Optymizm na rynkach akcji nie gaśnie

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-04-07 00:00

Nie widać wciąż czynnika, który mógłby poważniej zagrozić trwającej ponad rok tendencji zwyżkowej na giełdach. Optymizm zdaje się być niczym niezakłócony. I to może być jeden z powodów do rozpoczęcia korekty. Wczoraj nikt o niej w Warszawie nie myślał, i to mimo spadających kontraktów na amerykańskie indeksy oraz kiepskiego początku handlu na Wall Street.

Po świątecznej przerwie, byki poczynały sobie na warszawskim parkiecie całkiem odważnie. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 0,5 proc. W ciągu pierwszej godziny handlu podaż próbowała sprowadzić go poniżej poziomu z ubiegłego czwartku, jednak szybko musiała dać za wygraną. Tuż po południu WIG20 rósł o 0,9 proc., osiągając 2576 pkt. Z utrzymaniem tego rekordowo wysokiego poziomu miał jednak spore kłopoty. Chętnych do sprzedaży akcji przybyło i pozbywali się ich dość zdecydowanie. W pierwszej części sesji najmocniej zwyżkowały papiery BRE, BZ WBK, PKN Orlen i Lotosu. Walory tej ostatniej spółki szybko zwiększały skalę wzrostu aż do 4 proc. Wzrost zainteresowania inwestorów wywindował też do 2 proc. walory Pekao. Najgorzej zachowywały się papiery TP, tracące chwilami ponad 1 proc.

Pod koniec dnia mieliśmy do czynienia z niewielkim pogorszeniem nastrojów, jednak po końcowym fixingu WIG20 zyskał 0,9 proc., a WIG wzrósł o 0,95 proc. Indeks średnich spółek poszedł w górę aż o 1,44 proc. Znacznie gorzej wypadł natomiast sWIG80, który zwiększył wartość jedynie o 0,31 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,87 mld zł.

Trend ma swoje prawa. Szczególnie, gdy jest tak silny i trwa tak długo jak obecny. Nie kończy się on tak łatwo i bez zdecydowanych powodów. Tych na razie nie widać. Powtarzanie dobrze znanych zagrożeń, takich jak poważniejsza korekta, narastanie spekulacyjnej bańki, czy zbliżająca się perspektywa zaostrzania polityki pieniężnej, na nikim nie robi wrażenia. Ale nikt też nie zaprzecza, że ryzyko związane z posiadaniem akcji, a tym bardziej ich kupowaniem, ciągle rośnie. Na razie chciwość wygrywa ze strachem.

Na giełdach naszego regionu przeważał optymizm. Jedynie w Bukareszcie indeks zniżkował o 0,8 proc. W Budapeszcie zwyżka przekroczyła 1 proc., w Pradze, Sofii i Moskwie indeksy zyskiwały po 0,6 proc. W Tallinie i Rydze indeksy rosły po 2 proc. W Atenach znów pojawił się niepokój, wynikający z pogłosek o niechętnym przyjęciu warunków stawianych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Indeks spadał o ponad 2 proc.

Roman

Przasnyski