Inwestycja w obligacje komunalne jest atrakcyjna zarówno pod względem oprocentowania, jak i bezpieczeństwa. Nie każdemu się jednak uda. Przeszkodą jest mała płynność obrotu, mimo że na Catalyst notowane są 53 serie. Zdecydowana większość obligacji ma oprocentowanie zmienne uzależnione od wysokości sześciomiesięcznej stawki WIBOR (lub jak w przypadku Ustronia Morskiego trzymiesięcznej), powiększonej o marżę, która wynosi od 0,79 do 3 pkt proc.
Wyjątkiem są serie papierów wyemitowanych przez Warszawę, które przez najbliższe lata będą dawały od 5,35 do 6,7 proc. stałego zysku. Program emisji papierów stolicy jest największym z przeprowadzanych.
Do dużych należy również program Krakowa, a niebawem można się spodziewać debiutu na Catalyst obligacji łódzkich. Ich wartość wyniesie ponad 307 mln zł. To jednak niewiele, jeśli się weźmie pod uwagę, że tylko w II kwartale wartość notowanych papierów komunalnych osiągnęła 16,05 mld zł.
Bez rynku pierwotnego…
Miasta i gminy emitują papiery o terminie wykupu od 3 do ponad 20 lat. Wartość nominalna jednej obligacji wynosi 100 zł lub 1 tys. zł. Na rynku giełdowym dominują niewielkie emisje, niemal połowa z nich dotyczy małych jednostek, które plasują na rynku papiery o wartości do 5 mln zł.
Przykładem mogą być emisje obligacji komunalnych o łącznej wartości 1,2 mln zł Ustronia Morskiego czy Połczyna-Zdroju o wartości 2,1 mln zł. Koszty obsługi emisji są uzależnione od jej wielkości: im większa, tym koszty mniejsze. Samorządy zdają sobie z tego sprawę i uchwalają programy emisji, które mają być realizowane przez kilka kolejnych lat.
Obligacje komunalne są inwestycją bezpieczną, ponieważ jednostki samorządu terytorialnego nie mogą ogłaszać upadłości w przeciwieństwie do korporacji. Emitentami są nie tylko miasta i gminy, ale również powiaty. Na Catalyst notowany jest jednak tylko jeden — goleniowski.
…i płynności
Emisje obligacji komunalnych są najczęściej emisjami prywatnymi. Tylko w dwóch przypadkach można było zainwestować w nie na rynku pierwotnym. Zainteresowanym pozostaje kupno papierów na warszawskiej GPW, a to nie jest takie łatwe, ponieważ chętnych do sprzedaży papierów jest niewielu.
— Do transakcji dochodzi rzadko, a wyceny niejednokrotnie sięgają na tyle wysokich poziomów, że rentowność inwestycji spada w okolice 3,5 proc. — podkreśla Michał Sadrak, analityk Open Finance.
Jego zdaniem, powodem tego jest nie tylko brak chętnych do sprzedaży, ale też wysokie ceny żądane przez sprzedających — najczęściej animatorów. Analityk wyliczył, że średnia rentowność dla 23 serii, którymi handlowano, liczona według cen z ostatnich transakcji, wynosi 4,21 proc., czyli jest o 0,84 pkt proc. niższa od przeciętnego kuponu dla obligacji gmin.
— Inwestor, który chciałby szybko kupić papiery komunalne, musiałby zapłacić na tyle wysoką cenę, że średnia rentowność spadłaby do 3,91 pkt proc. Wprawdzie to wciąż o ponad 1 pkt proc. więcej niż na bankowych lokatach, ale z racji konieczności posiadania rachunku maklerskiego oraz ze względu na niską płynność rynku (a więc możliwe problemy ze sprzedażą papierów) obligacje miast i gmin prawdopodobnie wciąż pozostaną w cieniu — podsumowuje Michał Sadrak.