OPIS2-Różnice co do strategii wejścia do strefy euro

BICK Spółka Akcyjna
opublikowano: 2002-12-05 19:55

Wojciech Moskwa

WARSZAWA (Reuters) - W czwartek pojawiły się różnice w wypowiedziach przedstawicieli Ministerstwa Finansów oraz banku centralnego na temat strategii wejścia do Unii Europejskiej i strefy euro, co do tego jak i kiedy Polska porzuci obecny system płynnego kursu walutowego.

Wiceminister finansów ogłosił w czwartek plany resortu stania się "graczem" na rynku walutowym i skupowania walut na rynku na potrzeby obsługi zadłużenia zagranicznego, co mogłoby osłabić złotego.

W odpowiedzi Narodowy Bank Polski (NBP) oświadczył, że nie wyklucza możliwości wprowadzenia szerokiego pasma wahań kursu złotego, tak jak przedsięwzięły to inne kraje kandydujące takie jak Węgry, w których wahałaby się waluta zanim nie przyjętoby euro.

"NBP nie wyklucza możliwości pogodzenia polityki bezpośredniego celu inflacyjnego z wprowadzeniem szerokiego pasma dopuszczalnych wahań kursu wokół rynkowo wyznaczonego parytetu" - podano.

Jednocześnie NBP przypomniał, że w polityce pieniężnej prowadzonej przez RPP obowiązująca pozostaje strategia bezpośredniego celu inflacyjnego, wykluczająca wyznaczanie konkretnego kursu walutowego.

Komunikat NBP został szybko skomentowany przez dwóch członków Rady Polityki Pieniężnej, co stworzyło pole do roziskrzenia na nowo sporu pomiędzy członkami RPP obstającymi twardo przy prowadzeniu restrykcyjnej polityki monetarnej, a rządem, który chce za wszelką cenę ożywić wzrost gospodarczy.

Członkowie RPP Grzegorz Wójtowicz i Bogusław Grabowski powiedzieli, że złoty powinien pozostać w obecnym płynnym systemie notowań do czasu aż Polska formalnie dołączy do systemu ERM-2 po wejściu do Unii Europejskiej. Polska ma przystąpić do UE w maju 2004 roku.

Różnice w wypowiedziach zaskoczyły rynek i przyczyniły się do znacznych wahań złotego.

"Jestem zaskoczona, jak do tej pory przecież NBP nic nie mówił o wprowadzeniu szerokiego pasma wahań" - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka z Banku Handlowego.

Przed Polską, tak jak i przed innymi krajami kandydującymi do UE, stoi wiele wyzwań, aby bronić się przed napływem spekulacyjnego kapitału zagranicznego grającego pod "konwergencję" z UE.

Na lokalny rynek długu napłynął kapitał inwestorów liczących na to iż w związku z przyszłym wejściem do strefy euro rentowności polskich papierów spadną do poziomów w tej strefie, oraz wzrośnie złoty.

Komunikat NBP nie wyjaśniał kiedy mogłoby nastąpić wprowadzenie pasma wahań, ani nie określał poziomu parytetu, jednak Grabowski wykluczył, że stałoby się to przed wejściem do systemu ERM-2.

Przyjęcie euro może teoretycznie nastąpić najwcześniej w dwa lata po wejściu Polski do UE, po obligatoryjnym przejściu przez system stabilizacji waluty ERM-2, w którym pasmo wahań waluty wynosi 30 procent.

"Należy zdecydowanie wykluczyć możliwość ograniczenia płynności kursu w jakimkolwiek paśmie wahań przed wprowadzeniem ERM-2" - powiedział Reuterowi Grabowski, wypowiadając się w podobnym tonie co Wójtowicz.

Wiceprezes banku centralnego Andrzej Bratkowski powiedział jednak, że bank centralny mógłby się zgodzić z wprowadzeniem pasma wahań, gdyby jednak nie wiązało się to z osłabieniem kursu złotego.

"Nasze komentarze należy odczytywać jako gotowość do dyskusji co Ministerstwo Finansów chce osiągnąć (...) ale nie zostały nam przedstawione argumenty na rzecz wprowadzenia pasma wahań" - powiedział Bratkowski.

"Jeśli miałoby to służyć osłabieniu złotego, próbie zmiany rynkowych tendencji kursu to sądzę, że nie będzie możliwe takie porozumienie" - dodał.

Jednak słabszy złoty to dokładnie to czego chce wiceminister finansów Ryszard Michalski. Kupując walutę na rynku, a nie przez NBP, to jeden ze sposobów aby to osiągnąć.

"Kupowanie dewiz na potrzeby spłat odsetkowych wpłynęłoby pozytywnie, osłabiając kurs złotego. Trzeba będzie to przetestować na wiosnę. Spiętrzenie płatności odsetek mamy zwykle w marcu" - powiedział Michalski agencji PAP.

"Musimy stać się normalnym aktorem na rynku. Przyjmuję sugestię kolegów z banku centralnego" - dodał.

Analitycy uważają, że wypowiedzi mogą być zapowiedzią ponownych tarć między przedstawicielami banku centralnego i rządu w sprawie polityki stóp procentowych i mogą one wciąż pojawiać się aż do momentu, gdy w 2004 roku wygaśnie kadencja większości członków RPP.

"Bank centralny chce, aby parytet był wyznaczany przez rynek, zaś Ministerstwo Finansów woli interwencje oraz słabszy kurs, więc mogą się w tym nie zgodzić" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista z BPH-PBK.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))