Osiągnij sukces, ale bez zadyszki

Dorota Czerwińska
opublikowano: 05-12-2008, 00:00

Zatracenie się w pracy wcale nie pomaga osiągnąć sukcesu. Nawet największe powodzenie w firmie nie rekompensuje porażki w domu.

Zatracenie się w pracy wcale nie pomaga osiągnąć sukcesu. Nawet największe powodzenie w firmie nie rekompensuje porażki w domu.

"Puls Biznesu": Jeszcze kilka lat temu temat tzw. work-life balance nie wydawał się atrakcyjny. Dziś mówią o nim i firmy, i pracownicy. Skąd ta popularność?

Iwona Demidowicz-Wawrzyniuk, dyrektor Centrum Szkoleń Bankowości Korporacyjnej w ING: W latach 90. rzuciliśmy się do robienia karier. Szczytem marzeń dla wielu była wtedy interesująca, dobrze wynagradzana praca, która dawała przepustkę do świata dobrobytu, a także — jak się mogło wydawać — poczucia szczęścia i osobistego spełnienia. Okazuje się, że nie zawsze tak jest. Wiele osób ma pracę, która daje im znaczący status, ale mało szczęścia. Niektórzy, dobiwszy do trzydziestki, czterdziestki czy pięćdziesiątki, odkryli, że nawet największy sukces w pracy nie zrekompensuje porażki w domu. Zorientowali się, że ukochana korporacja, w którą inwestowali cały swój czas, nie odwzajemniła się lojalnością. Zaobserwowali, że pochłonięci tylko swoją "robotą", nie znajdując czasu na pasję, rekreację, przyjaciół, są dość nudni, mniej wydajni, nie tak kreatywni i w sumie mniej skuteczni niż ci, którzy potrafią żyć pełnią życia.

O równowagę między pracą a życiem prywatnym powinniśmy przede wszystkim zadbać sami. Ale czy może się to udać bez pomocy firmy, w której pracujemy?

Nie dzielę życia na zawodowe i prywatne. Życie sobie płynie, a ja wchodzę w różne role. Raz jestem szefem, raz mamą, to znowu pracownikiem, żoną itd. Każda z tych ról oznacza inne wyzwania i emocje. Wymagają czasu i zaangażowania. Jeśli koniecznie trzeba w danej chwili wybierać między nimi, to sięgajmy do osobistych priorytetów. Żeby moje życie było pełne, muszę zacząć od poznania siebie: czego chcę, jakie mam zasoby, talenty i predyspozycje, co mnie ogranicza, jaki rodzaj pracy przynosi mi spełnienie…

Żaden pracodawca nie odpowie za nas na te pytania. Równowaga to dla mnie coś więcej niż wychodzenie z pracy po ośmiu godzinach. To poczucie harmonii pomiędzy rolami, to spójność między tym, co robię, a moim systemem wartości. Firma może w tym pomóc, ale musimy dać jej na to szansę, wiedząc, czego sami tak naprawdę chcemy.

A jeśli szef uważa, że gdy nie zostajemy po godzinach, to się nie angażujemy?

Wierzę, że każdy skuteczny szef, wcześniej czy później patrzy na pracę podwładnych przez pryzmat rzeczywistych wyników. Czasem odnoszę wrażenie, że problem nadgodzin ma źródło w samych podwładnych. "Nie wypada wyjść z biura, kiedy przełożony jeszcze nie wyszedł". "Co powiedzą koledzy?", "Czy się nie narażę?" — tak się buduje schemat zbiorowego zachowania zespołu, z którego coraz trudniej się wyłamać.

Pani się udaje zachować harmonię?

Brian Tracy, guru zarządzania, mówi, że czujemy się ze sobą dobrze w takim stopniu, w jakim panujemy nad swoim życiem. Ja się czuję ze sobą dobrze, więc wygląda na to, że zachowuję równowagę. Mam to szczęście, że robię w życiu to, co mnie interesuje. Zawodowo wcielam się w role menedżera, trenera, coacha. Moja praca daje mi poczucie sensu i samorozwoju, wymaga wyjazdów, spędzania kilku lub czasem kilkunastu dni w miesiącu poza domem. Mam jednak ogromne oparcie w rodzinie. Mąż i siedmioletni syn doskonale "zarządzają sobą" — także bez mojego udziału. Zbieram owoce z zainwestowania niegdyś czasu w zbudowanie u dziecka nawyków samodzielności i dobrej samoorganizacji. Wiele lat temu podjęłam także decyzję, co warto robić, a co po prostu powinno być zrobione.

Co ma pani na myśli?

Na szkoleniach z zarządzania sobą w czasie zwykle mówię uczestnikom: "Nawet jeśli uważasz, że najlepiej na świecie wiesz, jak umyć podłogę lub okna, zastanów się, czy musisz to robić osobiście". Wbrew pozorom, outsourcing to strategia przydatna także poza firmą. Ja znalazłam dużą wartość w pracowaniu "na sto procent" i zachęcam do tego innych. Kiedy rozmawiasz z dzieckiem, bądź w pełni — ciałem i duchem — w tej rozmowie, nie spoglądaj kątem oka na ekran, nie czytaj gazety. Kiedy się bawisz, zatrać się w zabawie, a nie myśl o tym, że jutro czeka cię trudne spotkanie. Kiedy pracujesz, skup się wyłącznie na pracy. Rozpraszanie się nie jest użyteczną strategią w dochodzeniu do równowagi.

Ale bywa, że nowe obowiązki zalewają nas jak fale, jedna za drugą.

Wtedy warto zachować dystans, trzeźwość umysłu i nie dać się zalać fali stresu. Nawet krótka chwila na zebranie myśli i racjonalną decyzję, co warto zrobić najpierw, a co w następnej i następnej kolejności, zwiększa nasze szanse na spokojną skuteczność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu