Ostatni zryw funta tuż po wyborach

Zwycięstwo Borisa Johnsona może się zbiec ze szczytem notowań funta, oceniają specjaliści

W drugim półroczu funt umocnił się do złotego już o 7,7 proc. i dzierży miano najsilniejszej w tym okresie z 32 ważniejszych walut świata. Wszystko dlatego, że inwestorzy, którzy jeszcze latem obawiali się, że twarda gra Borisa Johnsona wokół brexitu skończy się wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy, mogli wreszcie odetchnąć. Były burmistrz Londynu doszedł do porozumienia z UE, wydźwignął jeszcze pod koniec premierostwa Theresy May fatalne dla torysów sondaże i przeforsował w podzielonym parlamencie rozpisanie na 12 grudnia nowych wyborów parlamentarnych.

Zawodny jak sondaż

Ostatnią falę zwyżek funta, który od początku grudnia powiększył umocnienie do złotego o 0,8 proc., napędzają sondaże dające konserwatystom bezwzględną większość. Niczego, co mogłoby zaszkodzić Borisowi Johnsonowi, nie przyniosła wizyta Donalda Trumpa, niepopularnego w Wielkiej Brytanii sojusznika premiera (w kampanii konserwatyści musieli stawiać czoła m.in. pytaniom, jak porozumienie handlowe z USA wpłynie na działanie NHS, operatora służby zdrowia). We wtorek średnia z najświeższych badań wskazywała na zwycięstwo torysów nad Partią Pracy w stosunku 43,2 proc. do 32,8 proc. Jednak jako najbardziej miarodajny typowano sondaż YouGov, którego publikację zapowiadano na wtorek późnym wieczorem — wyjątkowo trafnie przewidział wyniki poprzednich wyborów.

„Potwierdzenie, że torysi utrzymują nad laburzystami dwucyfrową przewagę, wystarczającą do zdobycia większości bezwzględnej nawet przy założeniu niedokładności sondaży, może dać funtowi jeszcze przed wyborami kolejny impuls do zwyżek” — komentowali w nocie do klientów stratedzy banku Credit Agricole.

Wielu specjalistów do sondaży podchodzi z dużą rezerwą po tym, jak nie udało im się trafnie przewidzieć wyników ani referendum w sprawie brexitu z 2016 r., ani przyspieszonych wyborów z 2017 r. Obecne wybory nie będą bardziej przewidywalne, bo spór wokół brexitu przebiega w poprzek wcześniejszych podziałów politycznych, czyniąc wyborców bardziej skłonnymi do zmian partyjnych sympatii. To, jak ważna stała się znajomość kuluarów polityki, pokazuje przykład Jordana Rochestera, stratega banku Nomura International. Znany jako „Pan Brexit” specjalista całkowicie poświęcił się analizom łączącym czynniki polityczne z rynkowymi, co wydaje się jedynym sposobem na prognozowanie kursu funta. Do tej pory stworzony przez zespół Jordana Rochestera model trafnie przewidział wyniki referendum niepodległościowego w Szkocji, wyborów parlamentarnych z 2015 r. oraz pamiętnego referendum nad brexitem.

Trzy scenariusze

To, że kurs funta porusza się tak, jak zagrają przedwyborcze sondaże, nie może dziwić. Zdaniem większości specjalistów najbardziej sprzyjającym brytyjskiej walucie scenariuszem byłoby zdobycie przez konserwatystów samodzielnej większości parlamentarnej. Uzyskanie większości, którą nie dysponowała premier Theresa May, pozwoliłby Borisowi Johnsonowi na wprowadzenie brexitu w życie na wynegocjowanych przez siebie warunkach w styczniowym terminie.

Ostatnią falę zwyżek funta, który od początku grudnia powiększył umocnienie do złotego o 0,8 proc., napędzają sondaże dające konserwatystom bezwzględną większość.

W dalszej kolejności premier mógłby przystąpić do negocjowania z UE przyszłych stosunków handlowych, a nie bez znaczenia dla traderów jest wolnorynkowy program gospodarczy rządzącej ekipy. Wyjaśnienie kwestii brexitu umożliwiłoby rządowi przejście do stymulacji fiskalnej, a Bankowi Anglii do zaostrzania polityki, na czym również skorzystałby funt. Szanse konserwatystów na samodzielną większość sięgają dwóch trzecich, ocenia Royal Bank of Canada. Jednak według Marka Rogalskiego z DM BOŚ prawdopodobieństwo niespodzianki jest mniejsze, niż sądzą inwestorzy.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— O ile w 2017 r. sondaże pokazywały, że przewaga Theresy May z czasem maleje, a nie przewidziały tylko tego, jak bardzo się ona zmniejszy, o tyle teraz wyniki badań pokazują bardzo stabilne różnice między dwiema wiodącymi partiami — zauważa Marek Rogalski.

Z drugiej strony oznacza to jednak, że korzystny wynik wyborów jest już uwzględniony w cenach, przyznaje specjalista. Bez wątpienia najbardziej niekorzystnym scenariuszem byłby podzielony parlament, podobny do tego ze skróconej przedterminowo obecnej kadencji. Wówczas zapewne nadal brakowałoby większości ani za żadnym konkretnym kształtem umowy brexitowej, ani za powtórzeniem referendum.

— W takim wypadku wylądowalibyśmy znowu w błocie — ocenia w wypowiedzi dla agencji Bloomberg David Bloom, szef strategii walutowej banku HSBC Holdings.

Jako pośredni scenariusz jawi się tymczasem zwycięstwo laburzystów, oznaczające zapewne koalicję pod ich wodzą (w miarę zbliżania się wyborów Partia Pracy zwiększała w ramach obozu „remain” swoją przewagę nad lepiej postrzeganymi przez inwestorów Liberalnymi Demokratami).

W ostatnich latach laburzyści poszli do tego stopnia na lewo, że w wypadku objęcia teki premiera przez Jeremy’ego Corbyna inwestorzy spodziewają się zwiększenia wydatków publicznych, nacjonalizacji przedsiębiorstw użyteczności publicznej oraz mogących skutkować znaczącymi odpływami kapitału za granicę podwyżek podatków dla najzamożniejszych.

Ostatni zryw

Według Davida Blooma każdy wynik wyborczy prowadzący do umownegobrexitu umocni funta w ciągu 12 miesięcy do 1,45 USD, a wskazujący na wyjście z UE bez umowy — osłabi go do zaledwie 1,10 USD. Wizja koalicji pod wodzą laburzystów nie przeraża jednak specjalistów Royal Bank of Canada, według których taki wynik wyborów osłabiłby funta jedynie przejściowo. Doprowadziłby do powtórki referendum, co na 60 proc. zakończyłoby się pozostaniem kraju w UE, szacuje bank. Zdaniem instytucji w takim przypadku funt słabłby jeszcze przez kilka tygodni, po czym zaczął trwałe umocnienie związane z uwzględnianiem w jego wycenie odwołania brexitu. Tymczasem w przypadku zdobycia przez konserwatystów bezwzględnej większości końca dobiegłoby umocnienie funta. Podobny scenariusz kreśli Marek Rogalski z DM BOŚ.

— Rynek działał zgodnie ze schematem „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, więc po ogłoszeniu zwycięstwa torysów spodziewałbym się ostatniej fali umocnienia funta, która wygasłaby jeszcze przed końcem tygodnia. Inwestorzy zapominają, że jednak brexit jest dla brytyjskiej gospodarki długofalowo niekorzystny, a to oznaczałoby ograniczony potencjał umocnienia funta — zauważa Marek Rogalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane