Otworzymy 5 sklepów w Polsce

Agnieszka Janas
opublikowano: 2004-10-26 00:00

Znana sieć sklepów z elegancką odzieżą zamierza wyjść poza Warszawę. Jednocześnie w stolicy poszukuje miejsca na sklep flagowy.

Peek & Cloppenburg, należąca do Harro Uwe Cloppenburga, sieć sklepów oferujących odzież różnych marek (tzw. multibrand) zamierza nadal inwestować w Polsce.

— Chcemy do 2008 r. powiększyć sieć o pięć sklepów: w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu — informuje Marcus Kossendey, managing director retail & sales Peek & Cloppenburg, odpowiedzialny za polski rynek.

Nie chce jednak podać, jaką sumę pieniędzy spółka wyasygnuje na ten cel.

— Nie określiliśmy kwoty. Chcemy uruchomić sklepy w wymienionych miastach. W trakcie negocjacji nie mniej ważne od kosztów są dla nas: lokalizacja oraz warunki najmu, oferowane przez właściciela powierzchni. Mamy pewną swobodę finansową, a ta pozwala nam na wybór lepszego miejsca. Może być ono droższe, jeśli jego jakość i położenie jest zapowiedzią sukcesu sklepu — wyjaśnia Marcus Kossendey.

Prestiż

Peek & Cloppenburg szuka powierzchni nie tylko w galeriach handlowych, ale także przy głównych ulicach miast. Szczególnie w stolicy.

— Chcemy, aby w Warszawie pracowały trzy placówki: dwie w dużych, popularnych, uważanych za eleganckie i modne, centrach handlowych oraz sklep flagowy w centrum miasta. Udało się nam uruchomić dwie — w galeriach Mokotów i Arkadia. Nie ukrywamy, że zrobiliśmy to metodą prób i błędów, np. musieliśmy zamknąć pierwszy sklep, który otworzyliśmy w galerii Sadyba Best Mall — nie odpowiadał naszym wymaganiom. Szukamy teraz powierzchni w centrum. Interesuje nas obiekt o powierzchni co najmniej 4 tys., w dobrej lokalizacji — np. w sąsiedztwie innych eleganckich sklepów lub miejsca spacerów mieszkańców — wylicza Marcus Kossendey.

Podobne kryteria spółka stosuje również przy wyborze galerii handlowych.

— W tym przypadku chcemy znaleźć się w pobliżu dobrych marek, np. Zara czy H&M na powierzchni 3-4 tys. mkw. Negocjujemy już z kilkoma właścicielami, ale nie dokonaliśmy jeszcze wyboru — dodaje Marcus Kossendey.

Ziarnko do ziarnka

Przedstawiciel spółki odpiera zarzut dotyczący wolnego rozwoju.

— Nie jesteśmy międzynarodowym koncernem, tylko prywatną własnością. Mamy duże pieniądze na rozwój, ale nie stać nas na popełnianie błędów. W przypadku pomyłki zysk z jednego sklepu nie wynagradza nam bowiem strat w drugim. Działamy wolniej od innych sieci na rynku, ale rozwijamy się systematycznie. I to nas zadowala — przekonuje Marcus Kossendey.

Podkreśla, że klienci sklepów to osoby należące do klasy średniej i wyższej, gdyż sieć, oprócz ubrań, sprzedaje także rzeczy sygnowane nazwiskami ze świata mody.

— Zapotrzebowanie w Polsce na naszą ofertę jest obecnie wystarczające dla 7 sklepów — uzupełnia Marcus Kossendey.

Jednocześnie zapowiada, że jeśli planowane w Polsce sklepy odniosą sukces — rozważone zostaną nowe lokalizacje.