Choć strategia największej polskiej firmy paliwowej jest silnie skoncentrowana na projektach wydobywczych, to na razie wydobycie jest kwestią przyszłości. Ropę Orlen musi więc kupować, głównie w Rosji. Możliwie najlepszą, możliwie najtaniej. Z tym drugim miał kłopot. Właśnie się z nim uporał.

W piątek PKN Orlen pochwalił się przełomową umową. Po raz pierwszy w historii podpisał długoterminowy kontrakt na dostawę ropy naftowej bezpośrednio od producenta. I to nie byle jakiego — chodzi o Rosnieft, największy rosyjski koncern naftowo-gazowy.
Bezpośredni zakup oznacza pominięcie pośrednika. A to daje niższą cenę, co ma kolosalne znaczenie dla sektora paliwowego, który boryka się dziś ze spadkiem marż i malejącą dynamiką konsumpcji.
— Jest oczywiste, że każda umowa z producentem, bez angażowania pośredników, zwiększa atrakcyjność kontraktu. Od wielu lat to pośrednicy, czyli firmy tradingowe, dostarczali Orlenowi ropę naftową. Taki model funkcjonuje wprawdzie poprawnie i nie mamy do niego zastrzeżeń, ale od dłuższego czasu sprawdzaliśmy możliwość zawarcia bezpośrednich umów. Aż do teraz takie próby kończyły się niepowodzeniem— tłumaczy Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen.
Cały artykuł w poniedziałkowym Pulsie Biznesu lub tutaj.