Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP), która w środę oświadczyła, że nie obniża stóp procentowych, jest zaniepokojona atakami polityków na swą niezależność. Rada sądzi, że mogą one szkodzić gospodarce, a analitycy jej wtórują.
RPP, która w tym roku obniżyła stopy już o 7,5 procent, a najważniejsza z nich wynosi 11,5 procent zgodnie z oczekiwaniami rynku nie dokonała na swym zakończonym w środę posiedzeniu kolejnej redukcji. Decyzja ta staje się kolejnym punktem zapalnym w jej konflikcie z rządzącymi politykami.
Koalicja zapowiedziała już, że jeszcze w tym tygodniu zgłosi propozycje legislacyjne, które zmierzać będą do obarczenia Rady odpowiedzialnością nie tylko za stabilność cen, ale również za poziom wzrostu gospodarczego. A ten jest tłumiony wciąż wysokimi stopami.
"RPP wyraża głębokie zaniepokojenie nasilającymi się od kilku miesięcy politycznymi atakami przeciwko NBP i jego organom. Działania te szkodzą również gospodarce zwiększając niepewność co do przyszłej sytuacji makroekonomicznej, nerwowość rynków finansowych" - głosi komunikat.
"Z przykrością stwierdzamy, że bezprecedensowe wypowiedzi członków rządu podważają wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej" - powiedział prezes NBP, Leszek Balcerowicz.
Rada jest zdania, że politycy wprost nastają na jej niezależność - ostatnio Sejm przyjął zmianę w ustawie, która zakłada, że szef NBP nie będzie mógł uczestniczyć w pracach rady ministrów bez specjalnego zaproszenia.
Analitycy wskazują, że plan wprowadzenia odpowiedzialności RPP za wzrost gospodarczy jest niezwykle niebezpieczny dla Polski.
"Niszczenie wiarygodności na arenie międzynarodowej może prowadzić do wzrostu kosztów obsługi długu zagranicznego i pogorszyć nasze negocjacje z Unią Europejską, prowadząc do tego, że Polska nie wejdzie do UE w pierwszej fazie rozszerzania" - powiedział Krzysztof Rybiński, ekonomista z BZ WBK.
Znacząca część analityków jest zdania, że Rada postąpiła słusznie stóp nie obniżając, ponieważ w ponieważ w tym roku zredukowała je już o 750 punktów. Teraz RPP twardo stoi na stanowisku, że na dalsze obniżki trzeba będzie zaczekać, choć inflacja spadła już do 3,6 procent.
"Trzeba pochwalić Radę za to, że nie uległa presjom politycznym. Obniżka stóp w styczniu jest mało prawdopodobna, bardziej już w lutym lub w marcu" - powiedział Marcin Mróz, ekonomista z Societe Generale.
Rada ostrzega, że spadek inflacji może być wywołany czynnikami tylko przejściowymi, takimi jak niskie ceny paliw, czy żywności. Wskazuje też wyraźnie, że oczekiwania osób prywatnych wobec przyszłej inflacji wyraźnie się pogorszyły. Radę wciąż niepokoi też stan finansów publicznych.
"Po tak dużych obniżkach stóp jakie miały miejsce w tym roku wskazana jest obserwacja gospodarki przez kilka miesięcy. Gdyby stopy obniżono teraz o 2-3 punkty jak chcą niektórzy politycy, mogłoby to doprowadzić do wzrostu inflacji w 2002 roku do poziomu dwucyfrowego" - powiedział Rybiński.
Ekonomista przewiduje więc, że kolejna obniżka nastąpi najwcześniej w marcu przyszłego roku, albo dopiero w drugim kwartale. W sumie w przyszłym roku stopy spadną o 2,5 punktu, prognozuje. Inni analitycy są jednak zdania, że stopy mogą spaść już w styczniu.
Analitycy wskazują też, że choć stopy banku centralnego spadają, koszty kredytów w bankach nie są wystarczająco szybko obniżane, ponieważ wciąż wysokie są parafiskalne obciążenia banków. Jeśli koszt kredytu ma spadać, należy obniżać rezerwy obowiązkowe i wykupić obligacje inflacyjne, sądzą.
RPP obniżyła w środę rezerwy obowiązkowe o 0,5 punktu procentowego do 4,5 procent.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))