Ostra walka o regulacje pożyczek

Moda na pożyczki internetowe dotarła do nas z Wysp Brytyjskich. Szkoda, że nie zapożyczyliśmy stamtąd know how jak uregulować rynek pożyczkowy.

Pokaż mi swój raport, a powiem ci kto go sponsoruje. Parafraza znanego powiedzenia dobrze oddaje jakość publikacji opisujących rynek pożyczkowy w Polsce. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy powstało ich około 10, przy czym prezentowane w nich analizy i propozycje często stoją wobec siebie w sprzeczności, tak jakby teza w dużym stopniu zależy od tego kto sponsoruje wydawnictwo.

Wczoraj ukazały się dwa raporty: Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF) i Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. W przypadku ZPP od razu jasne jest, że sponsorem jest Związek Firm Pożyczkowych, grupujący pożyczkowe serwisy internetowe. Teza jest też klarowna: procedowana w Sejmie ustawa została przygotowana pod wpływem Providenta i jest dla niego korzystna.

KPF nie może sobie pozwolić na tak proste przesłanie, ponieważ do Konferencji przynależą różne firmy z tej branży: od SMSKredyt i Wonga, czyli chwilówkowców internetowych, przez Optimę, czyli pożyczkodawcę dysponującego własnymi placówkami, obecnego również w sieciach brokerskich, po Prof. Credit, czyli odpowiednika Provident, tyle, że udzielającego pożyczek na wyższe sumy i dłuższe terminy.

Jedna trzecia rynku

ZPP ocenia, że regulacje obecnie procedowane w Sejmie wyeliminują jedną trzecią firm internetowych z rynku, co pociągnie za sobą likwidację miejsc pracy i ograniczy Polakom dostęp do finansowania.

Wnioski KPF po lekturze projektu ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym i po zebrani ankiet rozesłanych do firm pożyczkowych są podobne. Konferencja spodziewa się całego szeregu negatywnych zjawisk w tym spadku popytu krajowego, wzrostu kosztów pożyczek konsumenckich, rozrostu szarej strefy oraz negatywnych zjawisk społecznych jak wzrost skali wykluczenia finansowego, a nawet drobnej przestępczości. W oparciu o ankietę rozesłana do firm, szacuje, że pod wpływem regulacji rynek pożyczkowy skurczy się nawet o 1,083 mln zł, czyli o jedną trzecią.

Słabością obydwu raportów jest to, że w przeważającej mierze opierają się na mocno już historycznych danych z lat 2012-13, kiedy prowadzone były dość intensywne badania tego rynku. Od tamtego czasu, w związku z bardzo dynamicznym firm pożyczkowych, głównie internetowych, jego struktura, wartość i liczebność musiała mocno zmienić się.

Autorzy obydwu opracowań przyznają, że brak jest aktualnych, szczegółowych danych o tym rynku. Nie ma ich również Ministerstwo Finansów, które przygotowało projekt ustawy regulującej branżę pożyczkową.

 

Modelowanie regulacji

Zupełnie inaczej do regulowania rynku pożyczkowego, głównie chwilówkowego, zabrał się przed rokiem brytyjski Financial Conduct Authority (FCA), który na potrzeby analiz stworzył cały aparat badawczy. Przede wszystkim regulator skoncentrował się na ochronie konsumenta, za wtórne uznając interesy firm pożyczkowych, biorąc je pod uwagę w kontekście zapewnienia klientom dostępu do finansowania.

Na podstawie danych o 16 mln pożyczek rzeczywiście udzielonych klientom FCA zbudował osiem modelowych firm pożyczkowych i testował jak regulacje wpłynął na różne kategorie pożyczkę. Następnie przeanalizował sytuacje i wybory 4,6 mln pożyczkobiorców i przeprowadził ankiety wśród 2 tys. Brytyjczyków, żeby odpytać ich co zrobią, jeśli dostęp do rynku pożyczkowego zostanie ograniczony. Okazało się, że tylko 5 proc. skłonnych jest zapożyczyć się na czarnym rynku. Generalnie FCA ocenia, że w skutek regulacji 11 proc. dotychczasowych klientów nie dostanie pożyczki.

„Uważamy, że krótkoterminowe pożyczki nie są dla nich najlepszym sposobem pozyskiwania finansowania. Dla nich lepiej jest nie zaciągać takiego zadłużenia” – stwierdza FCA.

Regulacje, wprowadzone z początkiem tego roku, wprowadzają maksymalne oprocentowanie pożyczki na poziomie 0,8 proc. dziennie (24,8 proc. miesięcznie), a łączny koszt nie może przekroczyć 100 proc. pierwotnego zadłużenia. Opłaty windykacyjne muszą zmieścić się w 15 funtach.

FCA szacuje, że dzięki regulacjom klient firm chwilówkowych zaoszczędzi 193 funty rocznie, a w skali gospodarki oszczędności wyniosą 250 mln GBP. Jeśli chodzi o skutku dla branży, regulator ocenia, że na pewno ostanie się trzech największych dostawców pożyczek internetowych i co najmniej jedna firma sieciowa.

Jesienią ubiegłego roku FCA zaczęła badania rynku pożyczek udzielanych w domu, żeby sprawdzić, czy również on nie wymaga dodatkowych regulacji.

W projekcie resortu finansów, który w tym tygodniu został skierowany do dalszych prac do podkomisji finansów publicznych nie ma słowa o skutkach rynkowych, profitach dla konsumentów, ani wpływie regulacji na rynek. Zaproponowany przez ministerstwo limit kosztów pożyczek na poziomie 28 proc. miesięcznie jest wyższy niż w Wielkiej Brytanii.

embed:

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ostra walka o regulacje pożyczek