OPIS1-Analitycy spotkali się z ministrem finansów WARSZAWA (Reuters) - Szefom resortów gospodarki i finansów nie udało się w czwartek
przekonać analityków finansowych do planów budżetowych na 2004 rok. Jerzy Hausner i Andrzej Raczko rozmawiali z ekonomistami, a obawy dotyczące wzrostu
potrzeb pożyczkowych budżetu, które później pojawiły się na rynku, stały się, zdaniem
dealerów, jedną z przyczyn wzrostu cen obligacji. Sprzedawane były obligacje o dłużnych terminach zapadalności, czyli te, które są
bardziej podatne na wieści dotyczące budżetu. Rentowności papierów 10-letnich (DS1013)
wzrosły o prawie 20 punktów bazowych do 5,60 procent, po czym nieznacznie spadły. Wzrosły również rentowności benczmarkowych obligacji pięcioletnich. Oprócz niepokojów
związanych z przyszłą podażą papierów, do spadków cen polskich obligacji pryzczyniła się
wyprzedaż na światowych rynkach długu wywołana danymi z rynku pracy w Stanach
Zjednoczonych. Rzecznik ministerstwa finansów potwierdził, że minister Raczko rozmawiał dzisiaj z
analitykami, jednak nie chciał podać dalszych szczegółów. Natomiast w ministerstwie
gospodarki nie udało się otrzymać takiego potwierdzenia. Pogłoski o spotkaniu wywołały
nerwowość na rynku. Rząd wstępnie zapisał w budżecie na 2004 rok, że deficyt wyniesie 45,5 miliarda
złotych wobec 38,7 miliarda zaplanowanych na ten rok. Jednak pomijając zmiany dotyczące
księgowania pewnych pozycji budżetowych, potrzeby pożyczkowe budżetu będą dużo wyższe, co
wzmaga obawy rynku o wysokość przyszłorocznych emisji skarbu państwa. Według źródeł rynkowych, biorąc pod uwagę 12 miliardów złotych transferów do funduszy
emerytalnych, jak również dodatkowe około trzy miliardy złotych związane z dopłatami
bezpośrednimi dla rolników, które zostaną zwrócone do budżetu dopiero po roku, czyli
licząc deficyt zgodnie z metodologią 2003 roku, wyniósłby on 61 miliardów złotych. Analitycy od dłuższego czasu są świadomi wielkości, które przełożyłyby się na poziom
deficytu zdecydowanie przekraczający sześć procent PKB, ale obawą napawają ich duże
potrzeby emisji papierów skarbowych oraz poziom długu publicznego. "Deficyt w wysokości 61 miliardów złotych, o którym mówi się na rynku w
rzeczywistości nie różni się niczym od tego, o czym do tej pory słyszeliśmy" - powiedział
jeden z dealerów warszawskiego banku, którego przedstawiciele nie uczestniczyli w
spotkaniu. "Zmiany metodologii dają różne poziomy deficytu, co mogło wywołać zamieszanie wśród
niektórych inwestorów" - dodał. ((Autor: Douglas Busvine; Redagowała: Olga Markiewicz;[email protected];
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging:
[email protected]))