Prognozy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości opracowane w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania (PARP/ISR) są dla krajowego przemysłu dość optymistyczne. Eksperci mówią o odwróceniu tendencji spadkowej i wzroście dynamiki produkcji. Kondycja sektora zacznie się poprawiać jeszcze w tym roku (w raporcie ISR mowa jest o 5-10-procentowym wzroście). Dynamika produkcji przemysłowej w pierwszym półroczu 2014 r. może wynieść nawet 10-15 proc. rok do roku, ale trend wzrostowy nieco wyhamuje w drugim półroczu, niemniej jednak nawet wówczas będzie się kształtować na poziomie ponad 5 proc. (jest to nieuniknione, biorąc pod uwagę wzrostową tendencję z końca 2013 r.). Największego ożywienia może się spodziewać przemysł skórzany, w którym stabilny wzrost (ok. 10 proc. r/r) widoczny jest już od połowy tego roku, a także przemysł tekstylny (podobny poziom wzrostu osiągnie w pierwszej połowie 2014 r.). Niezłe perspektywy rysują się również przed przemysłem chemicznym, papierniczym, wyrobów z drewna, meblarskim i produkcją pojazdów samochodowych. Trochę słabsze wyniki odnotują już przemysł artykułów spożywczych (dynamika produkcji na poziomie 5-10 proc.), napojów, odzieżowy i farmaceutyczny (poniżej 5 proc.).
— Najwyższą dynamikę wzrostu produkcji dla poszczególnych działów zanotujemy w drugim kwartale 2014, jednak w nielicznych przypadkach już na początku 2014 r. dostrzegać będziemy początek hamowania wzrostu produkcji, które charakteryzować będzie przemysł maszynowy, koksowniczy i chemiczny — podsumowuje Michał Bonin z PARP, koordynator projektu ISR. Poprawę kondycji krajowego przemysłu dostrzega również dr Małgorzata Starczewska- -Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan; zarówno w odniesieniu do produkcji na rynek krajowy, jak i na eksport.
— Wskaźnik prognostyczny PMI jest już na poziomie charakterystycznym dla okresów dobrej koniunktury gospodarczej, spożycie indywidualne zaczęło rosnąć, a inwestycje powoli ruszają. Malejące zapasy wskazują, że sprzedaż rośnie szybciej nawet niż produkcja. Niepokoją jedynie sygnały wzrostu kosztów produkcji (głównie w wyniku wzrostu cen ropy naftowej) i ciągle malejących cen wyrobów gotowych, co w efekcie daje niższą rentowność sprzedaży — zaznacza dr Małgorzata Starczewska- Krzysztoszek. Uspokajać może też fakt, że co najmniej do końca 2014 r. nie powinna wzrastać liczba upadłości, choć sytuacja w poszczególnych działach przemysłu nie jest jednakowa. Obecnie pod tym względem przemysł ma się lepiej niż transport czy budownictwo.