W Radzyniu biesiaduje się po staropolsku, a w turniejach walczą rycerze z zamkowego bractwa.
Szok. Pani magister podaje kawę! — tak w 1985 r. reagowali znajomi Grażyny Biestek. Bo po 13 latach rzuciła wygodną posadę w Zakładach Tworzyw Sztucznych w Wąbrzeźnie (trafiła tam po studiach na AE we Wrocławiu, by odpracować fundowane przez zakłady stypendium). I po co? By otworzyć kawiarnię!
— Nie mogłam się pogodzić z pewnymi sprawami w przedsiębiorstwie... Zamarzyła mi się własna działalność — tłumaczy Grażyna Biestek, właścicielka Fir- my Hotelarsko-Gastronomicznej OAZA, zatrudniającej 20 ludzi.
Przejęła kawiarnię domu kultury. Znajomi skazali ją na przegraną — obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu w ośrodkach kulturalnych. Obeszła przeszkodę. Zgodnie z przepisami! Wstawiała w komis trunki z PSS. Interes kwitł.
— W 1991 r. stworzyłam sieć sklepów po wsiach... Ludzki podziw przerodził się w zazdrość. I czynsze rosły... Kredyty, pensje i dzierżawa pochłaniały całe obroty. Trudniej było o klientów. Zdecydowałam: kupię jakiś obiekt! Pełno było pustostanów po upadających firmach — wspomina.
Wybrała były hotel robotniczy w Wąbrzeźnie — teraz prócz hotelu ma tu restaurację dla 400 osób — i podobny obiekt w Radzyniu Chełmińskim.
— Okna hotelu w Radzyniu wychodzą na pozostałości pokrzyżackiego zamku z 1234 r. Zaproponowałam gminie, by go oświetlić. Jest piękny! — dodaje.
Zamek — od 20 lat zamknięty — wydzierżawiła. W 1998 r. udostępniono go do zwiedzania. W dobrym stanie zachowała się zamkowa kaplica, piwnice, wieże... Kiedyś kręcono tu film „Pan Samochodzik i templariusze”. A zamkową kaplicę zmieniła w Krainę Ortofrajdy. Zaprasza tam szkoły — specjalny program komputerowy bezstresowo uczy dzieci ortografii, historii i geografii...
Marzenia? By naprzeciwko zamku wyrósł drugi zameczek: hotel. Projekt już ma.
