Ostre hamowanie na unijnym rynku aut

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-10-18 20:00

Wrzesień 2021 r. był najsłabszym od ponad ćwierć wieku pod względem liczby rejestracji nowych samochodów. To wina bardzo niskiej podaży.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak najsłabszy od 26 lat wrzesień odbił się na dynamice wzrostu europejskiego rynku nowych samochodów
  • jak na tle innych europejskich państw wypada Polska
  • jakie są prognozy sprzedaży nowych aut na najbliższe miesiące
  • do kiedy potrwa kryzys półprzewodnikowy

Dynamika wzrostu unijnego rynku motoryzacyjnego topnieje w oczach. We wrześniu na terenie UE zarejestrowano tylko niespełna 718,6 tys. nowych aut, a to o aż blisko jedną czwartą (23 proc.) mniej niż rok wcześniej - wynika z danych zebranych przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA). Wrześniowy wynik jest też najsłabszym odnotowanym w dziewiątym miesiącu roku od 1995 r. Dwucyfrowy spadek nastąpił na wszystkich głównych rynkach UE. We Włoszech liczba rejestracji stopniała we wrześniu o blisko 32,7 proc. (r/r), w Niemczech o 25,7 proc, we Francji o 20,5 proc. a w Hiszpanii o 15,7 proc. Polski rynek skurczył się we wrześniu o ponad 13 proc. (zarejestrowano niewiele ponad 33 tys. nowych aut). Tylko na dwóch, niewielkich rynkach UE zanotowano wzrost liczby rejestracji. Na Cyprze przybyło we wrześniu 1 tys. nowych samochodów (+12 proc. r/r), a w Estonii niespełna 1,8 tys. (+8 proc. r/r).

Ostre hamowanie to oczywiście pokłosie kryzysu półprzewodnikowego, z którym wiążą się ograniczenia i przerwy w produkcji samochodów. Zjawisko nasila się w ostatnich miesiącach i nic nie wskazuje na szybką poprawę.

Brak towaru
Brak towaru
Tak słabego września nie było na unijnym rynku od 26 lat. Będąca konsekwencją kryzysu półprzewodnikowego niska podaż wyhamowała sprzedaż nowych samochodów o prawie 25 proc.
Liesa Johannssen-Koppitz

Kiepskie wyniki września znacznie osłabiły dynamikę wzrostu rynku w tym roku. W ciągu dziewięciu miesięcy zarejestrowano na terenie UE niewiele ponad 7,5 mln nowych samochodów. To o 6,6 proc. więcej niż w covidowym 2020 r. (dynamika wzrostu po ośmiu miesiącach 2021 r. wynosiła ponad 11 proc.). Nie ulega wątpliwości, że wzrost rynek zawdzięcza wynikom z początku roku, kiedy kłopoty z dostawami elektronicznych podzespołów były znacznie mniej dotkliwe. Sytuacja jest jednak coraz trudniejsza. Kilka dni temu Skoda ogłosiła znaczne ograniczenia produkcji we wszystkich swoich czeskich zakładach - maja potrwać nawet do końca roku. Z mniejszymi lub większymi ograniczeniami boryka się niemal każdy producent. Przewiduje się, że kłopoty z półprzewodnikami mogą występować nawet do połowy przeszłego roku.

Jak radzą sobie największe rynki? Większość na razie utrzymuje wzrost. Mimo słabego września we Włoszech zarejestrowano w tym roku niespełna 1,2 mln aut, a to o ponad 20 proc. więcej niż rok temu. Hiszpania odnotowała 8,8 proc. wzrost (650 tys. rejestracji), a Francja poprawiła wynik o 8 proc. (1,26 mln). Słabe wyniki września sprawiły natomiast, że największy unijny rynek - Niemcy - już jest pod kreską. U naszego zachodniego sąsiada zarejestrowano w ciągu trzech kwartałów tego roku 2,017 mln nowych aut, a to o 1,2 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

W Polsce od początku roku przybyło nieco ponad 347 tys. nowych aut, o 17,7 proc. więcej niż rok temu. Prognozy dla naszego rynku na 2021 r. mówią o utrzymaniu około 9-procentowego wzrostu. Dla całej UE są mniej optymistyczne. W najlepszym wypadku mówi się o utrzymaniu zeszłorocznego wyniku. Nie wykluczone jest jednak lekkie spowolnienie.