Państwo zaczyna grać w gry

Producenci doczekają się rządowej pomocy. Może do nich trafić nawet 490 mln zł

Branża gier będzie miała państwowe wsparcie — zapowiedziała w exposé premier Beata Szydło. I rzeczywiście, po latach posuchy coś w tym obszarze drgnęło. Lada dzień mają rozpocząć się negocjacje zakresu programu rozwojowego dla rodzimych producentów. Pod koniec października został on wstępnie zaakceptowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Dzięki temu w ciągu kilku lat rodzimi producenci będą mogli zainwestować 490 mln zł.

KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ:
KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ:
Producenci gier już od kilku lat starali się o wsparcie państwa. Cel wreszcie osiągnęli. Duża w tym zasługa Stowarzyszenia Polskie Gry, na czele którego stoi Adam Kiciński, prezes CD Projektu. W kwietniu organizacja rozpoczęła starania o uruchomienie wraz z NCBR programu pomocowego.
ADAM TUCHLIŃSKI/FORUM

— Połowę tych pieniędzy wyłożymy. Reszta będzie pochodzić od zainteresowanych firm — mówi Leszek Cieśla z NCBR. Deweloperzy mają nadzieję, że rozmowy o ostatecznym kształcie programu zakończą się w drugim kwartale przyszłego roku. To oznaczałoby, że pierwsze konkursy na projekty badawcze dla producentów gier będą mogły ruszyć w trzecim kwartale. Według Adama Badowskiego, członka zarządu CD Projektu, takie rozwiązanie jest bardzo potrzebne.

— W innych państwach branża gier została uznana za jeden z kluczowych segmentów gospodarki i może cieszyć się publicznym wsparciem. Tak jest m.in. w USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii. Firmy z tych państw mają ułatwiony start — zaznacza Adam Badowski.

Podkreśla, że aż 98 proc. sprzedaży polskich producentów gier to rynki zagraniczne. Według niego, gry są także obszarem, w którym najszybciej można zbudować rozpoznawalne na całym świecie marki. To pozytywnie przekłada się na wizerunek państwa. Do gry w gry być może włączą się wyższe uczelnie. Mateusz Gaczyński z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego twierdzi, że resort stara się popularyzować tę tematykę na ich terenie.

— Uczelnie mają autonomię i same decydują o nowych kierunkach studiów. Zachęcamy ich, by były to kierunki związane z branżą gier — mówi Mateusz Gaczyński. Adam Badowski podkreśla, że zmiana nastawienia uczelni wyższych do branży jest widoczna. Zaznacza, że jeszcze kilka lat temu sytuacja w tym obszarze była dramatyczna.

— Pomogli studenci, którzy wiedzą, czego potrzebują od uczelni, by dostać pracę w branży gier, i starają się to wyegzekwować — podkreśla członek zarządu CD Projektu. Piotr Przewrocki z QBN Seed Fund uważa, że państwo powinno wspierać tych producentów gier, którzy stawiają pierwsze kroki. Wymagają one nie tylko zastrzyku finansowego, ale często wiedzy o tym, jak prowadzić biznes.

— Na poziomie start-upów jest dużo do zrobienia. Inwestycje w takie podmioty to dla funduszu w tym momencie olbrzymie ryzyko — ocenia Piotr Przewrocki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane