Państwo może być pozwane

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2001-12-11 00:00

Państwo może być pozwane

Annę Streżyńską z IBnGR nie dziwi postawa TP SA, która nie ma ochoty dzielić się rynkiem z konkurencją. Podkreśla, że kłopoty niezależnych operatorów wynikają w dużym stopniu z postawy władz państwa.

- Wojciech Szeląg (Polsat): Czekaliśmy dzisiaj na rozwiązanie sporu między Niezależnym Operatorem Międzystrefowym a TP SA — i się nie doczekaliśmy. Sąd gospodarczy wprawdzie uchylił decyzję Urzędu Regulacji Telekomunikacji z powodów proceduralnych, ale nie powiedział jasno, kto ma rację. A kto ma rację?

- Anna Streżyńska (Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową): Zdaniem niektórych obserwatorów, rację ma jednak NOM.

- Idzie o to, czy TP SA powinna wystawiać klientom NOM rachunki telefoniczne. Ale spółka twierdzi, że nie może tego robić, bo uniemożliwiają jej to przepisy podatkowe.

- Taka możliwość jest warunkiem otwarcia rynku. Oczywiście jasne jest, że operator nie jest skłonny dopuścić konkurencji do swoich abonentów.

- Na razie klienci NOM nie płacą za rozmowy.

- Tak, i pojawia się pytanie, kto poniesie koszty tego sporu. Myślę, że sądy jeszcze długo będą się nad tym zastanawiać.

- Telekomunikacja Polska kwestionuje decyzje URT. Zgłasza sprawy do sądu, a wiadomo, że pracują one powoli.

- TP SA ma prawo bronić się, a nawet obowiązek — gdyby zarząd i rada nadzorcza tego nie robiły, zostałyby zmienione. Jest inna kwestia — co robią regulator rynku, legislator i sąd. W świetle wczorajszych wydarzeń jestem zdumiona, że sąd po wielu miesiącach uchylił decyzję ze względów formalnych. Doszło przecież do kilku rozpraw, na których zajmowano się kwestiami merytorycznymi. Jeśli były błędy formalne, to należało tę decyzję podjąć 2-3 miesiące temu. Administracja i sądownictwo muszą być sprawne, jeśli mamy zliberalizować rynek. Sąd musi mieć osobny wydział do spraw telekomunikacyjnych i muszą w nim pracować profesjonaliści.

- Antidotum na dominującą TP SA miała być Netia. Ale nie udało jej się wykupić obligacji od wierzycieli. Czy Netia zatonie?

- Netia nie zatonie, ale do tego muszą być spełnione warunki regulacyjne, umożliwiające liberalizację rynku. Netia i inni niezależni operatorzy są bohaterami i ofiarami polityki liberalizacji telekomunikacji. Nikt nie mógł niczego kalkulować na tym rynku, ponieważ regulacje były niejasne, niepewne i zmienne. Padały deklaracje, hasła, dokumenty polityczne, których nie realizowano. Operatorzy nie mogli przygotowywać biznesplanów.

- Może ta sprawa też skończy się w sądzie, ale pozwanym będzie państwo polskie?

- Myślę, że jest to bardzo możliwe.

Możesz zainteresować się również: