Ostra jazda warta miliony

Kosztuje miliony i zarabia miliony, a poza tym jest już symbolem brytyjskiej kultury. Prawie takim jak James Bond i Jaś Fasola. Trwa 19. sezon „Top Gear”, hitu produkowanego przez BBC

Charyzmatyczni prowadzący „Top Gear” potrafią śmiać się z politycznej poprawności i nie boją się przekraczać granicy dobrego smaku. Inny program zostałby już zdjęty z anteny, a ten trwa i trwa.

Zobacz więcej

TAJEMNICZY JEŹDZIEC: Stig to tajemniczy kierowca testujący samochody w programie „Top Gear”. Występuje w białym kombinezonie, skrywa twarz pod kaskiem. Jego tożsamość od lat była tematem plotek i domysłów. W 2010 r. okazało się, że w rolę Stiga wcielał się kierowca wyścigowy Ben Collins. Brytyjczyk napisał nawet książkę, której publikację próbowała wstrzymać sama BBC. Stracił oczywiście pracę w „Top Gear”, ale na krótko znalazł zatrudnienie w konkurencyjnym show „Fifth Gear” produkowanym przez Channel 5. Tożsamość obecnego Stiga nie jest znana. W historii programu pojawiali się także kuzynowie Stiga, np. z Włoch, Niemiec albo Chin. [FOT. GK]

— Prowadzący program „Top Gear” nie przekraczają granicy, jak to często robią u nas Kuba Wojewódzki czy Szymon Majewski. To jest angielski humor, w którym można sobie pozwolić na bardzo wiele, a z racji tego, że jest to telewizja BBC, czyli publiczny nadawca, prowadzone są pewnie systematyczne badania, czy ta granica nie została przekroczona — podkreśla prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Program jest sprzedawany do ponad 100 krajów świata i ma około 350 mln widzów. Trudno stwierdzić, czy produkcja BBC to program jeszcze motoryzacyjny, czy już satyryczny albo kabaretowy. Formuła jednak zadziałała, a „Top Gear” stał się symbolem. Gdyby TVP wyprodukowała coś podobnego, pewnie posłowie z czystym sumieniem mogliby zlikwidować abonament. Przepis na sukces? Zrezygnowano z tradycyjnego studia i przeniesiono ekipę do dużego hangaru, gdzie nie brakuje przestrzeni. Twórcy wymyślili nowe punkty programu, takie jak „Gwiazda w samochodzie za rozsądną cenę”, czyli przejażdżki celebrytów po torze tanimi, miejskimi samochodami, oraz „Power Laps”, czyli testowanie superaut na tym samym torze przez tajemniczą postać zwaną „The Stig”, która zresztą stała się osobną marką. Gwoździem każdego odcinka jest jednak reportaż, podczas którego w obrębie wymyślonej fabuły dziennikarze testują samochody.

W najnowszym sezonie, który rozpoczął się na kanale BBC2 pod koniec stycznia, widzowie zobaczą m.in. podróż przez USA, wyścig ze stadionu Wembley do Mediolanu na mecz piłkarski, a także próbę rajdową wykonaną bardzo drogim i nienadającym się do jazdy po wertepach luksusowym autem marki Bentley. Oprócz tego masa humoru, gwiazdy kompromitujące się za kierownicą zwykłego auta i wygłupy trio z Jeremy Clarksonem na czele, a być może kilka żartów na granicy politycznej poprawności. Takie zabawy, choć są dla „Top Gear” bezkarne, to jednak także bardzo kosztowne. Gdy w czasie kryzysu BBC obcinała programowi budżet, media podawały, że wyprodukowanie jednego odcinka kosztuje ponad 200 tys. USD.

„Rzadko mieścimy się w granicach budżetu” — pisał na łamach „The Daily Telegraph” Andy Wilman, producent show i bliski przyjaciel Clarksona ze szkolnych lat. Jednocześnie przyznał, że zyski z programu są zawsze mocnym argumentem, gdy trzeba iść po pieniądze. We wrześniu poprzedniego roku trójka prezenterów przedłużyła kontrakty o trzy lata. Najlepiej opłacany jest główny aktor programu, czyli Jeremy Clarkson, którego gaża ma sięgać kilku milionów funtów rocznie.

— „Top Gear” odpowiada na aktualny obecnie problem eksperta. Mamy taki natłok informacji, że potrzebujemy wsparcia, które kiedyś dawał naukowiec, ale dziś ktoś taki się nie sprawdza, bo na ogół brak mu lekkości. Gwiazdy natomiast kompletnie nie znają się na tym, co proponują, więc wybieramy kogoś pośredniego, kto się zna na tym, co robi, a jednocześnie jest atrakcyjny w odbiorze. Prowadzący „Top Gear” to eksperci na miarę XXI wieku — mówi prof. Wiesław Godzic.

Jakie są inne gałęzie biznesu związanego z programem? Jakie dowcipy usłyszysz na antenie? Kim są tzw. top gear girls? O tym wszystkim przeczytasz w rozbudowanym tekście w dzisiejszym

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy