Mimo rynku energii, jej międzysystemowa wymiana jest ograniczona możliwościami przesyłowymi sieci.
Firmy prowadzące handel energią elektryczną mają już możliwość korzystania z połączeń międzysystemowych i przesyłu energii między polskim systemem elektroenergetycznym a systemami połączonymi z nim synchronicznie. Państwa Unii tworzą wewnętrzny obszar handlu energią elektryczną wolny od opłat za przesył. Od 1 lipca 2004 r. należy do niego również Polska.
— Oznacza to, że można prowadzić handel pomiędzy dowolnymi krajami tego obszaru bez żadnych opłat. Jednak przesył energii elektrycznej powoduje pewne koszty. W związku z tym, z inspiracji Komisji Europejskiej, opracowano i wdrożono system kompensacji kosztów dla poszczególnych operatorów systemów przesyłowych. Wielkość kompensat jest zależna od ilości energii przesyłanej przez obszar danego operatora — wyjaśnia Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.
Od dnia rozszerzenia Unii możliwość wyboru dostawcy energii elektrycznej uzyskali wszyscy komercyjni odbiorcy. Chociaż na razie możliwość ta dla ogromnej większości z nich jest tylko teoretyczna. Koszty, jakie odbiorca musiałby ponieść, są większe niż zysk wynikający z niższej ceny energii.
Potrzeby rosną
Według prognoz Komisji Europejskiej, do 2030 r. nastąpi wzrost produkcji energii elektrycznej o 54 proc. Organizacja Eurelectric, zrzeszająca przedstawicieli europejskiego przemysłu energetycznego, opublikowała raport poświęcony zapewnieniu inwestowania w zliberalizowany sektor energetyczny. Prognozy przewidują, że zużycie energii elektrycznej tak w starych, jak i w nowych państwach członkowskich UE będzie rocznie rosło około 1,5 proc. W Polsce wzrost ten szacuje się na 1,5 do 3,5 proc. W raporcie przewiduje się, że tylko dla obszaru „starej” Unii istnieje zapotrzebowanie na 520 do 600 GW nowych mocy wytwórczych do 2030 r. W Polsce do tego czasu powinno powstać blisko 30 tys. MW nowych mocy, czyli niewiele mniej niż jest obecnie.
Wzrost produkcji i zużycia energii elektrycznej wymusza wzrost mocy wytwórczych, jednak proces rozbudowy krajowego potencjału energetycznego będzie przebiegał przede wszystkim pod dyktando unijnych wymogów ochrony środowiska.
— Możliwość arbitrażu w zakresie cen energii pomiędzy np. rynkiem niemieckim a polskim doprowadzi do ujednolicenia w dużym stopniu cen energii na tych rynkach. W przypadku istnienia wystarczających mocy przesyłowych w UE bardzo istotnym aspektem będą narodowe obciążenia podatkowe związane z wytwarzaniem i obrotem energią elektryczną. Różnica w kosztach energii w procesach produkcyjnych pomiędzy Polską a innymi krajami UE będzie wynikała jedynie z różnic podatkowych (akcyza), a także administracyjnych, np. obowiązek zakupu zielonej energii — uzupełnia Wojciech Graczyk, wicedyrektor BRE Corporate Finance.
Zaplecze techniczne
Wymiana energii w obrębie całej Unii nie przekracza 7 proc., podczas gdy potencjał eksportowo-importowy połączeń międzysystemowych sięga ledwie 11 proc. Na przeszkodzie stoi głównie brak infrastruktury.
— Swobodny handel energią elektryczną jest ograniczony zdolnościami przesyłowymi połączeń transgranicznych. Systemy elektroenergetyczne przez wiele lat budowano jako systemy krajowe, a połączenia między nimi rozwijano bardziej ze względu na wymianę wspomagającą bezpieczeństwo pracy niż z myślą o międzynarodowym handlu energią elektryczną — mówi Władysław Mielczarski.
Technika staje się też barierą nieskrępowanej konkurencji.
— Podstawowym celem zmian, jakim poddawany jest sektor energetyczny, jest zapewnienie możliwie pełnej konkurencji w sferze wytwarzania i obrotu energią elektryczną. Temu służy m.in. obowiązek wydzielenia z przedsiębiorstw sieciowych operatorów systemów przesyłowych i dystrybucyjnych oraz wprowadzenie do przepisów prawa zasady dostępu stron trzecich do sieci (TPA). Zasady te wynikają zarówno z dyrektyw UE — głównie dyrektywy 2003/54/EC — jak i z przepisów prawa energetycznego. W teorii powinny one zapewniać zarówno odbiorcom energii elektrycznej możliwość zaopatrywania się w energię elektryczną u różnych podmiotów, np. bezpośrednio u producentów bądź w wyspecjalizowanych spółkach obrotu, jak i producentom możliwość lokowania energii u różnych odbiorców, w tym u odbiorców zagranicznych — mówi Aleksander Stawicki, radca prawny w kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr.
Rozbudowa łączy transgranicznych wiąże się z podniesieniem bezpieczeństwa energetycznego i zwiększeniem możliwości międzynarodowego handlu energią.
Czy to już wolny rynek?
Ograniczone zdolności połączeń między państwami są udostępniane poprzez rynkowy system aukcji prowadzonych przez operatorów najczęściej na okresy roczne, miesięczne oraz dobowe. Sprzedaż energii elektrycznej do innego kraju jest możliwa, o ile wcześniej wykupione zostały odpowiednie zdolność przesyłowe. Zyski z aukcji powinny być przeznaczane na rozwój przepustowości połączeń transgranicznych. Udostępnianie zdolności przesyłowych połączeń transgranicznych jest zagwarantowane rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego EC1228/2003.
Aukcje na zdolności połączeń transgranicznych wprowadziło już wiele krajów Europy. Są to z reguły aukcje na połączenia pomiędzy dwoma lub kilkoma krajami.
W Polsce przez wiele lat zdolności przesyłowe połączeń transgranicznych były zmonopolizowane przez PSE. Dyrektywa EC/54/2003 nakazała krajom członkowskim powołanie niezależnego operatora systemu przesyłowego. W Polsce aukcje na zdolności przesyłowe połączeń transgranicznych, mające olbrzymi wpływ na międzynarodowych handel energią elektryczną, będzie prowadziła spółka zależna PSE o nazwie PSE Operator.
— Niezależność spółki odpowiedzialnej za handel jest kluczowym elementem rozwoju międzynarodowego obrotu energią. Dlatego konieczne wydaje się całkowite oddzielenie polskiego operatora systemu przesyłowego od PSE. Tak niezależny operator, będący właścicielem systemu przesyłowego, powinien być w 100 proc. własnością państwa. Podobne zasady są stosowane w wielu krajach — mówi Władysław Mielczarski.