OPIS2-Rząd przyjął budżet 2002, chce obniżki stóp

20-11-2001, 19:58

(Depesza zbierająca cytaty i informacje z konferencji prasowej, uzupełniona o wypowiedzi Cezarego Józefiaka z RPP oraz analityków)

Paweł Florkiewicz

WARSZAWA (Reuters) - Rząd przyjął we wtorek projekt budżetu na 2002 rok, który zakłada, że deficyt budżetowy nie przekroczy 40 miliardów złotych, powiedział na konferencji prasowej minister finansów, Marek Belka. Rząd założył, że przyszłoroczny wzrost gospodarczy wyniesie jeden procent.

"Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy budżetowej na 2002 rok. Dochody budżetu na przyszły rok ustala się na kwotę 143,97 miliarda złotych, wydatki państwa ustala się na kwotę nie większą niż 183,97 miliarda" - powiedział Belka.

"Deficyt budżetu państwa ustala się na kwotę nie większą niż 40 miliardów złotych" - dodał Belka podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Jest to poziom zgodny z oczekiwaniami rynku i przewidywaniami analityków.

"Rządowy projekt jest zgodny z moimi oczekiwaniami, chociaż miałem pewną nadzieję, że deficyt będzie jednak nieco mniejszy niż 40 miliardów złotych" - powiedział Erik Nielsen, analityk z Goldman Sachs w Londynie.

"Dobra wiadomość jest taka, że założenia makroekonomiczne są dosyć konserwatywne" - powiedział analityk.

Również Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista w Banku Handlowym uważa, że wszystkie z podanych przez rząd wskaźników makroekonicznych na przyszły rok nie są zaskoczeniem.

"Wskaźniki - i dochody i wydatki oraz deficyt budżetowy są zgodne z wcześniejszymi wypowiedziami ministra Belki, dlatego też są zgodne z przewidywaniami rynku" - powiedział Zajdel-Kurowska.

Belka powiedział, że plan rządu został przygotowany przy założeniu, że w 2002 roku wzrost Produktu Krajowego Brutto wyniesie jeden procent wobec planowanych na rok bieżący przez Ministerstwo Finansów 1,2 procent.

"W 2001 roku wzrost gospodarczy wyniesie jedynie jeden procent. Z tego wynika problem stagnacji wpływów budżetowych" - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej wicepremier Marek Belka.

Cezary Józefiak z Rady Polityki Pieniężnej (RPP) z rezerwą przyjął informacje na temat deficytu. Jego zdaniem w tym przypadku nie można bowiem mówić o zaostrzeniu polityki fiskalnej. Wręcz przeciwnie, jest to jej rozluźnienie.

"Ja nie oceniam. Ja stwierdzam, że następuje dalsze rozluźnienie polityki fiskalnej" - powiedział Reuterowi Józefiak.

"To prawda - 40 miliardów zostało utrzymane, ale chyba deficyt ekonomiczny jednakże będzie wyższy" - dodał.

Minister Belka szacuje, że deficyt ekonomiczny będzie w przyszłym roku taki sam jak w tym roku. Narodowy Bank Polski szacował deficyt ekonomiczny na 4,7 procent PKB w pierwszej połowie tego roku, a poprzedni rząd spodziewał się, że cały rok zamknie się deficytem na poziomie 4,3 procent.

Minister finansów zapowiedział, że deficyt ekonomiczny budżetu w 2002 roku ma być "mniej więcej" taki sam jak w 2001 roku, czyli około cztery procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) po spłacie zadłużenia wobec Otwartych Funduszy Emerytalnych i wypłacie rekompensat.

"Nie wiem co to znaczy mniej więcej. Myśmy mówili chyba o 2,5 procent, a cztery to duża różnica" - powiedział Józefiak.

Założenia rządu przewidują też, że przyszły rok zamknie się wpływami prywatyzacyjnymi na poziomie siedmiu miliardów złotych wobec planowanych na rok bieżący 18 miliardów.

Inflacja średnioroczna ma wynieść w przyszłym roku 4,5 procent, zapowiedział Belka. Ministerstwo Finansów szacuje, że inflacja średnioroczna wyniesie w 2001 roku 5,6 procent.

Projekt przyszłorocznego budżetu nie zawiera kontrowersyjnego podatku importowego proponowanego przez Polskie Stronnictwo Ludowe.

RZĄD LICZY NA ZNACZNĄ OBNIŻKĘ STÓP

Podczas wtorkowej konferencji prasowej zarówno premier, jak i minister finansów wielokrotnie podkreślali, że jednym z głównym czynników mających wpływ na realizację programu ratowania finansów publicznych jest obniżka stóp procentowych.

Przedstawiciele rządu liczą, że nie będzie to kosmetyczne obcięcie, a stopy spadną przynajmniej o trzy punkty procentowe i to w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy.

"Sytuacja jest tak dramatyczna, że powinna skłaniać do wyłączenia sprawy budżetu i finansów publicznych z bieżącej walki politycznej. Zapraszam do porozumienia na rzecz ratowania gospodarki nie tylko opozycję, związki zawodowe, ale i RPP" - powiedział premier Leszek Miller.

"Biorąc pod uwagę potrzeby gospodarki to odczuwalny wpływ obniżki stóp procentowych na stan gospodarki byłby wtedy, gdyby ta obniżka wynosiła minimum trzy punkty procentowe" - dodał premier.

Obecnie główna stopa rynkowa wynosi 13 procent. RPP obniżyła już w tym roku stopy o 600 punktów bazowych.

Rownież Belka powiedział, że liczy na to iż stopa referencyjna zostanie w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy zredukowana właśnie o trzy punkty procentowe. Wicepremier liczy też na jej spadek w roku przyszłym.

"W założeniach budżetowych wyobrażamy sobie, że najważniejsza z punktu widzenia kosztów obsługi długu stopa referencyjna obniży się znacząco mniej więcej w skali, o której mówił pan premier w ciągu najbliższych dwóch-trzech miesięcy, a następnie w ciągu roku pozostanie na poziomie powiedzmy sobie lekko spadającym" - powiedział Belka.

Analitycy uważają, że być może redukacja stóp o poziom proponowany przez rząd może nie nastąpić tak szybko. Jednak koszty kredytow będą spadać.

"Obniżka stóp o 300 punktów bazowych może zająć nieco więcej czasu niż chciałby rząd, ale w najbliższych 12 miesiacach stopy powinny zostać obniżone o 500 punktów bazowych" - powiedział Erik Nielsen z Goldman Sachs.

Natomiast zdaniem Katarzyny Zajdel-Kurowskiej wypowiedzi przedstawicieli rządu liczących na znaczną redukcję stóp mogą mieć spory wpływ na rynek walutowy i giełdę. Stwarzają bowiem inwestorom pewne pole do spekulacji.

"Uważam, że w tym roku jest miejsce na redukcję rzędu 150 punktów bazowych. Trzy punkty procentowe to bardzo agresywna obniżka. Pojawia się pytanie dlaczego rząd chce takiej redukcji, a równocześnie zakłada jedynie jednoprocentowy wzrost gospodarczy" - powiedziała Zajdel-Kurowska.

"Stopy procentowe są ważne, ale przecież nie najważniejsze by ożywić wzrost gospodarczy. Polsce potrzebna jest restrukturyzacja i reforma rynku pracy" - dodała.

Zdaniem wicepremiera Belki skonstruowany przez obecny rząd budżet daje realne szanse na to, że uda się uniknąć kryzysu finansów publicznych.

"Sytuacja przypomina historię Titanica. Staramy się ten okręt finansów publicznych tak pokierować, aby nie było zderzenia z górą lodową" - dodał wicepremier.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / OPIS2-Rząd przyjął budżet 2002, chce obniżki stóp