Opóźniona e-rewolucja ministra Boniego

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2012-04-24 00:00

Nie będzie blitzkriegu w e-administracji. Będzie gaszenie pożarów, nowa filozofia i dialog z branżą IT

Wiele spraw było postawionych na głowie, my chcemy je postawić na nogach — tak Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, rozpoczął prezentację raportu otwarcia o stanie polskiej e-administracji.

Od kilku miesięcy czekała na to branża IT. Szczególnie że minister zapowiadał sprzątanie stajni Augiasza, jaką są, w jego ocenie, rządowe przetargi na systemy IT. Jednak ci, którzy spodziewali się błyskawicznych działań resortu, mogą poczuć się zawiedzeni. Na nową jakość w e-administracji przyjdzie poczekać.

Na początku ministerstwo chce skoncentrować się na gaszeniu pożarów (w lutym Bruksela wstrzymała wypłatę ponad 300 mln EUR na projekty IT z uwagi na podejrzenia korupcji), by nie tracić unijnych pieniędzy. Nowa filozofia informatyzacji państwa będzie dopiero następnym krokiem. Zgodnie z nią, urzędnicy mają przestać myśleć o kupowaniu sprzętu IT i oprogramowania, a skoncentrować się na dostarczaniu usług obywatelom.

— Obecnie dominuje spojrzenie techniczne: jaki sprzęt kupić, w co zainwestować. Nie myśli się o tym, co to może przynieść społeczeństwu. Chcemy to zmienić — podkreśla Michał Boni.

Spec od informatyzacji

Andrzej Ręgowski, wicedyrektor departamentu służby celnej w resorcie finansów, ma zostać nowym wiceministrem, odpowiedzialnym za informatyzację administracji. Jest on jednym z ojców sukcesu informatyzacji służby celnej. Był m.in. dyrektorem w Głównym Urzędzie Ceł i pełnomocnikiem szefa Służby Celnej ds. informatyzacji.

Nadzorowany przez niego projekt e-Cło znalazł się na liście projektów zagrożonych MAiC, ale — jako wyjątek — nie z winny polskich urzędników, lecz przez Brukselę.

Z tego powodu Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAiC) wyciągnęło z szafy zakurzoną Elektroniczną Platformę Usług Administracji Publicznej (e-PUAP) — jeden z nielicznych rządowych projektów IT, który został z sukcesem ukończony. W zamyśle Michała Boniego platforma ma stać się miejscem, w którym przez internet będzie można załatwić wszystkie sprawy urzędowe.

Minister zapowiada jej reaktywację, bo — choć jest gotowa — leży niewykorzystana. Ma się to szybko zmienić i wkrótce na e-PUAP pojawią się nowe usługi: składanie PIT czy zakładanie spółek przez sieć. Jednak na pełen dostęp do urzędów on- line Polacy muszą poczekać jeszcze co najmniej kilka lat. Do końca roku ma powstać nowy plan informatyzacji państwa.

— Dwa lata zajmie nam uporządkowanie obecnie realizowanych projektów. Następnie zajmiemy się przygotowaniem nowych rozwiązań w ramach funduszy unijnych na lata 2014-20 — zapowiada Michał Boni.

Obywatele uzyskają pełny dostęp do głównych usług urzędowych przez sieć dopiero po 2015 r. Do tego czasu na zgliszczach projektu e-dowodów (wyrzuconego dwa tygodnie temu do kosza) ma powstać rozwiązanie, które umożliwi wydawanie takich dokumentów w przyszłości.

Kiedy dokładnie? Tego nie wiadomo. MAiC będzie czekało na wypracowanie w UE jednolitego standardu podpisu elektronicznego. Miał on być głównym elementem e-dowodów i jest niezbędny do podpisywania pism urzędowych wysyłanych przez internet. Michał Boni zapowiedział także, że będzie chciał rozmawiać z branżą IT o nowych zasadach współpracy. Chce się z nią spotkać w drugiej połowie maja.

— Powinniśmy ustalić jasne reguły. Można nawet pomyśleć o kodeksie etyki. Wszystkie działania administracji i biznesu muszą być przejrzyste — mówi Michał Boni. Branża IT pozytywnie ocenia raport — przynajmniej na pierwszy rzut oka.

— Na pewno otwiera pole do dyskusji. W końcu znamy stanowisko MAiC. Teraz będzie potrzebne spojrzenie z drugiej strony, czyli dostawców systemów IT. Można wiele wymyślić i napisać, a później okazuje się, że nie ma kto takich rozwiązań dostarczyć — twierdzi Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Telekomunikacji i Informatyki.