Oryginalne opakowania są u nas ciągle rzadkością

MAZ
opublikowano: 2008-03-10 00:00

Jakość papieru na opakowanie świadczy o jakości znajdującego się wewnątrz produktu. Wiele firm o tym nie pamięta.

Jakość papieru na opakowanie świadczy o jakości znajdującego się wewnątrz produktu. Wiele firm o tym nie pamięta.

Projekty opakowań rodzimych produktów są ciekawsze i ładniejsze niż dziesięć lat temu. Ptasie mleczko Wedla, kosmetyki Dermika czy Dr Irena Eris albo owocowe soki Karotka reprezentują niezły standard.

— Od marki i jej pozycjonowania na rynku zależy, jakiego papieru używamy. Opakowanie ma oddawać klimat marki, prezentować ją i przyciągać klientów — zauważa Małgorzata Leniarska, dyrektor generalna firmy projektowej Dragon Rouge.

Ale brakuje nam (w przeciwieństwie do krajów Zachodu i Japonii) tego, co specjaliści nazywają kulturą opakowań.

— Mało kto bawi się u nas fakturą i rodzajem papieru. Klienci nie chcą płacić dodatkowo za szlachetniejszy papier — żali się Michał Łojewski, dyrektor kreatywny firmy projektowej White Cat Studio.

Wiele gatunków papieru jest u nas w ogóle niedostępnych, co też ogranicza pole działania projektantów. Poza papierem kredowym powoli zaczyna się u nas moda na papiery offsetowe, niepowlekane. Nie doceniamy jednak opakowań ekologicznych.

— Polski konsument nie jest pod tym względem wystarczająco wyedukowany. Widziałem raz szklaną butelkę z etykietą, która miała symbolizować naturalność i szlachetną starość produktu. Ku mojemu zdziwieniu nie wykorzystano jednak ekologicznego papieru z jednokolorowym drukiem, lecz zwykły papier kredowy, imitujący pożółkłą etykietę. Było to tańsze w produkcji, ale wyszło dosyć sztucznie i mało przekonująco — opowiada Michał Łojewski.

A jak osiągnąć efekt prostoty i skuteczności komunikatu? Małgorzata Leniarska wyjaśnia, że opakowania projektuje się według obowiązujących w każdej kategorii produktów kodów lub przez ich łamanie. Ale w Polsce zleceniodawcy i projektanci nie wychodzą poza przeciętność, bo się boją, że stracą na tym finansowo.

— Zbyt małą wagę przywiązujemy też do budowania wyjątkowości marki, a przecież to ona gwarantuje sukces, szczególnie w dłuższym czasie — podkreśla Małgorzata Leniarska.