Wciąż trwa poszukiwanie pieniędzy na budowę bloku węglowego w Ostrołęce, który ma być ostatnią dużą inwestycją węglową w Polsce. To projekt ważny dla Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, który nadzoruje firmy energetyczne. Minister promuje pomysł, chętnie się na jego temat wypowiada, był też przy bardzo uroczystym podpisywaniu umowy z wykonawcą.

W środę zasygnalizował, że Enea i Energa, wspólnicy w projekcie ostrołęckim, mogłyby wyłożyć na to więcej, niż wyłożyły dotychczas.
— Mają możliwość włożenia dużo większego wkładu własnego w budowę bloku w Elektrowni Ostrołęka niż zakładane 50 proc. — ocenił minister, cytowany przez PAP.
Połowa z własnej kieszeni
Opinia może zaskakiwać. Dotychczas Enea i Energa, obie nadzorowane przez ministra, zarezerwowały na projekt po 1 mld zł, a 1 mld zł obiecał FIZAN Energia, zarządzany przez PGE (też podnadzorem ministra). Wartość projektu w Ostrołęce to 6 mld zł — łatwo policzyć,że potrzeba jeszcze 3 mld zł. Problemem, jak ocenia minister, jest jednak podejście banków. Dotychczas partnerzy zapewniali jednak, że rozmowy z bankami idą dobrze.
— Chodzi o kwestię mierzenia się z podejściem dekarbonizacyjnym instytucji finansowych. Kiedyś banki dawały 80 proc. finansowania, teraz oczekuje się, żeby to było 70-60 proc., a banki się zastanawiają — stwierdził Krzysztof Tchórzewski.
Czasu na rozmowy z bankami nie zostało wiele. Minister zapowiadał, że budowa elektrowni powinna ruszyć jeszcze w październiku (21 października odbędą się wybory samorządowe).
Zdaniem Bartłomieja Kubickiego, analityka Societe Generale, Energa i Enea rzeczywiście mają pieniądze, które mogłyby jeszcze włożyć w projekt w Ostrołęce.
— Zakładam, że na etapie budowy mogłyby pokryć połowę kapitału, a resztę pozyskać w formie długu. Większy udział długu będzie trudny do pozyskania, skoro projekt nie ma jeszcze zagwarantowanego wsparcia w ramach rynku mocy oraz jest ryzyko związane z procesem budowy — uważa Bartłomiej Kubicki.
Co ma FIZAN?
Kiedy elektrownia będzie już funkcjonować, udział zewnętrznego finansowania mógłby wzrosnąć.
— Ryzyko będzie mniejsze. To zresztą powszechny obecnie model finansowania inwestycji — w jednym z projektów infrastrukturalnych w Wielkiej Brytanii kapitał własny stanowi około 60 proc. jego wartości, zaś po zakończeniu prac jego udział spadnie do 20 proc. — mówi Bartłomiej Kubicki.
Pod tym względem Ostrołęka różni się od podobnych inwestycji w Opolu (PGE) i Kozienicach (Enea). Te projekty finansowane były na poziomie rozbudowanych grup kapitałowych, podczas gdy w Ostrołęce obowiązuje formuła project finance. Formuła ma jednak pewne tajemnice.
— Nie wiadomo, czyje pieniądze kryją się za FIZAN Energia. Jeśli Ostrołęka ma być projektem przejrzystym, przydałyby się informacje na temat finansowania i parametrów operacyjnych inwestycji — uważa Bartłomiej Kubicki.
PGE zadeklarowała, że FIZAN zarządza pieniędzmi z zewnątrz. Krzysztof Tchórzewski sugerował też, że do FIZAN-u trafią pieniądze z pracowniczych programów emerytalnych, funkcjonujących w ramach grup energetycznych. Blok w Ostrołęce ma mieć 1000 MW mocy. Wykonawcą jest GE Power i Alstom, a podwykonawcą Polimex-Mostostal, w którym Energa i Enea mają udziały.