Ostra gra o miliardy z wiatraków

opublikowano: 04-12-2014, 00:00

Spółka Tauronu wystąpiła o upadłość, choć ma 55 mln zł gotówki, przynosi zyski i twierdzi, że… do upadłości się nie nadaje

„Puls Biznesu” dotarł do wniosku o upadłość, jaki w tarnowskim sądzie złożyła Polska EnergiaPierwsza Kompania Handlowa (PKH), spółka córka Tauronu. Wiele wskazuje na to, że chce, by sąd… wniosek odrzucił. To ma pozwolić państwowemu gigantowi na likwidację PKH i tym samym pozbycie się garbu w postaci wieloletnich umów na zakup od farm wiatrowych prądu i tzw. zielonych certyfikatów. Ten dobrze przemyślany plan za wszelką cenę będą chcieli pokrzyżować wiatrowi inwestorzy — amerykańsko-polskie konsorcjum INV Energy/Enerco, notowana na GPW i kontrolowana przez Jana Kulczyka Polenergia oraz mająca niemieckie korzenie grupa In.ventus. Gra toczy się o miliardy złotych.

Precyzyjny scenariusz

Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy właściciele farm wiatrowych podpisali z PKH 15-letnie umowy na sprzedaż energii produkowanej z wiatru oraz zielonych certyfikatów. Wytwórcy prądu zgodzili się, by ceny były niższe o 15- -20 proc. od ówczesnych rynkowych, w zamian uzyskując gwarancję ich niezmienności przez 15 lat. Początkowo biznes przynosił Tauronowi spore korzyści, ale od 2012 r. ceny prądu i certyfikatów zaczęły znacząco spadać i umowy stały się dla energetycznego giganta nieopłacalne.

Wymyślił więc, że zlikwiduje spółkę córkę i pozbędzie się balastu. To dlatego PKH zaczęła ograniczać działalność i systematycznie wyzbywała się majątku, a 2 lipca 2014 r. Tauron postawił ją w stan likwidacji. Inwestorzy farm zareagowali łącznie 10 wnioskami do sądów o wstrzymanie likwidacji. Jeden z nich, złożony przez spółkę z grupy INV/Enerco, okazał się skuteczny. Najwięksi z zainteresowanych wytwórców OZE zgłosili też PKH gigantyczne wierzytelności z tytułu umów mających obowiązywać do 2027 r. — INV/Enerco na 1,54 mld zł, a Polenergia na 844 mln zł. Tauron najwyraźniej tego właśnie oczekiwał. W odpowiedzi 27 października 2014 r. likwidatorzy PKH złożyli w sądzie wniosek o upadłość likwidacyjną.

Komfortowy układ

Wniosek, do którego dotarliśmy, jest bardzo nietypowy. PKH nie tylko przyznaje w nim, że na bieżąco reguluje wszystkie zobowiązania i ma w kasie aż 55 mln zł żywej gotówki, ale też osiąga duże zyski — za trzy kwartały 2014 r. przy 138,3 mln zł przychodów spółka zarobiła na czysto 5,7 mln zł. Jest to możliwe, bo cały prąd kupowany z farm wiatrowych PKH odsprzedaje Tauronowi, a certyfikaty — Tauronowi Sprzedaż.

To te firmy tracą, płacąc więcej, niż wynoszą ceny rynkowe (z informacji „PB” wynika, że chodzi o 20-25 mln zł rocznie). Wniosek jest też wyjątkowy pod innym względem — jego autorzy twierdzą, że spółka… wcale nie nadaje się do upadłości. Jej majątek to bowiem aż 60,1 mln zł, a zasadne i istniejące zobowiązania ograniczają się jedynie do płatności za prąd już dostarczony z OZE i certyfikaty, czyli kwoty 11,6 mln zł. Wniosek musieliśmy jednak złożyć — tłumaczą likwidatorzy PKH — bo to sąd powinien rozstrzygnąć, czy podziela naszą opinię, że przyszłe wierzytelności operatorów wiatraków są bezzasadne i de facto nie istnieją.

Prawników robota

W ten sposób Tauron doprowadził do sytuacji, w której będzie zadowolony niezależnie od decyzji sądu. Jeśli upadłość zostanie ogłoszona (na co szanse wydają się iluzoryczne), do firmy wejdzie syndyk, który podzieli między wierzycieli tylko to, co w niej zostanie. Jeśli zaś sąd oddali wniosek, Tauron dostanie do ręki oręż — potwierdzenie, że z tytułu wieloletnich umów nie jest nic winien operatorom wiatraków — i sam spółkę zlikwiduje. Chce, by PKH przeszła do lamusa już na koniec I kwartału 2015 r.

— Nie tak szybko. Niech Tauron nie zapomina, że dzięki skuteczności jednego wniosku o zabezpieczenie likwidacja PKH jest wstrzymana, a w przypadku pozostałych 9 wniosków będziemy odwoływać się od niekorzystnych decyzji sądu. Spółka Tauronu ma zobowiązanie niepieniężne do zakupu energii i certyfikatów. Poza tym stale dostarczamy jej prąd, co oznacza, że nie jest możliwe, by PKH w jakimkolwiek momencie nie miała z jednej strony zobowiązań w stosunku do nas, a z drugiej aktywów (w postaci energii lub wierzytelności za nią od innych spółek Tauronu). A takiej spółki, zgodnie z prawem, nie można zlikwidować i wykreślić z rejestru — przekonuje Zbigniew Prokopowicz, prezes Polenergii.

Wtóruje mu Tomasz Podgajniak, prezes Enerco. Jego zdaniem, tego typu sytuacja faktycznego wygaszenia ważnych wieloletnich umów byłaby nie do pomyślenia w USA czy Niemczech.

— Jeśli polskie sądy na to pozwolą, będzie to oznaczać, że nasze prawo jest bardzo ułomne. Przy takim negatywnym scenariuszu nasz amerykański inwestor będzie dochodził roszczeń od Tauronu i skarbu państwa — nie tylko w Polsce, ale również przed międzynarodowym arbitrażem — mówi Tomasz Podgajniak.

Inwestorzy wiatraków szansy upatrują w postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Katowicach, który zajmując się sprawą PKH, uznał, że „likwidacja spółki przez jedynego wspólnika po przeniesieniu niemal wszystkich składników majątku spółki na inne podmioty, będąca odpowiedzią na brak zgody kontrahenta na renegocjację umowy i obniżenie cen, jest zachowaniem nagannym, sprzecznym z podstawowymi zasadami lojalności w obrocie gospodarczym”. Ten sam sąd uznał jednak, że składająca wniosek o zabezpieczenie spółka z grupy INV/Enerco nie mogła go złożyć. Jedno jest więc pewne — prawnicy obu stron przez najbliższe miesiące, a może i lata, będą mieli pełne ręce roboty.

Oświadczenie Tauronu

Wszelkie działania podejmowane przez PKH i Tauron były i są zgodne z przepisami prawa polskiego, umowami o ochronie inwestycji zagranicznych, zasadami lojalności kontraktowej oraz dobrymi obyczajami handlowymi (…) Uczciwy i lojalny kontrahent nie może twierdzić, że jeżeli umowa przynosi straty jego partnerowi, to jest to wyłącznie problem tego partnera. (…) Złożenie przez Spółkę wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło wbrew woli PKH i Tauronu. Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której Spółka o obecnie dobrej kondycji finansowej, regulująca na bieżąco swoje zobowiązania, zostaje zmuszona bezpośrednimi działaniami kontrahentów do wystąpienia do sądu o ogłoszenie upadłości. (…) Zapowiedź zgłoszenia wielomiliardowych roszczeń wobec Tauronu i Skarbu Państwa jest całkowicie niezrozumiała i bezpodstawna. (…) Tauron, będąc spółką giełdową działającą w interesie wszystkich jej akcjonariuszy oraz wierzycieli, nie może i nie ma prawa przejmować roszczeń kierowanych wobec odrębnej spółki kapitałowej, skoro nie był gwarantem wykonania zobowiązań tej spółki.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane