Parmizzano: witamy w pierwszej lidze!
Tego jeszcze długo nie będę sobie mogła wybaczyć. Do włoskiej restauracji Parmizzano nie zaglądałam prawie przez trzy lata. Bez cienia wątpliwości mogę teraz napisać, że był to czas — z kulinarnego punktu widzenia — stracony bezpowrotnie. Z finansowego — dość szczęśliwy.
Hotel Marriott nie należy do moich ulubionych, głównie z powodów estetycznych. Dlatego też omijałam go szerokim łukiem i zupełnie zapomniałam o prosperującej tam włoskiej restauracji Parmizzano. I wiele straciłam, bo choć wnętrze — niestety — tylko częściowo udało się wyrwać z obowiązującej w całym budynku mało gustownej, amerykańskiej stylistyki hotelowej, to kuchnia jest pierwsza klasa. Lektura karty nie pozostawia cienia wątpliwości, że mamy do czynienia z kuchnią włoską, a nawet jej regionalną mutacją, czyli Toskanią. I tak bardzo mocną stroną menu, choć nieco egzotyczną, jest właśnie zestaw dań kuchni toskańskiej. Godna polecenia jest doskonała kremowa zupa z fasoli serwowana z grzankami. Na uwagę zasługują także naleśniki z serem ricotta i szpinakiem pod beszamelem. Dla miłośników drobiu —kaczka z sosem z pomarańczy, dla fanów ryb przygotowano tuńczyka w czerwonym winie, zaś dla mięsożerców T-bone stek z grzybami. Dla każdego coś dobrego. Wracajmy jednak na strony karty głównej, a tam kuszące pasty, risotto, a wśród nich moje ulubione — z indykiem i grzybami. Włoska zupa jarzynowa jest pierwszorzędna, pikantna rybna niewiele jej ustępuje. Najlepszą wizytówką dań rybnych jest kompozycja trzech gatunków podawanych z trzema sosami oraz rakami. Niezrównana jest także smażona sola podawana z zielonymi szparagami. Zdecydowana większość dań reprezentuje więc najwyższy poziom kulinarny. Moje wątpliwości budzi jedynie zapał kucharza do dekorowania posiłków. Zdecydowanie za dużo tam zbędnych ozdób w postaci kwiatów, tajemniczych roślin. Niektóre z tych konstrukcji trącą kiczem, ale tak chyba już musi być w amerykańskim hotelu.
Na koniec świetne espresso oraz tiramisu — bez wątpienia najlepsze w mieście.
A po deserze czas na rachunek. I szklanka wody, bo ceny są dość wygórowane. A żalu po topniejącej w portfelu gotówce nie jest w stanie zrekompensować nawet doskonała obsługa.
Julia kafka
- Grzegorz Goleń, szef kuchni, poleca rybę miecznik na sposób messyński
Składniki: 180 g miecznika, 30 g oliwy z oliwek, 20 g sparzonych pomidorów bez skóry pokrojonych w kostkę, po 1 łyżce kaparów, czarnych oliwek, orzeszków pinii, namoczonych rodzynek,cebuli pokrojonej w kostkę, 30 g masła, bazylia, natka pietruszki, sól, pieprz i cukier do smaku
Na gorącej oliwie obsmażyć rybę. W rondlu podsmażyć cebulę, dodać pomidory, kapary, oliwki, rodzynki, orzeszki pinii i masło. Gotować 10 min. Doprawić. Obsmażoną rybę przełożyć do brytfanny, wstawić do piekarnika (190 st. C) na 10 min. Udekorować ziołami.
