Zlecenie samorządu
to pewne pieniądze? Nie zawsze. Przekonał się o tym boleśnie rzeszowski ZUW-BUD.
Już niebawem rzeszowska spółka budowlana ZUW-BUD najpewniej zniknie z Krajowego Rejestru Sądowego. Według Anny Świetli, księgowej i prezesa, firma kończy spłatę zobowiązań. Przeznaczy na to pieniądze, które po blisko 5 latach, na podstawie wyroku sądu, odzyskała od gminy Gorzyce.
Jeszcze kilka lat temu ZUW-BUD był dobrze prosperującą firmą, specjalizującą się w budowie kanalizacji i wodociągów. Założyli ją w 1992 r. pracownicy Zakładu Usług Wodnych dla Rolnictwa z Rzeszowa. Pod koniec 1998 r. firma zakończyła prace wartości 560 tys. zł przy kolektorze wodociągowym dla gminy Gorzyce (woj. podkarpackie).
— Po tym kontrakcie już się nie podnieśliśmy. Trzeba było sprzedać majątek i zwolnić pracowników — opowiada Anna Świetlik.
Gmina zarzuciła spółce, że nie zatrudniła do prac miejscowych bezrobotnych, co było zawarte w warunkach przetargu.
— W umowie ten punkt nie został uwzględniony, ale na końcu dopisano drobnym drukiem kary za niezatrudnienie bezrobotnych — opowiada Wacław Zagaja, były prezes ZUW-BUD.
Dodaje, że mimo to firma zatrudniła kilkanaście osób, skierowanych przez powiatowy urząd pracy, jednak byli oni spoza gminy.
Gmina uznała, że z tego tytułu poniosła straty, które wyliczyła na 120 tys. zł. Jako rekompensatę nie uznała ostatniej faktury spółki na kwotę 160 tys. zł. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu, który przyznał rację gminie. Spółka odwołała się do sądu apelacyjnego w Rzeszowie.
— Stwierdził on, że nie można narzucić kar, które nie wynikają bezpośrednio ze szkód spowodowanych przez wykonawcę — przyznaje Barbara Buczek, radca prawny gminy Gorzyce.
W lutym 2003 r. ZUW-BUD otrzymał pieniądze z odsetkami. Musiał je ściągnąć komornik.
— Straciliśmy płynność. Same kary dla ZUS wyniosły 76 tys. zł. Nie mówiąc o trudnościach z dostawcami i zwolnieniu 30 pracowników — mówi Anna Świetlik.
— Problem ZUW-BUD nie jest odosobniony. Gminy starają się wyszukiwać błędy, by nie płacić. Regułą jest, że gdy gmina nie ma pieniędzy na inwestycję, przetarg wygrywa firma spoza lokalnego układu — komentuje Tomasz Jachyra z Biura Obrotu i Windykacji Należności Jachyra & Partnerzy w Rzeszowie.