Papaya rośnie na fali kontentu

Dom produkcyjny w rok zwiększył przychody o jedną czwartą. Pomaga mu rosnące zapotrzebowanie reklamodawców na treści wideo

Lidera trudno strącić ze stołka. Pod koniec maja Papaya Films po raz trzeci z rzędu została „domem produkcyjnym roku” w prestiżowym konkursie kreatywnym Klubu Twórców Reklamy (KTR). Warszawski dom produkcyjny, który rocznie realizuje ponad 160 projektów reklamowych, chętnie zbiera laury za przeszłe osiągnięcia, ale myślami wybiega w przyszłość.

BĘDZIE
BUM:
Zobacz więcej

BĘDZIE BUM:

Kacper Sawicki, współtwórca i szef domu produkcyjnego Papaya Films, spodziewa się „największego wzrostu w historii rynku reklamowego", którego motorem będą spersonalizowane treści, tworzone z myślą o serwisach społecznościowych. Fot. Marek Wiśniewski

— Rynek reklamowy czeka teraz największy wzrost w historii, głównie za sprawą coraz dokładniejszej personalizacji treści. Błyskawiczny rozwój technologii, ciągle rosnąca różnorodność platform komunikacji i nieprawdopodobna ilość kontentu w mediach społecznościowych sprawiają, że dziś opłaca się produkowaćtreści dla wąsko zdefiniowanych grup odbiorców. Co więcej — trzeba produkować je szybko. Dla domów produkcyjnych to wielka szansa, ale jednocześnie spore wyzwanie, ponieważ procesy produkcyjne muszą być jeszcze sprawniejsze — mówi Kacper Sawicki, szef Papaya Films.

Kontent na okrągło

W segmencie reklamowym największe domy produkcyjne w Polsce to, obok Papaya Films, m.in. Opus Film, OTO, Propeller, GPD Film Studio i Film Produkcja.

— Produkujemy treści wideo 360 stopni, czyli od filmów do telewizji po treści na Instagrama. Wiele domów produkcyjnych zakłada oddzielne spółki czy dywizje digitalowe do produkcji contentu dla serwisów społecznościowych. Nie zgadzam się z takim podejściem. Przy dzisiejszej różnorodności treści i wszechstronności, którą trzeba się wykazać w produkcji, a także tempie zmian na rynku — ten podział wydaje się nienaturalny — mówi Kacper Sawicki.

W 2016 r. przychody Papaya Films wyniosły 55 mln zł, a w 2017 r. ponad 70 mln zł — i ciągle rosną. Papaya rozwija też działalność poza granicami Polski. W 2015 r. założyła spółkę w Londynie, a rok później — w Nowym Jorku.

— Zadaniem spółek zagranicznych jest samodzielne zdobywanie i realizowanie kontraktów na swoich rynkach. Nie wykorzystujemy ich do przyciągania zachodniego biznesu do Polski. W Londynie mamy sześcioosobowy zespół, współpracujący z lokalnymi reżyserami, produkujący reklamy, teledyski oraz treści do internetu — w 2017 r. było to ponad 20 projektów. Działalność w Nowym Jorku jest mniejsza — tam skupiamy się na filmach krótkometrażowych, takich jak na przykład zrealizowany w ubiegłym roku „The Narrow World” — mówi Kacper Sawicki.

Choć biznes dynamicznie rośnie, twórcy Papai nie myślą — przynajmniej na razie — o realizacji zysków.

— Praca z roku na rok sprawia mi coraz większą frajdę, a pieniędzy na lepszy samochód nie potrzebuję, bo jeżdżę na rowerze. Oczywiście gdyby pojawił się jakiś inwestor, który rozumiałby specyfikę naszej branży i, na przykład, konieczność ponoszenia dużych wydatków wizerunkowych, które nie zwracają się w prosty sposób, moglibyśmy o tym pomyśleć — mówi Kacper Sawicki.

Konkursowe korzyści

Papaya Films formalnie działa od początku 2006 r., ale jej założyciele pierwsze szlify w branży zdobywali już wcześniej.

— Działalność na rynku zaczynaliśmy od produkcji teledysków. Zrealizowaliśmy ich ponad 500, ale w połowie poprzedniej dekady polska branża muzyczna osłabła — tak pod względem budżetów, jak i poziomu. W 2005 r. wraz ze wspólnikiem, Pawłem Bondarowiczem, postanowiliśmy zaangażować się w produkcję reklam, gdzie konkurencja była bardzo silna — mówi Kacper Sawicki.

Krótko po wejściu Papai na rynek reklamowy w branży zaczął się kryzys, budżety ścięto, a rynkowi liderzy popadli w tarapaty.

— Udało nam się przebić, bo dojrzałe studia produkcyjne straciły czujność — poziom obsługi klientów spadał, nie starano się też o komfort pracowników, bez których kreatywności trudno w naszej branży o sukcesy. Odmawialiśmy współpracy z klientami, którzy oferowali marże tak niskie, że mielibyśmy problemy z opłaceniem podwykonawców. Jednocześnie od początku dbaliśmy o reżyserów, rozwijając zespół, który pracował tylko dla nas — mówi Kacper Sawicki.

Dom produkcyjny od 2014 r. organizuje konkurs dla młodych filmowców „Papaya Young Directors”, w którym mogą brać udział twórcy między 20 a 30 rokiem życia.

— Konkurs dla młodych reżyserów jest inwestycją — jego organizacja wiąże się z nakładami finansowymi, ale robimy to z głębi serca, bo wiemy, jak trudno jest młodym ludziom wejść do branży filmowej. Organizujemy dla nich warsztaty i szkolenia przez cały rok, umożliwiamy spotkania z najwybitniejszymi twórcami. Konkurs przynosi nam też niewymierne korzyści. W bazie danych mamy już ponad 1200 ciekawych, różnorodnych i utalentowanych twórców. Nawiązujemy współpracę z reżyserami na początku ich ścieżki zawodowej i to daje nam bardzo realną przewagę na rynku — mówi Kacper Sawicki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Papaya rośnie na fali kontentu