W sierpniu po raz pierwszy ceny produktów mlecznych na światowych giełdach poszły w górę. We wrześniu wciąż widać delikatny wzrost. Ostatni wynik indeksu opracowanego na podstawie danych o handlu pełnym mlekiem w proszku poprzez platformę Global Dairy Trade jest o 14 proc. wyższy niż z początku poprzedniego miesiąca, jak podaje Bloomberg. Wzrosły też światowe ceny masła.

— Ceny rzeczywiście drgnęły, ale wciąż są niskie. Jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o końcu spadków i wyraźnym odbiciu — uważa Michał Koleśnikow, kierownik analiz sektorowych i rynków rolnych w banku BGŻ BNP Paribas. Edward Bajko, prezes Spomleku, przyznaje, że daje się zauważyć oznaki poprawy sytuacji.
— Ceny drgnęły, bo drgnął popyt. Może to jednak nie być efektem odwrócenia światowego trendu, lecz tego, że po wakacjach do pracy wrócili również kupcy z sieci, więc zwiększyły się zamówienia. A ceny zareagowały na zwiększeniepopytu — rozważa Edward Bajko. Przyznaje jednak, że jego zdaniem dno branża ma już za sobą. Michał Koleśnikow przestrzega, że nawet jeśli ceny nadal będą rosły, to sytuacja mleczarstwa wcale nie musi się polepszyć.
— Pojawiają się informacje o problemach z paszami. Ze względu na suszę będzie ich mniej. Padają różne liczby — niektórzy mówią nawet o 30-40-procentowym ograniczeniu podaży — twierdzi ekspert BGŻ BNP Paribas. — Nie wiem jeszcze na ile to problem regionalny, a na ile światowy — dodaje Edward Bajko.
Nasi rolnicy wielokrotnie alarmowali, że nie radzą sobie z niskimi cenami mleka. Nie są w tym odosobnieni. W zeszłym tygodniu protestowali również rolnicy francuscy blokując traktorami dojazd do Paryża. Wcześniej do demonstracji doszło także przy granicy z Niemcami oskarżając zagraniczną konkurencję o doprowadzenie do spadku cen m.in. mleka i mięsa. Z kolei brytyjscy farmerzy rozpoczęli medialną ofensywę, chcąc wywrzeć presję na supermarkety, które — ich zdaniem — nie płacą uczciwej ceny za mleko.
Wcześniej specjalny produkt wprowadziła sieć Morrisons — Milk for Farmers, kosztuje dodatkowe 10 pensów, które trafiać mają bezpośrednio do rolników. W kwietniu w UE zlikwidowano obowiązujący przez lata system kwot mlecznych. Szykując się do uwolnienia rynku rolnicy już wcześniej inwestowali w stada i zwiększali produkcję. W efekcie obciążeni zostali karami za produkcję powyżej przyznanego limitu. Ceny zaczęły jednak spadać znacznie wcześniej. Obecną sytuację wiąże się m.in. z ograniczeniem dynamiki wzrostu popytu w Chinach.
UE kolejny rok nie zaopatruje w produkty mleczne Rosji. Polscy mleczarze często zarzucają też sieciom handlowymwindowanie marż, które — ich zdaniem — ogranicza konsumpcję, a więc stanowi hamulec do zwiększenia sprzedaży w kraju. Dzisiaj m.in. o trudnej sytuacji mleczarstwa będą rozmawiać w Brukseli unijni ministrowie rolnictwa. Narzekają też giganci spoza Europy. Nowozelandzka Fonterra odpowiedzialna za niemal jedną trzecią światowego eksportu produktów mlecznych ogłosiła niedawno zwolnienie ponad 500 osób z 16 tys., które zatrudnia na całym świecie, jak donosił Bloomberg. © Ⓟ