PAIZ: inwestorom brakuje zachęty
W 2001 r. Polska może już nie przyciągnąć 10 mld USD
W 2000 r. wartość zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce powinna przekroczyć 10 mld USD (42 mld zł). Trudno będzie jednak powtórzyć ten sukces w 2001 r. Powód — brakuje przepisów ułatwiających zagranicznym koncernom lokowanie pieniędzy w naszym kraju.
Polska może się poszczycić największym napływem inwestycji zagranicznych ze wszystkich państw starających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Dwa lata temu ich wartość wyniosła 8,3 mld zł, w 2000 roku może to być nawet 10 mld USD (42 mld zł), czyli tyle samo co w 1998 roku. Nie jest to więc imponujący wzrost. Co gorsza — ten rok może nie być już tak dobry jak miniony: spada tempo wzrostu gospodarczego, kończą się wielkie prywatyzacje i brakuje przepisów zachęcających zagranicę do inwestowania w naszym kraju. Dobrym przykładem są zmiany w funkcjonowaniu specjalnych stref ekonomicznych.
— Bez aktów wykonawczych do nowelizacji ustawy o pomocy publicznej, która zmienia przepisy dotyczące ulg w SSE, może nas ominąć kilka dużych inwestycji — przestrzega Adam Pawłowicz, szef Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych.
Istnieje kilka dużych projektów, które zostały wstrzymane ze względu na brak tych przepisów.
— Jeżeli nie pojawią się one szybko, inwestycje mogą trafić do Czech lub Węgier — mówi Adam Pawłowicz.
Szef PAIZ uznaje zmiany w ustawie za konieczne, bo na zmianie przepisów zyskają inne regiony kraju — do tej pory całkowicie zaniedbane.
Zmiana klimatu
Zagraniczne instytucje (m.in. Bank Światowy) przewidują, że w tym dziesięcioleciu państwa Europy Środkowej i Wschodniej — w tym Polska — zanotują mniejszy napływ kapitału niż w minionej dekadzie. Wiąże się to m.in. ze zbliżającym się zakończeniem procesu prywatyzacji. Ponadto coraz więcej inwestycji będzie lokowanych w Rosji i krajach azjatyckich.
— Nie obawiam się drastycznego spadku inwestycji w naszym kraju. Perspektywy szybkiego wejścia do Unii Europejskiej, stabilność i wielkość naszego rynku powinny zapewnić stały napływ zagranicznego kapitału do Polski. Naszym największym atutem jest położenie, wielkość rynku i stabilność gospodarcza — podkreśla Adam Pawłowicz.
Do pozytywnych trendów należy zaliczyć poprawę klimatu inwestycyjnego — 56 proc. przedstawicieli spółek z kapitałem zagranicznym ocenia warunki do prowadzenia działalności w Polsce jako dobre.
Niemal dwie trzecie zagranicznych inwestycji bezpośrednich napływa do Polski z UE. Wszystko wskazuje na to, że proporcja ta stanie się jeszcze bardziej korzystna dla krajów „piętnastki”. Jeśli chodzi o poszczególne państwa, to najwięcej kapitału napływa do nas z USA. Słabo natomiast obecni są inwestorzy azjatyccy.
— Nie powinniśmy dopuszczać do zależności polskiej gospodarki od jednego państwa. Dywersyfikacja pochodzenia kapitału jest bardzo ważna, dlatego od półtora roku nasze działania nakierowane są na przyciągnięcie kapitału japońskiego. Ponad 100 firm z Kraju Kwitnącej Wiśni rozważa uruchomienie produkcji w Europie Środkowej — mówi szef PAIZ.
Technologie do Czech
W 2000 roku zagraniczni partnerzy najchętniej inwestowali w produkcję artykułów spożywczych, samochodów i surowców niemetalicznych. Znaczący kapitał napłynął także do do sektora energetycznego, finansowego, handlowego i budownictwa.
— Inwestycje w sektor produkcyjny zapewniają długoterminowy rozwój gospodarki. Brakuje jednak w naszym kraju zagranicznych inwestycji ukierunkowanych na najnowsze technologie — ocenia Adam Pawłowicz.
To Czechy przejmują obecnie większość inwestycji w sektor informatyczny, telekomunikacyjny i elektroniczny. Zagraniczny kapitał angażujący się w wysoko zaawansowane technologie może liczyć w tym kraju na bardzo korzystne ulgi. Ich wysokość zależy od wielkości zainwestowanego kapitału. Zdaniem prezesa PAIZ, podobne zachęty powinien wprowadzić polski rząd.
Transfer za granicę
Analizy PAIZ pokazują także, że polskie firmy z kapitałem zagranicznym coraz więcej zysków przekazują za granicę.
— Transfer ten będzie rósł, ponieważ nadchodzi już czas realizowania zysków — tłumaczy Adam Pawłowicz.
Najlepiej widać to na przykładzie Węgier, które zakończyły już proces prywatyzacyjny. Od 2-3 lat następuje tam wzrost transferu zysków spółek z obcym kapitałem za granicę. Rekompensowane jest to jednak nowymi inwestycjami oraz wzrostem eksportu. Tymczasem tempo wzrostu eksportu towarów wyprodukowanych przez polskie firmy z udziałem kapitału zagranicznego jest nadal mniejsze niż importowanych przez nie surowców.