Paczka pod nadzorem

opublikowano: 22-04-2015, 00:00

Aby sprostać potrzebom sklepów internetowych, firmy logistyczne muszą inwestować w IT

Wysłanie artykułu innego niż zamówiony, pomylenie adresu odbiorcy, nieścisłości w paragonach i fakturach… Przy szybkim rozwoju branży e-commerce, co się wiąże ze wzrostem liczby przesyłek, o takie błędy nietrudno. Jak ich unikać? Spółkom logistycznym, które współpracują ze sklepami WWW, z pomocą przychodzi automatyzacja zarządzania — magazynem, dostawą paczek i zwrotami.

Usprawnienia w procesach logistycznych będą szły w dwóch kierunkach. Po pierwsze — żeby przesyłki przychodziły szybciej, po drugie — by kupujący mógł cały czas obserwować, co się dzieje z zamówionym towarem — mówi Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch.
Zobacz więcej

PRIORYTETY:

Usprawnienia w procesach logistycznych będą szły w dwóch kierunkach. Po pierwsze — żeby przesyłki przychodziły szybciej, po drugie — by kupujący mógł cały czas obserwować, co się dzieje z zamówionym towarem — mówi Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch. Marek Wiśniewski

Mobilny monitoring

— Pomyłek jest coraz mniej, bo czołowi operatorzy logistyczni inwestują w doświadczoną kadrę i zaawansowane systemy teleinformatyczne, które zintegrowane są nie tylko z platformami e-commercowymi, lecz także z cyfrowymi narzędziami klientów: komputerami, tabletami czy smartfonami — mówi Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch.

Jego zdaniem, jednym z najważniejszych kryteriów wyboru sklepu internetowego jest dostawa. Tymczasem klienci ciągle jeszcze narzekają na wysokie koszty usługi i długi czas oczekiwania na towar. Choć i tak niezadowolonych z każdym rokiem, a nawet miesiącem ubywa.

— Branża kurierska odrabia lekcje — jej usługi są na coraz wyższym poziomie, lepiej dostosowane do oczekiwań nabywców. Przesyłki dostarczane są zdecydowanie szybciej, nawet w kilka godziny od zamówienia — mówi przedstawiciela CubeResearch.

Na świecie do rozwożenia zamówionych dóbr zaczyna wykorzystywać się drony. W polskim e-handlu wprawdzie nie mamy do czynienia z technologiami ocierającymi się o science-fiction, ale i tak jesteśmy świadkami hiperprzyspieszenia. Coraz więcej działających w sieci placówek deklaruje chęć wprowadzenia oferty same day delivery (towar u nabywcy w dniu złożenia zamówienia) albo już stosuje takie udogodnienie. Według Michała Berezowskiego, kupującym zależy głównie na dwóch rzeczach: czasie i możliwości obserwowania, co dzieje się z przesyłką. Drugi wymóg — twierdzi — będzie się w najbliższych miesiącach wysuwał na pierwszy plan. Zgadza się z nim Maciej Pobocha, ekspert od geolokalizacji z „Connected Life Magazine”. Dla adresata — tłumaczy — ważna jest nie tylko data, ale konkretna godzina, o której dostanie paczkę. A także natychmiastowe sygnały o kłopotach z jej dostarczeniem (jeśli np. kurier utknął w korku, istotne są informacje o szacowanym opóźnieniu). Wiedza ta pozwala tak uporządkowywać sobie dzień, aby odbiór nie sprawiał kłopotu.

— Wsparciem są aplikacje mobilne — jak Gdzie jest moja paczka, KurJerzy, Pakete — czy natywne aplikacje firm kurierskich. Ich działanie jest proste. Po pobraniu wystarczy wpisanie lub skopiowanie numerów listów przewozowych, dzięki czemu otrzymuje się powiadomienia o lokalizacji przesyłek — wyjaśnia Maciej Pobocha. Natomiast Witold Kempa, prezes Digital Innovation House Netizens, zwraca uwagę, że oferując nabywcy możliwość monitorowania dostawy, stosunkowo łatwo stworzyć przyjazną z nim relację. A kluczem jest atrakcyjna komunikacja.

— Aż prosi się o urozmaicanie klientowi czasu oczekiwania różnymi informacjami z trasy przesyłanymi np. w formie SMS typu push. Czasem kupujący chce wiedzieć, jakie miasto właśnie mija jego paczka — wskazuje prezes Kempa. Co równie ciekawe: konsumentom już nie wystarcza to, że mogą śledzić przesyłkę. Chcą móc w każdym momencie zmienić miejsce odbioru.

Technologie przyszłości

Czym jeszcze mogą zaskoczyć kurierzy i sklepy WWW? Dziś niekiedy nawet nie zdążymy pomyśleć o nowym samochodzie, a już kilka atrakcyjnych propozycji podsuwa nam internet. Jutro odpowiadające naszym potrzebom wóz po prostu stanie w naszym garażu, choć nawet nie zaplanowaliśmy jego kupna. Dostawcą zaś niekoniecznie będzie działający także w internecie salon motoryzacyjny, lecz uzbrojony w oprogramowanie analityczne operator logistyczny.

— Pilotażowo wdrażany jest program, w którym dostawa towarów odbywa się, zanim klient zdąży złożyć zamówienie — na podstawie historii zakupów i na ryzyko dostawcy. Taka oferta zrazu dotyczyć będzie tzw. spożywki i artykułów codziennego użytku, z czasem obejmie także wartościowsze produkty — przypuszcza Michał Berezowski.

Jakie rozwiązanie kryje się za takimi usługami? Jest to technologia big data, która mniej więcej polega na łączeniu danych z najróżniejszych źródeł (on-line i off-line) i przetwarzaniu ich w tzw. czasie rzeczywistym. Te źródła to m.in. SMS-y, e-maile, rozmowy za pośrednictwem komunikatorów, a także płatności w sieci.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu