Paged szuka sposobu na Wschód

Emil Górecki
opublikowano: 2015-03-25 00:00

Produkcja sklejki rośnie, ale spółce brakuje surowca. Paged zastanawia się, czy nie ściągnąć go z Rosji.

Kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije. Zarząd giełdowego Pagedu, producenta sklejki i mebli, zastanawia się, czy nie podjąć inwestycyjnego ryzyka. Co roku spółce brakuje 150 tys. m, sześc. relatywnie taniego drewna, które musi importować zza wschodniej granicy. Tymczasem produkcja sklejki rośnie, więc za 2-3 lata niedobór może sięgnąć nawet 200 tys. m. sześc.

Daniek Mzyk, prezes Pagedu
Fot: Grzegorz Kawecki, "Puls Biznesu"

— Najistotniejszym zadaniem na ten rok jest zabezpieczenie dostaw surowca. Chcemy przejąćdziałającą fabrykę łuszczki (półprodukt do produkcji sklejki), wybudować ją lub znaleźć partnera, z którym podpiszemy długoletnią umowę odbioru i któremu zapewnimy finansowanie. Szukamy na terenie Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy lub Rumunii. Najciekawsza wydaje się Rosja. Dostęp do drewna jest praktycznie nieograniczony, jego cena spada, wiele spółek ma kłopoty, a ich wyceny spadają. Oczywiście trzeba się też liczyć z politycznym ryzykiem nacjonalizacji firmy — mówi Daniel Mzyk, prezes Pagedu.

Decyzja, jak spółka zabezpieczy dostawy na Wschodzie, ma zapaść latem. Zarząd zakłada, że inwestycja nie zwiększy zadłużenia do wskaźnika 3 razy EBITDA.

W segmencie meblowym pojawił się pierwszy od 2011 r. zysk netto. Ponad roku temu spółka zapisała w strategii, że postawi na własne wzornictwo i markę. W kwietniu spółka zależna Paged Meble na światowych targach designu w Mediolanie zaprezentuje efekt pracy projektanta Tomka Rygalika.

— Spółka minimalnie wyszła na plus, ale chcemy dojść do rentowności co najmniej 5 proc. Myślę, że w przyszłym roku powinniśmy osiągnąć dzięki tej części biznesu 8-10 mln zł zysku netto — mówi Daniel Mzyk. Ubiegłoroczne przychody grupy wyniosły 711 mln zł (wzrost o 14 proc.), zysk brutto 201 mln zł (15 proc.), a czysty zysk 75 mln zł (7 proc.).