Państwo o obywatelu zawsze pamięta

Andrzej Nierychło
21-01-2002, 00:00

Wywiązując się ze służebnej fun-kcji prasy, uprzejmie przypominamy wszystkim prowadzącym działalność gospodarczą, że dzisiaj mija termin złożenia w urzędzie skarbowym oświadczenia o przyjętej w tym roku formie opodatkowania — ryczałcie ewidencjonowanym lub podatkowej księdze przychodów i rozchodów. Właściwie termin minął wczoraj, 20 stycznia, ale skoro była to niedziela, to wolno dodać dzień. Tyle z dziennikarskiego obowiązku.

A teraz kilka zdań komentarza. Osób prowadzących działalność gospodarczą jest w Polsce grubo ponad półtora miliona. Każda z nich musi w styczniu powiadomić swój urząd skarbowy, że żyje. Do tego bowiem sprowadza się treść wymaganego oświadczenia. Wszystkie zawarte w tym piśmie informacje są przecież urzędowi skarbowemu dobrze znane, a o każdej zmianie sytuacji i tak należy pod licznymi rygorami natychmiast zawiadamiać. Po cóż więc aparatowi skarbowemu ten costyczniowy ceremoniał i przypływ ton papierów, by o jałowej pracy wykonanej przez miliony osób nie wspomnieć? Czyżby w urzędach panował nieporządek i należało skarbówce regularnie odświeżać pamięć? Nie, to chyba niemożliwe...

Intrygująca jest także ewolucja formy owego oświadczenia. Jeszcze w roku 1995 wystarczyło napisać jedno zdanie na kartce papieru. Rok później pojawił się formularz z rubrykami takimi, jak imię matki i ojca, miejsce urodzenia, data urodzenia (i tak przecież zawarta w numerze PESEL, który należy podać obok), szczegóły wpisu do ewidencji, data rozpoczęcia działalności (zwykle różni się o 2-3 dni od daty wpisu), personalia ewentualnych wspólników itd. itp. Powtórzmy: wszystkie te dane leżą od dawna w szafach urzędu skarbowego. Chyba że są podatnicy „z działalnością”, którym co rok zmienia się imię matki i ojca.

Treść kwitu była następnie kilka razy modyfikowana. W roku 2001 obowiązywał inny formularz, mocno skrócony i uproszczony. W tym roku ponownie przywrócono dłuższy i bardziej skomplikowany, ale oczywiście różniący się w szczegółach od tego sprzed dwóch lat. Powrót absurdu? Przyjmijmy lepiej, że mamy do czynienia z nieustannym dążeniem do doskonałości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Państwo o obywatelu zawsze pamięta