Ostrołęka niepokoi akcjonariuszy

Energa uspokaja inwestora, dla którego sześciomiliardowa inwestycja w budowę bloku węglowego jest „nieopłacalna i szkodliwa dla interesów spółki”.

Planowana budowa elektrowni węglowej w Ostrołęce zaniepokoiła jednego z akcjonariuszy Energi na tyle, że zadał jej listownie pytania, na które spółka publicznie odpowiedziała.

Energa, którą zarządza Alicja Klimiuk, uspokaja, że
projekt w Ostrołęce jest przebadany przez zewnętrznych ekspertów. Zaniepokojony
akcjonariusz widzi jednak ryzyko.
Zobacz więcej

AKCJONARIUSZ PYTA, PREZES ODPOWIADA:

Energa, którą zarządza Alicja Klimiuk, uspokaja, że projekt w Ostrołęce jest przebadany przez zewnętrznych ekspertów. Zaniepokojony akcjonariusz widzi jednak ryzyko. Fot. Marek Wiśniewski

Akcjonariusz widzi ryzyko

Niepokój akcjonariusza, którego nazwa nie została w pismach ujawniona, wynika z ryzyka związanego z działaniem zarządu i rady nadzorczej Energi.

„Wydaje się, że Energa zamierza zrealizować projekt budowy nowego bloku węglowego Ostrołęka C pomimo niepodważalnych dowodów, dostarczonych przez niezależnych analityków finansowych, agencje ratingowe i ekspertów branży energetycznej, że projekt okaże się nieopłacalny i szkodliwy dla interesów spółki” — napisał akcjonariusz.

Akcjonariusza niepokoi też to, że Energa (poprzez celową spółkę odpowiedzialną za projekt w Ostrołęce) rozważa wydanie polecenia rozpoczęcia robót budowlanych (NTP, notice to proceed) jeszcze przed rozstrzygnięciem aukcji mocy, która ma przyznać wsparcie niektórym źródłom wytwórczym.

„Energa, jako jeden z udziałowców projektu Ostrołęka C, wyrazi zgodę na wydanie NTP wyłącznie w przypadku, kiedy projekt ten wykaże poziom rentowności akceptowalny przez organy korporacyjne” — napisał zarząd Energi w odpowiedzi na pytania akcjonariusza.

Zarząd spółki przyznał jednocześnie, że polski mechanizm rynku mocy nie jest idealnie dopasowany do projektu Ostrołęka C.

„Z jednej strony, stabilna opłata za moc zwiększa bezpieczeństwo finansowe projektui ułatwia podjęcie decyzji inwestycyjnej. Z drugiej strony, przedział czasowy między aukcją rynku mocy a dniem, w którym usługa mocowa musi być faktycznie świadczona, jest krótszy niż okres budowy bloku”— napisał zarząd Energi.

To była tylko uroczystość

Blok, który ma powstać w Ostrołęce, ma kosztować około 6 mld zł i być ostatnim dużym nowym blokiem węglowym w Polsce. Wspólnikami w tym projekcie są dwie państwowe firmy — Energa i Enea, które w lipcu asystowały przy uroczystym podpisaniu umowy z generalnym wykonawcą bloku, czyli amerykańską firmą GE. W minionym tygodniu, poprzedzającym wybory samorządowe, w Ostrołęce zorganizowano nie mniej uroczystą ceremonię uruchomienia prac budowlanych. Uczestniczył w niej Krzysztof Tchórzewski, minister energii, gorący zwolennik inwestycji. Ta ceremonia zaniepokoiła akcjonariusza Energi, który zastanawia się w piśmie, czy jest to równoznaczne z wydaniem NTP.

„Uroczyste rozpoczęcie prac budowlanych nie jest równoznaczne z wydaniem NTP” — odpowiedziała Energa.

Akcjonariusze szukają sensu

To nie pierwszy przypadek, kiedy akcjonariusz Energi publicznie wyraża niepokój związany z inwestycją w Ostrołęce. W zeszłym tygodniu agencja Bloomberg cytowała przedstawicieli Legal & General Investment Management, funduszu zarządzającego aktywami wartymi 1,3 mld USD, posiadającemu akcje Energi i Enei. Zdaniem przedstawicieli funduszu, ostrołęcki projekt może nie przynieść zysków i będzie wymagał rządowego wsparcia.

— Ten projekt nie ma finansowego sensu — mówił Bloombergowi Meryam Omi, związany z Legal & General.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Ostrołęka niepokoi akcjonariuszy