Orange przegrywa 28 mln zł

opublikowano: 16-01-2019, 22:00

Sąd przyznał rację prezesowi urzędu antymonopolowego, który surowo ukarał telekom za praktyki godzące w interesy klientów.

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) utrzymał w mocy bolesną dla Orange Polska decyzję Marka Niechciała, prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W 2016 r. prezes urzędu uznał, że jedna z największych firm telekomunikacyjnychnaruszała zbiorowe interesy konsumentów poprzez bezprawne przedłużanie umowy o świadczenie usług stacjonarnych. Nałożył na nią karę wysokości 28 mln zł. Ponadto zobowiązał spółkę do zwrotu abonentom opłat za zerwanie takich automatycznie przedłużanych umów. Orange nie zgodził się z decyzją i zaskarżył ją do sądu. Nie przyniosło to efektów. Sąd I instancji odwołanie oddalił i utrzymał decyzję prezesa UOKiK.

Sąd
orzekł, że Orange jest winne i ma zapłacić 28 mln zł kary. Spółka, kierowana
przez Jeana-François Fallachera, zapowiada apelację.
Zobacz więcej

Walka trwa:

Sąd orzekł, że Orange jest winne i ma zapłacić 28 mln zł kary. Spółka, kierowana przez Jeana-François Fallachera, zapowiada apelację. Fot. Krzysztof Kuczyk

— Zamierzamy odwołać się od tego orzeczenia do sądu apelacyjnego — mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.

Sprawa dotyczyła tego, że od 2010 r. Telekomunikacja Polska (obecnie Orange) miała automatycznie przedłużać klientom (bez ich zgody) umowy na kolejny czas oznaczony. Skargi na takie praktyki składali rzecznicy konsumentów i sami klienci firmy. Postępowanie urzędu wykazało, że jeżeli przed zakończeniem kontraktu klient nie podjął żadnych działań, to pracownicy Orange’a przedłużali mu umowę na kolejny czas oznaczony. W przypadku Neostrady przedłużano umowy na następne pół roku, zaś w przypadku pozostałych usług stacjonarnych na następny rok lub 2 lata. Natomiast tym, którzy wypowiedzieli umowy przed upływem ich terminu TP naliczała wysokie kary. UOKiK stwierdził również, że telekom nie zawsze jasno informował swoich klientów o tym, co mogą zrobić, aby nie doszło do automatycznego przedłużenia abonamentu. Jak podał urząd w komunikacie, nieprecyzyjne były tez informacje przekazywane klientom przez konsultantów telefonicznych. W czasie rozmów z klientami konsultanci mieli używać stwierdzeń „kończy się panu/pani umowa” i wskazywali datę rzekomego jej zakończenia. W rzeczywistości kontrakty nie ulegały rozwiązaniu, lecz były przedłużane na kolejny okres.

Jeszcze w trakcie postępowania kontrolnego TP przejawiała dobrą wolę i czyniła starania o naprawę sytuacji. Częściowo zmieniła praktykę, umożliwiając klientom wybór sposobu przedłużania umowy. Ponadto tłumaczyła się kontrolerom z kwestionowanych praktyk m.in. tym, że nie miały one systemowego charakteru, ale wynikały z „błędów ludzkich”.

Prezes UOKiK uznał, że karę musi nałożyć. Jej wysokość wynikałam.in. z tego, że naruszanie praw klientów było długotrwałe i miało znaczny zasięg.

— Przedłużenie umowy przez abonenta na kolejny czas oznaczony powinno być świadome i swobodnie przez niego wybierane. Dlatego telekom powinien jasno i rzetelnie poinformować konsumenta o możliwościach kontraktu — mówił Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Orzeczenie SOKiK nie jest prawomocne, a spółce przysługuje odwołanie do sądu II instancji. Teraz czeka na pisemne uzasadnienie wyroku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy