Orange zagra w duecie z mBankiem

opublikowano: 03-10-2014, 00:00

Wystartował drugi tandem bankowo- -telekomunikacyjny. Orange Finanse, dostarczane przez mBank, chce zdobyć 1 mln klientów.

Ty masz rozległą sieć, ja know-how z finansów, więc zróbmy razem biznes — potem się zobaczy, kto wyszedł na swoje. Tak w skrócie można opisać genezę dwóch projektów bankowo-telekomunikacyjnych, z których pierwszy wystartował w maju, a drugi właśnie ogłosił premierę. Pierwsze były T-Mobile i Alior, które stworzyły wehikul T-Mobile Usługi Bankowe (T-MUB), dostarczane przez Alior Bank.

Fragment reklamy nowej usługi
FOT. Youtube

Konkurencyjny tandem posługuje się nazwą Orange Finanse, dostarczane przez mBank.

Prawie to samo

Oferty produktowe obu duetów różnią się niuansami. T-MUB na starcie zaoferował klientom darmowy rachunek, oprocentowany na 3 proc., z bezpłatną kartą i bezprowizyjnymi bankomatami na całym świecie. Jeśli klient przeleje na konto 1 tys. zł miesięcznie, dostanie w prezencie zwrot 4 proc. wydatków zrealizowanych zbliżeniowo aplikacją MyWallet w telefonie (maksymalnie do 50 zł miesięcznie i 500 zł rocznie). Dodatkowo T-MUB dołoży 500 zł nieoprocentowanego debetu i jeszcze 500 zł do pożyczki o wartości 10 tys. zł.

Propozycja Orange i mBanku zawiera darmowe rachunek i kartę. Bankomaty są darmowe, jeśli właściciel karty zapłaci nią przynajmniej pięć razy w miesiącu. Jeśli nie zrealizuje tylu transakcji, Orange Finanse naliczy 5 zł miesięcznej opłaty za pobieranie gotówki. Wyższy jest debet — 1 tys. zł od ręki, wolny od odsetek przez pół roku.

Potem oprocentowanie wyniesie 12,49 proc. Większy niż u konkurentów jest też money back — wynosi 5 proc. wydatków, do 600 zł rocznie. Żeby dostać pieniądze z powrotem, za zakupy trzeba płacić naklejką zbliżeniową. Co ważne, bonusy dostają wszyscy posiadacze rachunku — niezależnie od tego, czy są klientami Orange.

Orange i mBank przebiły też ofertę depozytową rywali, oferując4 proc., ale na rachunku oszczędnościowym, a nie rozliczeniowym, jak w T-MUB. Słabiej wypadły natomiast pod względem oferty telekomunikacyjnej. T-Mobile daje osobom przenoszącym numer od konkurencji 500 zł, rozliczane w ratach po 50 zł miesięcznie, lub 20 proc. dodatkowego doładowania telefonów na kartę, jeśli realizowane jest ono poprzez konto T-MUB. W Orange można dostać tylko po 20 zł przez trzy miesiące na zasilenie pre-paida.

Model taki sam

Na poziomie modelu biznesowego różnic nie ma praktycznie żadnych. Właścicielem wehikułu finansowego jest Orange, które dało mu markę i wzięło na siebie marketing. mBank udostępnił platformęinternetową i aplikację pomalowaną na pomarańczowo, które nieznacznie tylko różnią się od narzędzi znanych klientom banku.

Uwagę zwraca nowatorski sposób aktywacji aplikacji mobilnej w Orange Finanse. Można to zrobić, posługując się wyłącznie smartfonem, dzwoniąc na numer automatycznej infolinii, która podaje 4-cyfrowy kod autoryzacyjny. Po jego wprowadzeniu użytkownik ustala własny PIN i już może korzystać z aplikacji.

Rachunek w Orange Finanse też można otworzyć zdalnie, kilkoma kliknięciami. mBank i jego partnera wyróżnia też zasięg usługi. T-MUB wystartował z kilkoma placówkami świadczącymi usługi bankowe, reszta oddziałów pełniła funkcje pomocnicze. Orange Finanse chce od razu obsługiwać klientów telekomunikacyjnych i bankowych w sieci 900 punktów. Wspólnie z mBankiem w ciągu trzech lat chce pozyskać 1 mln klientów. T-MUB chce zdobyć 2 mln w ciągu kilku lat.

W obu przypadkach umowy między partnerami przewidują możliwość odkupienia w przyszłości przez operatora zorganizowanej części przedsiębiorstwa, obejmującej działalność bankową. T-Mobile ma na to czas do 2038 r., a Orange do 2023 r. Przez cały okres współpracy operatorzy zarabiają na prowizjach płaconych przez bankowych partnerów od każdego pozyskanego klienta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane