Państwo, czyli siła wyższa

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-11-29 00:00

Była sobie kiedyś we Wrocławiu firma JTT. Składała komputery i dobrze jej się działo. Aż do czasu, gdy w firmie pojawili się urzędnicy fiskusa i prokuratura. Padły ciężkie oskarżenia, członkowie zarządu firmy z dnia na dzień przestali być rzutkimi biznesmenami, a stali się przestępcami w białych kołnierzykach, oskarżonymi o wielomilionowe wyłudzenia, zajęto majątek firmy. Potem po wielu, wielu miesiącach sprawa trafiła do sądu, który (znów po wielu miesiącach) orzekł, że fiskus nie miał racji, a prokuratura się myliła. Sprawiedliwość zatriumfowała? Powiedzmy. Bo JTT nie przetrwało tych szykan i zbankrutowało, pracownicy poszli na bruk.

Firma JTT to jeden z dziesiątek przykładów, jak dzięki niejasnymi często sprzecznym przepisom podatkowym fiskus pod rękę z prokuraturą wykończył firmę. O sprawie JTT wiemy sporo, bo była to spora firma (podobnie jak o niemal bliźniaczym przypadku Romana Kluski). O wielu mniejszych nigdy nie usłyszeliśmy. Klusce i JTT rozgłos wokół ich spraw w sumie pomógł — po wielu rozprawach sądowych mają satysfakcję, że to jednak oni mieli rację. Ale poza satysfakcją mają niewiele.

Niedawno sąd nakazał skarbowi państwa wypłatę funduszowi MCI odszkodowania dla akcjonariuszy JTT. Reprezentująca skarb państwa Prokuratoria Generalna zaskarżyła tę decyzję i w rezultacie czeka nas (a przede wszystkim MCI) kolejny sądowy tasiemcowy serial. Uwagę przykuwa jednak jedna wypowiedź prezesa Prokuratorii Generalnej, że MCI nie może przerzucać ryzyka inwestycyjnego na skarb państwa. W zasadzie słusznie, tylko że wciąż jeszcze skarb państwa bez mrugnięcia okiem przerzuca ryzyko związane z błędami urzędników na barki firm.

Stanowisko Prokuratorii Generalnej mogłoby być dobrą wiadomością dla podatników — wszak zaoszczędzą oni około 40 mln zł, bo takiego odszkodowania wraz z odsetkami domaga się MCI. Jest jednak kilka wątpliwości. Po pierwsze, szkoda, że o pieniądze podatników dba się tylko wówczas, gdy trzeba zapłacić za swoje błędy. Po drugie, oszczędność może być iluzoryczna, bo jeśli po wielu miesiącach sąd ostatecznie przyzna MCI odszkodowanie, odsetki będą już wyższe. I wreszcie po trzecie i najważniejsze — decyzja ta umacnia przekonanie, że instytucje państwa to siła wyższa i w zasadzie nie ma różnicy, czy zakłady JTT zmiotłaby z ziemi powódź stulecia, czy najazd urzędników skarbowych. Skutek dla właścicieli jest taki sam. A przecież wolelibyśmy nie traktować instytucji państwa jak klęski żywiołowej.