Ilekroć mowa o polsko-chińskich relacjach gospodarczych, na pierwszy plan wysuwają się dwie kwestie: nierównowaga w bilansie handlowym obu państw oraz bezpośrednie inwestycje chińskich przedsiębiorstw nad Wisłą. Nie inaczej było podczas debaty „Przyszłość współpracy Polski i Chin” w Katowicach. Zdaniem Liu Guangyuana, urzędującego od niedawna ambasadora Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce, stosunki układają się bardzo dobrze.

— Współpraca ma jasny kierunek i strategiczne znaczenie, rozwija się, a jej płaszczyzna się poszerza, pojawiają się też bezpośrednie chińskie inwestycje w Polsce — stwierdził dyplomata, podkreślając, że jest dobry moment, by te relacje podnieść na wyższy poziom.
Sprzyjać temu ma realizowana obecnie polityka chińskiego rządu.
— Będziemy nadal otwierać się na świat i rozszerzać dostęp do naszego rynku — zwiększać import do Chin i przestrzegać prawa własności intelektualnej — zadeklarował Liu Guangyuan. Ambasador liczy, że Polska też otworzy się na nowe modele działalności, co umożliwi np. Nowy Jedwabny Szlak. Chinom najbardziej zależy na tym, żeby ich firmy mogły inwestować w Europie, m.in. w naszym jej regionie. To jeden z tematów rozmów 16+1, czyli przedstawicieli 16 krajów Europy Centralnej, wśród których Polska jest największa, i Chin. Justin Yifu Lin, były główny ekonomista Banku Światowego, przypomniał, że Chiny są drugą co do wielkości gospodarką świata z aspiracjami do pozycji lidera. Ich PKB stanowi 16 proc. globalnego, a ich zasługą jest ok. 30 proc. światowego wzrostu gospodarczego.
— Jeśli współpracują wielka gospodarka i znacznie mniejsza,logiczne jest, że więcej korzyści odniesie druga — uważa ekonomista. Ma też sposób na zmniejszenie deficytu handlowego Polski w relacjach z Państwem Środka. W zeszłym roku polski eksport za Wielki Mur pierwszy raz w historii przekroczył 12 mld zł. W tym czasie eksport z Chin do nas sięgnął 18 mld USD, czyli ponad 62,6 mld zł.
Dysproporcję pomogł zmniejszyć bezpośrednie westycje (BIZ) chińskich u nas.
— Dzięki BIZ może zmniejszyć eksport towa z Chin do Polski — tłuma Justin Yifu Lin. Szymon Ostrowski z ut rzonego w zeszłym roku fun szu inwestycyjnego Sino-CE którego celem jest inwestonie chińskich pieniędzy w naszym regionie, zwrócił uwagę, że Państwo Środka już u nas inwestuje.
— Zawsze jednak inwestycji może być więcej — zaznaczył Szymon Ostrowski. Janusz Piechociński, były minister gospodarki, a obecnie prezes Izby Przemysłowo- -Handlowej Polska — Azja, uważa, że ani Europa Środkowa,ani tym bardziej Polska nie boją się chińskich inwestycji i z pewnością będą one się pojawiać. Na razie jednak jest pewien problem.
— Po obu stronach wciąż za mało wiemy o sobie nawzajem — stwierdził Janusz Piechociński. Współpracę z chińskimi partnerami pochwalił Piotr Walczak, wiceminister finansów, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Da się jednak zrobić więcej.
— Chcemy namówić Chińczyków, aby, wwożąc towary na teren Unii Europejskiej, dokonywali odprawy w Polsce. To będzie dobre dla obu stron — powiedział Piotr Walczak. Konkrety?
— Niedługo będzie stała placówka krajowej administracji skarbowej w gminie Lesznowola, gdzie leży Wólka Kosowska — zapowiedział wiceszef KAS. W Wólce Kosowskiej znajduje się największe w Polsce centrum handlu hurtowego towarami pochodzącymi z Chin.