Parkiet łaskawszy niż murawa

opublikowano: 09-02-2015, 00:00

GIEŁDY ZAGRANICZNE Borussia Dortmund szoruje po dnie ligi niemieckiej, ale jej akcje na frankfurckiej giełdzie nadal cieszą się wzięciem

Inwestycje w piłkę nożną na giełdowych parkietach są jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż obstawianie u buka. Po 20 kolejkach niemieckiej Bundesligi ubiegłoroczny wicemistrz, Borussia Dortmund, ma na koncie pięć zwycięstw, cztery remisy — i aż 11 porażek. Daje to w sumie 19 punktów w ligowej tabeli i trzecią pozycję od końca. Rok wcześniej na tym samym etapie rozgrywek dorobek drużyny z Dortmundu był bardziej imponujący — miała wtedy 41 punktów.

Borussia Dortmund przegrywa w lidze niemieckiej, a wygrywa w Lidze Mistrzów. Na giełdzie jest na razie remis.
Wyświetl galerię [1/2]

WAHANIA FORMY:

Borussia Dortmund przegrywa w lidze niemieckiej, a wygrywa w Lidze Mistrzów. Na giełdzie jest na razie remis. BVB

Spadek, czyli awans

Jak łatwo wyliczyć, teraz — przynajmniej na niemieckich boiskach — jest gorzej o powalające 54 proc. Klub ma już minimalne szanse na występ w kolejnej edycji lukratywnej Ligi Mistrzów, która w ostatnich sezonach — i być może w tym, bo na europejskich boiskach Borussia radzi sobie dobrze — przynosiła mu dodatkowe dziesiątki milionów EUR. Tymczasem na giełdzie we Frankfurcie, na której Borussia zadebiutowała jeszcze w 2000 r. — trzy lata po pierwszym triumfie w Lidze Mistrzów, jako pierwszy i do tej pory jedyny niemiecki klub — jest niewiele, ale jednak lepiej. Za jedną akcję piłkarskiej spółki płaci się teraz 3,73 EUR, czyli o 2,75 proc. więcej niż dwanaście miesięcy temu. Szczytu notowania spółki sięgnęły w lipcu, gdy za jedną akcję płacono 5,1 EUR. Skąd te niezłe rezultaty na parkiecie? W ostatnim kwartale finansowym (od lipca do września) Borussia miała 70 mln EUR przychodów, czyli o 17,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Jej EBITDA sięgnęła 13,9 mln EUR (wzrost o 43 proc.). Analitycy spodziewają się, że chwilowe kłopoty na boisku nie zaszkodzą poważniej biznesowym fundamentom drużyny z Zagłębia Ruhry. „Profesjonalny klub piłkarski może nie być uważany za odpowiedni cel inwestycyjny ze względu na małą przewidywalność biznesu czy historycznie słabe wyniki notowanych na giełdach klubów. To jednak nie sprawdza się w przypadku Dortmundczyków. Dzięki rozwojowi młodych zawodników rynkowa wartość składu znacznie wzrosła w ostatnich latach, pociągając za sobą wycenę marki. Klub coraz lepiej to monetyzuje, zyskując pieniądze z reklam, sponsoringu i sprzedaży gadżetów” — ocenia Christian Schwenkenbecher z Hauck & Aufhauser, autor ostatniej rekomendacji dla spółki.

Anglia na tronie

A jak radzą sobie na giełdach inne kluby? Najdroższą giełdową drużyną piłkarską na świecie jest Manchester United, który w październiku 2012 r. został wprowadzony przez rodzinę Glazerów na NYSE. Jego wycena momentami przekraczała próg 3 mld USD, którego nie sięgały nawet dominujące w świecie sportu pod względem finansowym drużyny futbolu amerykańskiego. Według „Forbesa”, więcej warte są tylko Real Madryt i FC Barcelona. Teraz, po fatalnym poprzednim sezonie, zakończonym bez awansu do europejskich pucharów, klub nadal wart jest aż 2,66 mld USD, a w ciągu ostatniego roku jego kurs skoczył o 10 proc. Szczyt notowań Czerwone Diabły zaliczyły w lipcu, tuż po informacji o podpisaniu 10-letniego kontraktu z Adidasem, wartego 1,3 mln USD. Gorzej radzi sobie drugi z angielskich potentatów, notowanych na giełdach, czyli Arsenal — jego wycena w ciągu roku spadła o 1 proc. Powody do zadowolenia mają natomiast akcjonariusze Celtiku Glasgow — mimo fatalnej postawy w europejskich pucharach (i awansu w Lidze Mistrzów kosztem Legii Warszawa) kurs spółki wzrósł o 2,3 proc. Z notowanych na europejskich parkietach drużyn rozczarowały natomiast m.in.

AS Roma i Sporting Lizbona — oba kluby straciły w dwanaście miesięcy 28 proc. Gorzej przędzie także niewielki duński FC Midtjylland, rewelacja giełdowa z 2013 r., gdy od maja do października kurs skoczył 460 proc. Teraz jest ponad dwa razy tańszy niż wtedy — i o 31 proc. tańszy niż rok temu. Na polskiej giełdzie fanatycy futbolu też mogą kupić piłkarskie akcje, na NewConnect notowane są bowiem dwa śląskie kluby: Ruch Chorzów i GieKSa Katowice. Inwestycja to jednak bardzo marna. Podczas debiutu w grudniu 2008 r. za akcje Ruchu płacono 2,3 zł. Choć klub w kolejnych latach radził sobie nieźle i kilka razy zakwalifikował się do rozgrywek Ligi Europy, tylko w ciągu ostatniego roku kurs spadł o połowę i dziś za jego papiery płaci się zaledwie 0,18 zł. Podobnie słabo radzi sobie klub z Katowic.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy