Pacific płynie obok Atlantica

Wojciech Morawski, twórca dystrybutora bielizny, którego znaki towarowe właśnie sprzedaje syndyk, rozwija nową markę bielizny. Widzi miejsce dla obu szyldów

Symbolem walki przedsiębiorcy z urzędnikami jest od lat Roman Kluska, twórca Optimusa. Wojciech Morawski, prezes Atlantica, upadłego dystrybutora bielizny, próbuje iść jego śladem. Wspierany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), walczy o odzyskanie spółki, mówi o „bankowej samowoli” i „bezradności państwa”. Jednocześnie wraca na rynek bielizny z bliźniaczą marką — Pacific Club.

TYLKO W BIELIŹNIE:
Zobacz więcej

TYLKO W BIELIŹNIE:

Wojciech Morawski, twórca będącego w upadłości likwidacyjnej Atlantica, jest przywiązany do kategorii. Dlatego odnalazł się w Pacificu. Marek Wiśniewski

— Pełnię funkcję doradcy przy przedsięwzięciu osób, które wcześniej rozwijały ze mną Atlantica. Pod koniec roku wypuściliśmy próbną, dość wąską kolekcję bielizny męskiej, teraz wchodzimy z większą partią do sklepu internetowego i stacjonarnych sklepów z bielizną różnych marek — mówi Wojciech Morawski.

Zapełnienie luki

Przyznaje, że koncept Pacific Club to koncept… Atlantica.

— Choć spółka upadła i od dwóch lat nie wypuszcza nowych kolekcji, część towaru z zapasów jest ciągle w sprzedaży, bo wyprzedaje je syndyk. Widać zainteresowanie kontrahentów i konsumentów, a nikt nie zajął miejsca, które przymusowo zwolnił Atlantic. Tak narodził się pomysł, który pozwala wykorzystać know-how, a przede wszystkim podtrzymać relacje z rynkiem i odbiorcami. To dla mnie kluczowe, bo jestem zdeterminowany, by Atlantic wrócił na rynek — mówi Wojciech Morawski. W Pacific Club na razie nie jest zaangażowany kapitałowo.

— O ewentualnych inwestycjach będę decydować, gdy zakończą się sądowe batalie. Jestem jednak przekonany, że na rynku jest miejsce dla obydwu marek — twierdzi prezes Atlantica. Syndyk kolejny raz wystawił na sprzedaż markę. Cena wywoławcza kilkunastu znaków towarowych przekracza 1,9 mln zł.

Ciągnie wilka do lasu

Wielu polskich przedsiębiorców nie chciało rozstać się z dawną branżą i zakładało kolejny biznes — ale zazwyczaj po sprzedaży poprzedniego. Po rozstaniu z Zieloną Budką Zbigniew Grycan założył sieć lodziarni firmowych Grycan.

Jerzy Malek, twórca przetwórczego łososiowego giganta — Morpolu, przeczekał zakaz konkurencji, zajmując się pstrągami (notabene, rybami z rodziny łososiowatych). Rodzina Kruków po utracie kontroli nad jubilerskim W. Krukiem stworzyła markę biżuterii Ania Kruk. Krzysztof Bajołek, współtwórca Artmana (właściciela marek House i Mohito), po jego sprzedaży założył również odzieżowy Medicine. Jolanta Zwolińska po odejściu z kosmetycznej Sorai, którą współtworzyła, założyła Dermikę, a po jej sprzedaży zabrała się za Yonelle.

Zdarzały się też powroty poprzedzone biznesowymi niepowodzeniami. Artur Chajzer i Janusz Majer założyli Alpinusa, a po jego bankructwie stworzyli kolejną górską markę HiMountain. Nie brak też bardziej lokalnych przykładów. Biurem podróży w Czechach (jak informował portal naszemiasto.pl) zajął się Paweł Michalski, współtwórca upadłego touroperatora Big Blue z Jeleniej Góry.

W poprzednim przetargu nikt nie złożył oferty, choć syndyk mówił o 10 zainteresowanych. Dlaczego twórca brandu nie odkupi go od syndyka? — Jeżeli nie będzie innego wyjścia, stanę do przetargu. Każdy rok przerwy to ogromne straty na wartości marki. Jej powrót będzie tym trudniejszy, im później nastąpi — przyznaje Wojciech Morawski.

Wciąż uczestniczy w zarządzaniu szyldem — jest dyrektorem marki w Rosji i na Ukrainie (w chwili upadłości prawa do używania znaku w tych krajach nie wchodziły w skład majątku polskiej spółki).

— Dystrybucja w tych dwóch krajach jest niewielka — jej wartość wynosi kilkanaście milionów złotych rocznie. Największy potencjał dostrzegam w Polsce — mówi przedsiębiorca. W czasach swojej świetności Atlantic generował obroty na poziomie 130- -140 mln zł rocznie (nawet 60 proc. na rynkach wschodnich) i zatrudniał w sumie 400 osób.

Szukanie winnych

O likwidacji Atlantica sąd zdecydował w sierpniu 2015 r. W listopadzie 2016 r. Wojciech Morawski złożył wniosek o zamianęupadłości likwidacyjnej na układową. Uważa, że firmę można było uratować i wciąż jest to możliwe. Za główną przyczynę upadłości spółki powszechnie uznawane są problemy na Ukrainie i osłabienie wschodnich walut. Straty firma ponosiła już jednak wcześniej. Zalegała z ratami leasingowymi w banku BNP Paribas, który w lutym 2015 r. wypowiedział jej umowę.

W rezultacie powstał obowiązek podatkowy i skarbówka wzięła się za egzekucję. Na konferencji zorganizowanej przed trzema tygodniami przedstawiciele ZPP mówili o „kuriozalnych działaniach banku oraz błędach popełnionych przez wyznaczonego tymczasowego nadzorcę sądowego”.

W rezultacie Atlantic „został objęty upadłością likwidacyjną, mimo że wierzyciele dysponujący większością wierzytelności wyrazili zainteresowanie propozycjami układowymi”. BGŻ BNP Paribas w wydanym oświadczeniu przekonuje, że był zmuszony podjąć decyzję o wypowiedzeniu umowy leasingu i że „prowadził negocjacje ze spółką, wykazując bardzo dużo dobrej woli”, a „nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez pana Wojciecha Morawskiego naruszają dobre imię banku”.

OKIEM EKSPERTA

Wiedza na wagę złota

ROMAN JĘDRKOWIAK

prezes butiku marketingowego ADHD Warsaw

Gracz, który wprowadza na rynek drugą markę, a wcześniej zdobył duże doświadczenie i dystrybucyjne know-how, popełnił wiele błędów i jest o nie mądrzejszy, ma ogromną przewagę. W biznesie odzieżowym, w tym w kategorii bielizny, kluczowe są dizajn i jakość materiałów. Zbudować globalną markę będzie trudno, ale lokalną można jak najbardziej, zwłaszcza przy odpowiedniej segmentacji, czyli zaadresowaniu oferty do wybranej grupy klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pacific płynie obok Atlantica