Na terenie Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej (PKS) w Olsztynie planowana jest budowa stacji tankowania autobusów skroplonym metanem dostarczanym przez Gazprom-Germania.

— Za wcześnie o tym mówić. Jest dużo proceduralnych spraw do załatwienia — ucina Dariusz Gackowski, właściciel współpracującej z Gazpromem firmy KDD. Stoi tam już wypożyczona od Gazpromu tymczasowa kontenerowa stacja tankowaniagazem. To konsekwencja umowy zawartej przez PKS z konsorcjum KDD i Blue Line (firma powiązana z produkującym autobusy Solbusem), które wygrało przetarg na 10-letnią obsługę komunikacji miejskiej w Olsztynie i we współpracy z niemiecką spółką córką rosyjskiego Gazpromu chce promować autobusy napędzane gazem. Dostarcza więc tabor, a PKS personel.
— Obsługujemy 11 autobusów siedem dni w tygodniu. Dzięki temu pracę ma 35 kierowców i pięć osób obsługi — mówi Jacek Semczuk, prezes PKS Olsztyn.
Pożegnanie ze stratami
Realizowana od października 2013 r. umowa na obsługękomunikacji miejskiej Olsztyna istotnie zmieniła strukturę przychodów spółki. Przejeżdżane rocznie 700 tys. km komunikacji miejskiej zastąpiło 900 tys. km skasowanych tras międzymiastowych.
— Wszystkie linie nierentowne i na granicy rentowności zostały zamknięte — przyznaje Jacek Semczuk. Ten rok ma być pierwszym od wielu lat, w którym PKS Olsztyn wyjdzie na plus. To zasługa restrukturyzacji, którą prowadzi nowy właściciel — grupa PKS związana z Mariuszem Koprem, byłym właścicielem wydawnictwa Nowa Era. W drugiej połowie 2013 r. nastąpiła wyraźna poprawa wyników i zahamowanienarastania strat, choć w całym roku firma miała stratę 0,6 mln zł. To istotna poprawa, bo w 2012 r. strata wynosiła 1,4 mln zł, a w 2011 r. — ostatnim przed prywatyzacją — 1,6 mln zł. Poszukując nowych źródeł przychodów, spółka rozpoczęła obsługę komunikacji lokalnej w Dobrym Mieście.
Z autobusu do taksówki
Restrukturyzacja objęła zarządzanie dworcem. Nastąpiła wymiana najemców, objęto opłatami za media wszystkie wynajmowane pomieszczenia, wpuszczono nowych przewoźników, wydłużono godziny sprzedaży biletów i wprowadzono sprzedaż biletów na kursy innych przewoźników i PKS Olsztyn nie dopłaca już do utrzymania dworca. Firma stawia też na nowe usługi. W grudniu 2013 r. nawiązała współpracę z Green Taxi. Jeśli pasażer autobusu chce być podwieziony do samego domu, to kierowca zamawia mu taksówkę.
— Widać rosnące zainteresowanie tą usługą, ale ludzi trzeba do niej przyzwyczaić. Niedługo pojawią się dodatkowe informacje w autobusach. Chcemy też wprowadzić z góry ustalone ceny za kursy na najpopularniejszych trasach, np. do szpitala wojewódzkiego — mówi Arkadiusz Trzeciak, szef Green Taxi. Zdaniem dr. Michała Beima z Instytutu Sobieskiego, pomysł jest dobry, ale na jego biznesowąocenę trzeba poczekać co najmniej rok.
— Chodzi o przekonanie pasażerów, że taka usługa rzeczywiście funkcjonuje. Rynek transportu publicznego popsuła bowiem kolej, oferując promocje, które po krótkim czasie znikały. Oczywiście nie jest to usługa dla tych, którzy codziennie dojeżdżają PKS do pracy. To oferta dla tych, którzy jadą w dłuższe trasy, w szczególności osób starszych. Jej rozwinięciem mogłyby być preferencyjne stawki za przejazd jednej osoby, jeśli w jednym kierunku pojadą trzy. Jest to dość popularna usługa komunikacji nocnej w Niemczech — mówi Michał Beim.