Oszczędzanie na starość to kwestia przyzwoitości

Bez wzrostu świadomości i obowiązkowego odkładania na starość Polaków czekają głodowe emerytury.

Jak skutecznie zachęcić Polaków do długoterminowego oszczędzania — poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie zdominowało pierwszy dzień III Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Dla branży ubezpieczeniowej jego przyszłość to kwestia być lub nie być rynku życiowego, szczególnie po demontażu OFE. Doświadczenia w tym obszarze są negatywne.

— Wieloletnia dyskusja o trzecim filarze zakończyła się porażką. 63 proc. ludzi w tym kraju nie oszczędza i nie myśli o tym. Zajmują się tym jedynie elity — powiedział Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego. Jego zdaniem, jeśli nie rozwiążemy tego problemu, to trzeci filar i dodatkowe oszczędzanie będzie nadal tematem niszowym. Dlatego edukację trzeba rozpocząć już w szkole podstawowej. Zgodził się z nim Jarosław Bartkiewicz, prezes AXA Życie. Zaznaczył jednak, że nie chodzi tylko o wiedzę, ale także o to, czy Polacy mają z czego odkładać.

— Oszczędzanie na starość to kwestia przyzwoitości. Nie możemy żyć na kredyt i zostawić naszym dzieciom długów — stwierdził szef AXA Życie. Podkreślił, że jest wiele kampanii społecznych finansowanych z pieniędzy publicznych, ale żadna nie mówi Polakom, że na emeryturze dostaną równowartość 900 zł. Jeśli państwo teraz nie włączy się w edukację, to za 30-35 lat będzie musiało głęboko sięgnąć do kieszeni, by pomóc tym, którzy będą mieli zbyt niskie emerytury, by przeżyć. To obecnie ważniejsza kwestia niż kolejne pomysły zmian w trzecim filarze.

Wywołany do tablicy Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej, bronił rządu, twierdząc, że państwo robi to, co może, w zakresie świadomości emerytalnej. Obowiązkiem rządu jest przede wszystkim prawidłowe skonstruowanie ram prawnych dla produktów w trzecim filarze, a szczegółową edukacją klientów powinny zająć się firmy, które je sprzedają.

— Państwo nie może uciekać od odpowiedzialności. Nie należy mieszać roli państwa i instytucji finansowych, które odpowiadają za oszczędności swoich klientów — odbił piłeczkę Sławomir Sikora.

Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, przypomniał,że na stole leżą trzy propozycje zmian systemowych, wypracowane dla kancelarii prezydenta przez jego organizację. Chodzi o zwiększenie ulgi podatkowej dla dodatkowo odkładających na starość, jedorazowy bonus w postaci 1 tys. zł dla oszczędzających oraz obowiązkowe programy emerytalne finansowane przez pracowników i pracodawców.

— To punkt wyjścia do debaty — powiedział ekonomista. Wyjściem z sytuacji może być obowiązek rozwiązań trzeciofilarowych. — Jak długo będziemy uciekać od tematu obowiązkowości, tak długo będziemy stać w miejscu — podkreślił Sławomir Sikora.

Częściowo zgodził się z nim wiceminister pracy.

— Obowiązkowe powinno być oferowanie programów emerytalnych przez wszystkich pracodawców — mówi Marek Bucior. Bogusław Grabowski, członek rady gospodarczej przy premierze, ostrzegł, że wsparcie przez ulgi podatkowe trzeciego filaru jest złym pomysłem.

Nie doprowadzi do wzrostu oszczędności Polaków, tylko do przekierowania pieniędzy z jednego miejsca w drugie. Lepszym rozwiązaniem byłyby np. dopłaty do zaoszczędzonych już kwot przy pewnym stopniu obowiązkowości trzeciego filaru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu