Państwo rezygnuje z dochodów budżetowych

Marek Goliszewski
30-05-2000, 00:00

Marek Goliszewski: Państwo rezygnuje z dochodów budżetowych

CHORY SYSTEM: Anomalie nieraz decydują o zachowaniu politycznego stanowiska — ocenia Marek Goliszewski. fot. Borys Skrzyński

Politycy twierdzą, że nie ma pieniędzy w budżecie państwa i dlatego nie można obniżyć podatków obywatelom i firmom oraz zwiększyć nakładów na policję i sądy, na edukację i uzupełnianie wykształcenia oraz na rozwój budownictwa. Wszyscy czekamy na poprawę stanu bezpieczeństwa, musimy być lepiej wykształceni — zwłaszcza dzieci wiejskie — by móc pracować w Unii Europejskiej i rozwijać gospodarkę, potrzebujemy więcej mieszkań, bo wciąż ich powstaje za mało.

DLACZEGO NIE MA wystarczającej ilości pieniędzy na realizację tych podstawowych zadań państwa?

ODPOWIEDŹ na tak postawione pytanie nie nastręcza trudności. Państwo rezygnuje bowiem — z przyczyn politycznych — z części należnych budżetowi wpływów. Nie pobiera się podatków od wybranych przedsiębiorstw, odstępuje od poboru składek emerytalnych (ZUS), odstępuje od poboru czynszów. Straty idą w miliardy złotych rocznie.

POWÓD DRUGI jest taki, że olbrzymia część pieniędzy budżetu wydawana jest nieracjonalnie. Na dodatek blisko 44 proc. PKB państwo przeznacza na wydatki publiczne, a tymczasem w bogatszych krajach OECD jest to tylko około 36 proc.

CO ZROBIĆ, aby było więcej pieniędzy na realizację zadań państwa?

I NA TO SĄ RECEPTY. Należy między innymi ograniczyć subsydiowanie przedsiębiorstw i ograniczyć nieracjonalne dotacje dla rolnictwa. Należałoby także pilnie ograniczyć i zmienić formy subsydiowania mieszkań. Niezbędne jest zaostrzenie kontroli przyznawania rent i zasiłków chorobowych, a także ograniczenie możliwości korzystania z wcześniejszych emerytur i zasiłków przedemerytalnych. Rolnicy, zwłaszcza zamożniejsi, muszą zwiększyć swój udział w finansowaniu własnych emerytur. Celowe byłoby uzależnienie wypłacania zasiłków z pomocy społecznej dla bezrobotnych od świadczenia przez nich pracy na rzecz lokalnej społeczności oraz uczestnictwa w szkoleniach.

RACJONALIZACJA wydatków budżetowych niewątpliwie przyczyni się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Dopiero przecież wzrost PKB na poziomie 6 - 7 proc. umożliwi ograniczenie bezrobocia i wzrost zamożności obywateli. Oszczędności powstałe w efekcie ograniczenia nieracjonalnej i niesprawiedliwej „pomocy publicznej” pozwolą zwiększyć nakłady na poprawę pracy policji i sądów, podniesienie poziomu oświaty na wsi oraz rozwój budownictwa mieszkaniowego. Należy jednak pamiętać, że wydawanie pieniędzy w tych sferach wymaga znaczącej racjonalizacji.

ZA CHWILĘ parlament czekają decyzje o wydatkach państwa w roku 2001. Potrzebne są więc szybkie działania. Tymczasem obserwujemy przepychanki o władzę, w których traci się z pola widzenia sprawy najważniejsze dla dalszej egzystencji każdego z nas i całego społeczeństwa. Jeżeli znów zwyciężą związki zawodowe i pieniądze publiczne będą nadal rozdrapywane, racjonalizacja wydatków publicznych nie zostanie zaakceptowana przez rząd i parlament, to nieuchronnie zaprzepaścimy cały dorobek ostatniego dziesięciolecia. Polska nie będzie miała szans na godne wejście do Unii Europejskiej.

Marek Goliszewski jest prezesem Business Centre Club

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Goliszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Państwo rezygnuje z dochodów budżetowych