(Depesza uzupełniona o wypowiedź analityka, dodatkowe szczegóły)
WARSZAWA (Reuters) - Polscy konsumenci ograniczyli nieco tempo wydatków w kwietniu z powodu wciąż wysokiego bezrobocia. Jednak według analityków dane na temat popytu wewnętrznego pokazują, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą.
W czwartek Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał, że sprzedaż detaliczna liczona rok do roku wzrosła w kwietniu o 3,1 procent wobec 9,9-procentowego wzrostu w marcu. Stopa bezrobocia obniżyła się nieznacznie i wyniosła 17,8 procent, ale wciąż oscylowała wokół poziomu najwyższego od ponad 10 lat.
Analitycy uważnie przyglądają się danym dotyczącym rodzimej konsumpcji, chcąc z nich wyczytać, czy polska gospodarka wychodzi z najgorszego w ciągu dekady spowolnienia.
Większość z nich spodziewa się, że to wydatki kosumentów, a nie inwestycje przedsiębiorstw nadadzą gospodarce impuls wzrostowy.
"Sprzedaż detaliczna nie wyglada źle, mimo że zmniejszyła się w porównaniu z marcem, szczególnie jeżeli weźmie się pod uwagę dynamikę wzrostu płac" - powiedział Janusz Jankowiak, ekonomista z BRE Banku.
"Trudno powiedzieć, kiedy złgoadzenie polityki monetarnej przełoży się na wzrost konsumpcji, ale widać wyraźnie, że sytuacja przestała się pogarszać" - dodał.
Według analityków dobre dane z marca, kiedy to sprzedaż wzrosła miesiąc do miesiąca o 20 procent wobec 2,8 procentowego spadku w kwietniu, są w dużej mierze wynikiem zakupów wielkanocnych.
Polska gospodarka ma w drugiej połowie roku przyspieszyć po stagnacji ostatnich miesięcy ubiegłego roku. W wyniku serii obniżek stóp procentowych główna stopa rynkowa została obniżona o połowę do 9,5 procent, co powinno zaowocować wzrostem popytu.
Czas ożywienia pozostaje jednak niepewny. GUS w czwartek skorygował wzrost gospodarczy za czwarty kwartał ubiegłego roku do 0,2 z 0,3 procent.
W całym 2001 roku wzrost wyniósł jeden procent wobec czterech procent dwa lata temu.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))