Outsourcingiem zajmują się dawne działy IT

Marcin Złoch, Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-09-05 00:00

Outsourcingiem zajmują się dawne działy IT

Outsourcing IT polega na przekazaniu opieki nad systemem informatycznym przedsiębiorstwa w ręce firmy zewnętrznej. Dotychczas większość takich kontraktów podpisano jednak ze spółkami zewnętrznymi tylko na pozór. Są one bowiem kontrolowane przez firmy, na rzecz których świadczą swoje usługi, a innych klientów właściwie nie mają.

Coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na zlecanie obsługi informatycznej swej działalności innym podmiotom. Na razie outsourcing IT nie podbił jednak polskiego rynku, a wartość rynku tego typu usług jest w Polsce nadal dużo niższa niż na Zachodzie. Problematyczną kwestią pozostaje też to, czy przy wielu kontraktach w ogóle można mówić o outsourcingu.

Działalnością określaną mianem outsourcingu zajmują się bowiem często spółki powiązane kapitałowo ze swoimi klientami. Są to najczęściej działy informatyki dużych przedsiębiorstw wydzielone z ich struktur. Z reguły niewielka część udziałów w takich przedsięwzięciach należy do ich kadry kierowniczej. Blisko 100-proc. kontrolę nad nimi sprawują zaś firmy matki.

To nie outsourcing...

O ile jednak firmy typowo informatyczne parające się outsourcingiem mogą się cieszyć, jeżeli uda im się pozyskać choćby trzech klientów na tego typu usługi, o tyle spółkom powstałym w wyniku przekształcenia działów informatyki w osobne podmioty prawne zdarza się mieć i po kilkunastu klientów. Przedstawiciele firm typowo outsourcingowych bagatelizują jednak znaczenie tych kontraktów. Podkreślają, że są zawierane z podmiotami powstałymi na podobnych zasadach jak sam usługodawca, których dominującym udziałowcem jest ta sama firma matka.

— Działalność spółek powstałych w wyniku wydzielenia działów informatyki to pseudo- outsourcing. Przedsiębiorstwa powstałe tą drogą żyją przede wszystkim dzięki swoim firmom matkom. W zasadzie nie prowadzą działalności poza własną grupą kapitałową — zaznacza Andrzej Torebko, prezes spółki Softbank Serwis.

— Z powstaniem takich firm wiążą się kwestie socjalne. Choć oficjalnie się o tym nie mówi, to mają one od razu zagwarantowane kontrakty nie tylko z firmą matką, ale i z jej podmiotami zależnymi. Nie spotkałem się za to z tym, aby jakaś spółka powstała w wyniku wydzielenia na zewnątrz działu informatyki innego przedsiębiorstwa brała udział w typowym przetargu na usługi outsourcingowe. Spotyka się tam zawsze te same 5-7 firm typowo informatycznych — podkreśla Arnold Nowak, prokurent polskiego oddziału firmy itelligence.

Przedstawiciele firm powstałych w wyniku wydzielenia działów informatyki z innych przedsiębiorstw nie zgadzają się jednak z taką opinią.

...a właśnie, że tak

— Występujemy na rynku jako niezależny i samodzielny podmiot. Zgodnie z naszą strategią, zamierzamy zdobywać kolejnych klientów tak w Brzegu Dolnym jak i w innych rejonach. Nie jesteśmy ograniczeni umową zobowiązującą nas do współpracy tylko z macierzystą firmą. Naszym zadaniem jest pozyskiwanie nowych klientów i zdobywanie rynku. Właściciel nic nam nie narzuca. Tak z Zakładami Chemicznymi Rokita jak i z ich spółkami córkami współpracujemy wyłącznie na zasadach rynkowych. Do każdej umowy załącznikiem jest wykaz gwarantowanego poziomu usług. Znajdują się w nim definicje ewentualnych usterek i awarii, ustalenia dotyczące maksymalnego czasu przestoju systemu w skali miesiąca, a także ściśle określony czas reakcji serwisowych. Umowa przewiduje naszą odpowiedzialność finansową za niedotrzymanie warunków określonych w tym załączniku — zapewnia Marek Pękalski, specjalista ds. marketingu w spółce Polskie Centrum Teleinformatyki, powstałej w wyniku wydzielenia działu informatyki Zakładów Chemicznych Rokita.

Nie wszyscy przedstawiciele firm powstałych w podobny sposób są jednak tak stanowczy.

— Z naszego punktu widzenia, sytuacja niewiele się zmieniła. Zajmujemy się tym, czym dotychczas, w tym samym miejscu. Najważniejsza dla nas jest zmiana podmiotu zatrudniającego oraz fakt, że odkąd outsourcingujemy system Huty Częstochowa, musimy płacić za dzierżawę pomieszczeń, w których pracujemy — twierdzi Waldemar Guzik z wydzielonego z Huty Częstochowa Centrum Informatyki, Telekomunikacji i Automatyki.

Opinia, że spółki pracujące wyłącznie na rzecz firmy matki i jej grupy kapitałowej należy traktować jak inne firmy outsourcingowe, znajduje za to poparcie u niektórych typowych przedstawicieli branży IT.

— Działalność firm powstałych w wyniku wydzielenia na zewnątrz działu informatyki, mających klientów z obrębu macierzystej grupy kapitałowej, również jest outsourcingiem. Są to przecież samodzielne pod względem prawnym podmioty gospodarcze, które muszą się z czegoś utrzymywać. W pierwszej fazie działania takich spółek najważniejszy klient jest ich dominującym udziałowcem z dwóch powodów. Po pierwsze, polskie przedsiębiorstwa obawiają się oddać kontrolę nad systemem informatycznym w obce ręce, i taki układ je uspokaja. Po drugie zaś, przedsiębiorstwa, które decydują się na outsourcing, mają z reguły jakieś systemy i w momencie związania się z firmą zewnętrzną chciałyby je odsprzedać. Znalezienie kogoś, kto chciałby je odkupić, nie jest jednak łatwe. Wydzielenie działu informatyki w osobną spółkę daje zaś szansę na sprzedaż całej infrastruktury, w drodze pozyskania inwestora dla tego podmiotu — tłumaczy Sławomir Chłoń, prezes zarządzający Computerlandu.

Trudne wyjście

Być może na takie stanowisko szefa giełdowej spółki, która odgraża się, że chce zdobyć 30 proc. polskiego rynku usług outsourcingowych, wpływa jednak fakt, że na razie udaje się jej zarabiać w tym segmencie głównie za sprawą spółki PZU-CL Agent Transferowy. W roku 2000 wygenerowała ona 95,3 mln zł przychodów i 7,9 mln zł zysku netto. Jest przy tym mniej więcej po połowie własnością PZU i Computerlandu, a dotąd jedynymi jej klientami są firmy grupy PZU. Sami przedstawiciele ComputerLandu przytaczają bowiem przykład spektakularnych kłopotów spółek-córek utrzymujących się wyłącznie z kontraktów z firmami-matkami.

— Swojego czasu jeden z największych koncernów motoryzacyjnych przekazał spółkom-córkom wszystko co nie dotyczyło głównej działalności. Wszystkie nowopowstałe podmioty pracowały jednak na rzecz własnej grupy kapitałowej. Gdy po jakimś czasie zmieniono strategię i zaczęto od nich oczekiwać usamodzielnienia to okazało się, że po latach pracy wyłącznie na rzecz macierzystej organizacji nie są w stanie wyjść na rynek zewnętrzny. Udało się im to dopiero po znalezieniu inwestorów branżowych — przypomina Andrzej Miernik, dyrektor generalny działu outsourcingu IT Computerlandu.

Inni przedstawiciele branży IT przypominają, że samo znalezienie inwestora nie wystarczy, aby firma powstała z wydzielenia działu informatyki znalazła klientów poza macierzystą grupą kapitałową.

— Te firmy z dwóch powodów nie są w stanie naprawdę zaistnieć na rynku. Po pierwsze całą swą działalność prowadzą pod parasolem ochronnym firmy matki. Po drugie zaś, często pod względem organizacyjnym i technicznym nie są w stanie świadczyć usług poza własną grupą kapitałową — twierdzi Arnold Nowak.

— Gdybyśmy kupowali spółkę powstałą poprzez wydzielenie działu informatyki innego przedsiębiorstwa, to bralibyśmy pod uwagę możliwość utrzymania kontraktu z firmą matką i łatwość wyjścia z usługami do innych klientów. Przy okazji tej drugiej kwestii rozważalibyśmy m.in. potencjał centrum obliczeniowego. Jeżeli bowiem serwery i łącza telekomunikacyjne wykorzystane są w blisko 100 proc., a ich rozbudowa wiązałaby się z dużymi kosztami, to inwestycja w taką spółkę właściwie nie miałaby sensu — dodaje Sławomir Chłoń.

Zewnętrzni, ale znani

Charakterystyczne jest jednak to, że nie powiązane kapitałowo z klientami firmy outsourcingowe też nie przychodzą zupełnie z zewnątrz. Softbank Serwis przejął ludzi i sprzęt pracujących wcześniej w dziale informatyki Stoczni Gdynia, z którą związał się pięcioletnim kontraktem. W czasie rocznego okresu próbnego przed jego podpisaniem korzystał zresztą z tego samego zaplecza, tyle że serwery dzierżawił, a ludzie dla niego pracujący byli pracownikami stoczni na bezpłatnych urlopach. Częściej jednak kontrakty outsourcingowe zdobywają firmy, które wdrażały systemy.

— Zostaliśmy poproszeni przez Hortex Holding o asystę przy negocjacjach z Oracle Polska, a następnie o nadzór wdrożenia systemu w Horteksie w połowie 1999 r. W trakcie wdrożenia asystowaliśmy przy realizacji projektów wspierających wdrożenie takich modułów, jak infrastruktura, migracja danych, integracja systemów satelitarnych, oraz w przygotowaniu i nadzorowaniu budżetów działu IT. Zarząd Hortexu był zadowolony ze świadczonych przez nas usług, w rezultacie czego od 2001 r. realizujemy pełen outsourcing usług IT w Hortex Holding — mówi Maciej Iwaniuk, MIS project manager w Hortex Holdnig ze strony CFT, z firmy CFT Europe.

W podobnych okolicznościach itelligence związał się z Reemtsmą Polska, a Plaut Polska z Edipresse Polska.