Czytasz dzięki

PAS: Miasta zbyt opieszale walczą ze smogiem

AR
opublikowano: 05-02-2020, 14:52

„Jeśli obecne, bardzo powolne, tempo wymiany kopciuchów nie przyspieszy, to zakończy się ona za kilkadziesiąt lat” - twierdzi Polski Alarm Smogowy.

Polski Alarm Smogowy (PAS) zapytał samorządy najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w Polsce oraz miasta wojewódzkie o tempo likwidacji starych kotłów na węgiel i drewno w ramach lokalnych programów dotacyjnych. Wyniki tej ankiety nie są optymistyczne. 

 „Odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń: jeśli obecne, bardzo powolne, tempo wymiany nie przyspieszy, to wymiana „kopciuchów” zakończy się za kilkadziesiąt lat” - pisze PAS w informacji prasowej. 

W latach 2016-2018 w Krakowie i Wrocławiu wymieniono więcej kotłów na węgiel i drewno niż we wszystkich pozostałych miastach wojewódzkich.  W  Krakowie, gdzie od 1 września 2019 r. obowiązuje całkowity zakaz palenia węglem oraz drewnem, było to ponad 14 tys. Na drugim miejscu znalazł się Wrocław z 5 tys. wymienionych kotłów, a na trzecim Łódź z zaledwie 2,5 tys. wymienionych palenisk (z szacowanych 100 tys.).  

„Obecne tempo wymiany w Łodzi wskazuje, że w tym mieście proces wymiany palenisk węglowych skończy się za 120 lat. Również w Warszawie wymiana „kopciuchów” idzie bardzo powoli, w analizowanych trzech latach wymieniono jedynie 750 palenisk z szacowanych 20 tys.” - twierdzą eksperci PAS.

Najmniej kopciuchów wymieniono natomiast w Zielonej Górze – 75, Olsztynie – 69 i w Białymstoku – zaledwie 25.

– Tak wolne tempo likwidacji najbardziej zanieczyszczających źródeł ciepła wskazuje iż, poza nielicznymi wyjątkami, walka ze smogiem nie jest priorytetem dla władz gminnych – komentuje Andrzej Guła, lider PAS. 

Także w miastach z tzw. „Listy WHO”, czyli listy miejscowości o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w całej Unii Europejskiej, likwidacja kotłów idzie bardzo powoli. Spośród miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców najlepiej - zdaniem PAS - radzi sobie Sucha Beskidzka (753 zlikwidowane paleniska węglowe), natomiast w Jarosławiu, Myszkowie i Wągrowcu nie wymieniono ani jednego kopciucha. Co więcej, wiele miejscowości nawet nie wie ile kotłów pozostało do wymiany, ponieważ nie przeprowadziło inwentaryzacji źródeł grzewczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AR

Polecane