Ozon Media chce sprzedawać 150 tys. egz. tygodnika młodym mieszkańcom miast. To dosyć ryzykowny pomysł.
W czwartek, 21 kwietnia, długo zapowiadany tygodnik opinii „Ozon” po raz pierwszy pojawi się w kioskach. Zawartość najłatwiej określa jego nazwa.
— Nie kojarzy się z niczym, więc łatwo będzie nadać jej własny sens. Daje powiew świeżości, świadomie łamie konwencję, co nie przeszkadza nam być pismem opiniotwórczym — mówi Jan Dybczyński, prezes Ozon Media.
Ciężko jednoznacznie określić, czym właściwie „Ozon” chce się wyróżnić wśród konkurencji.
— Tygodnik ma być pozytywny i konstruktywny. Ma być miejscem debaty i konfrontacji postaw. Chce przedstawiać odrębne spojrzenie na tematy dominujące dla opinii publicznej oraz być źródłem estetycznej przyjemności — mówi Jan Dybczyński.
Angielski format
Istnieje duże zapotrzebowanie na tego typu pismo, ale pomysł Ozon Media budzi mieszane uczucia na rynku.
— Bardzo kibicuję takiej formule i takiemu modelowi funkcjonowania. Chciałbym, aby „Ozon” odniósł sukces, bo potrzebne jest nam pismo formatu angielskiego tygodnika „Time”, zdobywające czytelników solidnością i rzetelnością — mówi Zbigniew Bajka, medioznawca z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
— Formuła pisma nie jest klarowna, więc trudno wyobrazić sobie grupę czytelników, która miałaby je przyjąć z entuzjazmem. Poza tym mam wrażenie, że robi je grupa przyjaciół, którzy świetnie się znają i robią pismo dla siebie. Tego typu koncept jest bardzo ryzykowny — mówi Jakub Bierzyński, szef domu mediowego OMD Poland.
„Ozon” mają kupować młodzi ludzie — w wieku 20-40 lat, studenci lub osoby z wyższym wykształceniem, z miast powyżej 50 tys. mieszkańców, szczególnie z miast średniej wielkości między 50 a 100 tys. mieszkańców.
Ozon Media chce sprzedawać 150 tys. egz., przy nakładzie 250 tys. Plasuje go to na czwartym miejscu wśród tygodników opinii w Polsce — między „Wprost” (średnia sprzedaż ponad 168 tys. w 2004 r.) a „Przekrojem” (103 tys). Prawdopodobnie najbliższym konkurentem będzie „Przekrój”, choć „Ozon” celuje nie tylko w tygodniki opinii, ale też prasę kobiecą. Chce osiągnąć kilkanaście procent rynku czytelniczego i ogłoszeniowego.
Własny patent
„Ozon” wchodzi na rynek w trudnym okresie. Sprzedaż tygodników wyraźnie spada. To jednak nie zraża szefów wydawnictwa.
— Coraz więcej ludzi nie identyfikuje się z obecną ofertą tygodników. Możemy osiągnąć znaczący sukces rynkowy wychodząc z nowym produktem, który odpowiada na niezaspokojone zapotrzebowanie — mówi Jan Dybczyński.
Za Ozon Media stoi znany biznesmen Janusz Palikot, do którego należy większościowy pakiet wydawnictwa. Inwestycja ma się zamknąć w przedziale 10-50 mln zł.
— Wystarczy nam środków, by osiągnąć poziom sprzedaży zapewniający zyskowność — zapewnia Jan Dybczyński.
Na kampanię reklamową Ozon Media chce wydać 12 mln zł brutto. Reklamy będą obecne w głównych stacjach telewizyjnych (TVP, TVN, Polsat) i radiowych (RMF, Radio Zet), ale też w TVN 24 i Radiu PiN, połączone z kampanią outdoorową i obecnością w „Rzeczpospolitej” i „Gazecie Wyborczej”.