Pakiet już niemal gotowy

Jarosław Królak
opublikowano: 27-04-2009, 00:00

Likwidacja kominówki przesądzona. Firmy dostaną subsydia do miejsc pracy, ale zapłacą wyższe składki.

Pracodawcy i związkowcy cieplej o propozycjach rządu

Likwidacja kominówki przesądzona. Firmy dostaną subsydia do miejsc pracy, ale zapłacą wyższe składki.

Rząd wreszcie odrobił lekcje i przedstawił konkretne projekty zmian prawnych realizujące ustalenia tzw. pakietu antykryzysowego. Dokument, do którego dotarliśmy, zostanie wkrótce wysłany do uzgodnień międzyresortowych oraz społecznych. Z najnowszych rządowych propozycji zadowoleni są przedstawiciele organizacji pracodawców.

— Wreszcie rząd konstruktywnie podszedł do naszych postulatów. Ze wstępnej analizy projektów wynika, że można optymistycznie patrzeć na przyszłość pakietu antykryzysowego — mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP).

Podobnie twierdzi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

— Propozycje rządu wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom. Jednak będziemy jeszcze dyskutować o szczegółach — mówi Jeremi Mordasewicz.

Związkowcy nie są w pełni usatysfakcjonowani.

— Jeżeli rząd nie opracuje konkretnej ścieżki podwyższania płacy minimalnej, to może zapomnieć o pakiecie — zapowiada Jan Guz, szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ).

Kominy znów wystrzelą

Do minionego piątku zarówno pracodawcy jak i związkowcy narzekali na opieszałość rządu i krytykowali jego pomysły antykryzysowe. Rząd postanowił się więc poprawić. W piątek zakończył prace nad roboczą wersją dokumentu "Propozycje do pakietu działań antykryzysowych".

Znajdujemy w nim m.in. projekt likwidujący ustawę kominową. Rząd zgodził się, aby pensje prezesów i członków zarządów spółek z większościowym udziałem skarbu państwa nie były już ograniczane ustawowo (dziś to maksymalnie 19 tys. zł brutto), lecz ustalane przez rady nadzorcze.

Płace kierownictwa mają być określane w regulaminach wynagradzania i będą zależne od wyników ekonomicznych spółki, realizacji programów prywatyzacyjnych, restrukturyzacyjnych, inwestycyjnych. Zarobki członków zarządów będą się składać z części stałej oraz zmiennej, którą może być np. premia czy udział w rocznym zysku spółki.

— Dobrze oceniamy ten projekt. Od dawna postulujemy uzależnienie wynagrodzeń od sytuacji danego przedsiębiorstwa na rynku i jego wyników ekonomicznych — mówi Adam Ambrozik.

Początkowo rząd myślał o powiązaniu pensji ze średnimi zarobkami w firmie, czego domagali się związkowcy. Jednak m.in. po tekstach "PB", w których pomysł ten był mocno krytykowany, rząd z niego zrezygnował.

Kolejną bardzo ważną dla firm regulacją jest subsydiowanie miejsc pracy zagrożonych zwolnieniami grupowymi. Firmy, którym po 30 czerwca 2008 r. z powodu kryzysu spadły zamówienia o co najmniej 30 proc., uzyskają dopłaty z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Pracownik przejdzie na pół etatu, ale przez pół roku będzie otrzymywał tzw. dopłaty przestojowe na utraconą część etatu w wysokości 70 proc. zasiłku dla bezrobotnych (około 400 zł). Rząd szacuje, że subsydia uzyska około 240 tys. pracowników a łączny ich koszt wyniesie 1 mld zł. Subsydiów firmy nie będą musiały zwracać. Jednak nic za darmo. W zamian rząd zamierza wszystkim firmom podnieść w latach 2010-2011 składkę na FGŚP z obecnych 0,1 proc. do 0,5 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Zaś firmy, które uzyskają bezzwrotne subsydia, dodatkowo zapłacą podwójną składkę, czyli 1 proc.

— To nie będę nadmierne obciążenia. Składka wysokości 1 proc. to około 30 zł, więc nie ma o co kruszyć kopii — mówi Jeremi Mordasewicz.

Adam Ambrozik jest przeciwny podwyżkom składek.

— Środki na subsydia powinien w pełni pokryć FGŚP, na który zrzucają się przecież pracodawcy — mówi ekspert KPP.

Związkowy szantaż

Pakiet przewiduje też "stabilizację zatrudnienia" poprzez ograniczenie stosowania umów o pracę na czas określony. Związkowcy chcą, aby był to maksymalnie okres 18 miesięcy. Pracodawcy optują za 36 miesiącami. Rząd proponuje okres 24 miesięcy, który mógłby być przedłużany do 36 miesięcy w drodze porozumień ze związkami zawodowymi.

W propozycjach rządu nie ma ścieżki dojścia do podwyżki płacy minimalnej (dziś 1276 zł).

— Nie odpuścimy płacy minimalnej. Domagamy się od rządu konkretnych zapisów ustawowych o jej podniesieniu, gdy skończy się kryzys. Bez tego nie podpiszemy się pod pakietem — zastrzega Jan Guz.

Projekt rządowego pakietu przewiduje także wprowadzenie rocznego okresu rozliczeniowego, likwidację tzw. neopopiwku, czyli maksymalnego wskaźnika wzrostu płac w przedsiębiorstwach (ma być ustalany w negocjacjach), zniesienie opodatkowania zapomóg udzielanych przez związki zawodowe oraz bonów towarowych, rozstrzyganie procesów o pakiety socjalne przez sądy pracy, niższe opłaty za prąd dla najuboższych, uruchomienie szkoleń dla bezrobotnych (ma iść na to 1,5 mld zł).

Jarosław Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu