Pacjenci cenią fachowość lecznictwa prywatnego

Beata Płóciennik
opublikowano: 2001-07-13 00:00

Pacjenci cenią fachowość lecznictwa prywatnego

Kilkanaście lat temu wizyta u lekarza oznaczała dla przeciętnego Polaka przede wszystkim próbę cierpliwości. Czy teraz jest inaczej? Niestety, publiczna służba zdrowia nie może podnieść się z zapaści.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy pojawiły się pierwsze przychodnie i kliniki prywatne, uważano je za luksus dostępny tylko najzamożniejszym. Teraz obraz jest inny; nie trzeba było wiele, by uświadomić pacjentom, pod jakim względem lecznictwo prywatne bije publiczne ZOZ-y na głowę. Korzyści najszybciej zrozumieli przedsiębiorcy — najlepszym dowodem jest kalkulacja kosztów. Konkurencja na rynku prywatnych usług zdrowotnych jest duża, a poszczególne placówki prześcigają się w oferowaniu jak najdogodniejszych warunków. Dzięki pakietom dla pracowników, firma może znacznie zmniejszyć koszty objęcia personelu opieką lekarską. Normą stały się pakiety, w których za kilka usług płaci się tyle, co za jedną.

Opieka medyczna powinna być nie tylko fachowa, ale i szybka. Pod tym względem publiczne placówki nieprędko dorównają prywatnym. Czas jest istotny dla wszystkich. Przedsiębiorca nie ma zamiaru ponosić strat z powodu częstych nieobecności pracownika, spowodowanych całodniowym oczekiwaniem na przeprowadzenie badań. Pracownicy również zdają sobie sprawę, że brak dyspozycyjności obniża ich notowania. Także lekarze nie mają zamiaru nadmiernie celebrować wizyty jednego pacjenta — ich zarobek zależy od liczby sprawnie i fachowo obsłużonych klientów.

Niepubliczna placówka może oszczędzać na wszystkim, tylko nie na poziomie usług. Mając do wyboru liczne kliniki, pacjent starannie się zastanowi, nim zdecyduje się powierzyć swoje zdrowie danemu zespołowi lekarzy. Do prywatnego lecznictwa ściągani są najlepsi specjaliści, ponieważ tu mogą otrzymać zapłatę adekwatną do wysiłku. Placówki posiadają nowoczesny sprzęt — jak mogłyby konkurować z lecznictwem publicznym, gdyby pacjent nie miał zapewnionych badań na sprawnej aparaturze? Wreszcie rzecz istotna dla pracodawcy — kończą się „dziwne” zwolnienia, będące poważnym obciążeniem finansowym. Tak, jak w innych gałęziach biznesu, również w prywatnym lecznictwie nie można podważyć zaufania do firmy. Czekoladkami i koniakiem pacjent nie wyprosi dłuższego zwolnienia — w przypadku rozwiązania przez jego firmę umowy straty lecznicy okażą się zbyt wysokie.

Prywatna służba zdrowia nie otrzymuje dotacji; państwo nie robi też nic, by obniżyć koszty jej funkcjonowania. Jakość przekonuje jednak klientów — z roku na rok liczba pacjentów rośnie. Być może w nieodległej przyszłości inne dziedziny opieki na etapie przedszpitalnym będą wyglądały podobnie jak stomatologia, gdzie 90 proc. rynku już dzisiaj stanowią usługi prywatne.