Paliwo i prąd popłyną z cukrowni

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 13-05-2009, 00:00

Wiadomo już za ile, gdzie i kiedy ruszą pierwsze kompleksy energetyczno-biopaliwowe w byłych cukrowniach.

Wiadomo już za ile, gdzie i kiedy ruszą pierwsze kompleksy energetyczno-biopaliwowe w byłych cukrowniach.

Polska jest dziś, niestety, w ogonie Europy pod względem wykorzystania tzw. biomasy (rośliny uprawne, odpady rolno-spożywcze) do produkcji biopaliw, energii cieplnej i elektrycznej. Wygląda jednak na to, że coś się wreszcie w tej sprawie posunie do przodu. Przedstawiciele Krajowej Spółki Cukrowej (KSC), a także Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) przedstawili wczoraj w Ministerstwie Skarbu Państwa wspólny plan uruchomienia dwóch pierwszych kompleksów energetyczno-biopaliwowych w wygaszonych cukrowniach w Łapach oraz Wożuczynie.

Droga technologia

Koszt tego przedsięwzięcia został wstępnie oszacowany na ponad 270 mln zł. Około 30-40 proc. kosztów tych inwestycji mają pokryć dotacje z różnych funduszy pomocowych (krajowych i unijnych).

— Już w sierpniu ma być gotowe kompletne studium wykonalności dla tych dwóch pilotażowych projektów. We wrześniu chcemy złożyć wnioski o ich dofinansowanie z funduszy pomocowych, a w grudniu podpisać umowę z generalnym wykonawcą — informuje Wojciech Adamczyk, wiceprezes spółki PGE Energia Odnawialna.

Przyjęty przez obie strony harmonogram zakłada, że inwestycje te zostaną zakończone do 31 grudnia 2011 r. To jednak nie koniec.

— Produkcja bioenergii jest bardzo ważną częścią strategii rozwoju. Dlatego planowane są już kolejne dwie inwestycje tego typu w byłych cukrowniach w Częstocicach oraz Żninie. I na tym się raczej nie skończy — mówi Marcin Kulicki, prezes KSC.

Wcale jednak nie jest przesądzone, że wszystkie kompleksy energetyczno-biopaliwowe w zamkniętych cukrowniach będą realizowane przez PGE i KSC.

Przedstawiciele resortu skarbu podkreślają, że KSC może takie projekty realizować także we współpracy z innymi partnerami z branży energetycznej, jak np. Energa czy Tauron.

Gonienie Europy

Jedno jest pewne. Rząd będzie wspierał realizację inwestycji bioenergetycznych w byłych cukrowniach, jak też poza nimi.

— Jesteśmy pod tym względem zapóźnieni o 5-10 lat. Niemcy na przykład mają dziś już około 4 tys. biogazowni. My pod tym względem dopiero raczkujemy, ale wierzę, że możliwe jest uruchomienie tysiąca biogazowni w Polsce w ciągu najbliższych pięciu lat. Mam nadzieję, że tą tematyką zainteresują się nie tylko firmy, ale także samorządy w Polsce — mówi Jan Bury, wiceminister skarbu.

Wiktor Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu