Pani Teresa Medica kończy przejęcia

AMB
opublikowano: 2008-08-04 00:00

giełda Jeszcze w sierpniu firma Anny Sobkowiak może kupić mniejszą spółkę polską, a do końca roku większą — niemiecką.

giełda Jeszcze w sierpniu firma Anny Sobkowiak może kupić mniejszą spółkę polską, a do końca roku większą — niemiecką.

Negocjacje w sprawie przejęć zapowiedzianych przez Panią Teresę Medicę, notowanego na giełdzie producenta tekstylnych wyrobów medycznych, zmierzają do szczęśliwego finału. Zapowiada to Anna Sobkowiak, przewodnicząca rady nadzorczej i właścicielka ponad 80 proc. akcji spółki.

— Rozmowy o przejęciu polskiej spółki JJW, produkującej skarpety medyczne i sportowe, mają duże szanse zakończyć się 20 sierpnia, choć nie można wykluczyć, że będzie potrzebne jeszcze jedno spotkanie ze sprzedającymi — mówi Anna Sobkowiak.

Prace nad przejęciem innej spółki, producenta lub dystrybutora medycznych tekstyliów w Niemczech, nie są tak zaawansowane, ale — zdaniem głównej akcjonariuszki — powinny doprowadzić do zakupu jeszcze w tym roku.

— Przeprowadziliśmy wstępny audyt kilku niemieckich spółek, a z kilkoma innymi spotkał się nasz zarząd. Mierzymy w firmę większą od nas lub porównywalną. Najlepiej, żeby miała doświadczenie zarówno w produkcji, jak i w dystrybucji tego rodzaju wyrobów na rynku niemieckim — wyjaśnia szefowa rady nadzorczej.

Dariusz Nikołajuk, prezes Pani Teresy, dodaje, że w ten sposób spółka chce zbudować własne kanały dystrybucji na atrakcyjnym rynku niemieckim. To jednak niejedyny kierunek ekspansji firmy.

— Zrealizowaliśmy już pierwszą dostawę na rynek amerykański. Dystrybutor, z którym podjęliśmy współpracę, to firma polonijna o rozległych kontaktach handlowych. Dzięki temu możemy liczyć na obecność w sklepach dla Polonii, ale też — lokalnie — w największych w USA sieciach handlowych — mówi Dariusz Nikołajuk.

Pani Teresa nie rezygnuje z rynków azjatyckich. Mierzy głównie w Indie. Nie powiodła się jej współpraca z poprzednim dystrybutorem, ale spółka szuka nowego, a jednocześnie pracuje nad uzyskaniem międzynarodowych certyfikatów. Ma jej to ułatwić zagraniczną ekspansję i umożliwić sprzedaż szerszego asortymentu produktów na rynkach, na których już jest obecna. Na razie, poza Polską, sprzedaje swoje wyroby we Francji, Niemczech i na Ukrainie. Duże nadzieje wiąże z rynkiem rosyjskim, choć nie planuje bardzo dynamicznego wzrostu eksportu.

— Chcemy, by w 2008 r. wzrósł z 5 do 10 proc. sprzedaży. Planujemy 21 mln zł przychodów i 4,47 mln zł zysku netto. W kolejnych latach obroty powinny rosnąć w tempie 20-30 proc. — zapowiada Dariusz Nikołajuk.