Tysiącom Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii święta i końcówka roku 2006 upamiętnią się specyficznym uwięzieniem, ale już nie przez służby imigracyjne — jak bywało drzewiej — lecz przez mgłę paraliżującą ruch lotniczy. Ku pokrzepieniu serc otrzymali jednak wiadomość dobrą, długo oczekiwaną.
Wczoraj prezydent Lech Kaczyński ratyfikował polsko-brytyjską konwencję z 20 lipca 2006 r. w sprawie unikania podwójnego opodatkowania oraz zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i od zysków majątkowych. Migiem, czyli jeszcze w tym roku, zostanie ogłoszona w Dzienniku Ustaw, co umożliwi wejście jej w życie od początku roku podatkowego 2007. Odbicie znajdzie dopiero w PIT-ach składanych w roku 2008, ale i tak w całym Londynie słychać wielkie westchnienie ulgi. Nowa umowa zastępuje przepisy liczące sobie trzydzieści lat i wreszcie wprowadza tzw. metodę wyłączenia z progresją. Państwo, w którym podatnik ma miejsce zamieszkania — a taki właśnie status zachowuje zdecydowana większość Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii czasowo — wyłącza z opodatkowania te jego przychody, które zostały już opodatkowane w państwie źródła. Notabene dokładnie tak skonstruowana jest umowa z Irlandią i innymi państwami UE.
Cóż, wypada to skomentować jednym słowem — nareszcie. Podczas niedawnej wizyty w Wielkiej Brytanii prezydent Kaczyński spotkał się najpierw w Londynie, a potem w Edynburgu ze wszystkimi pokoleniami polskiej emigracji. Grupa najmłodsza, absolutnie dominująca liczebnie, swój patriotyzm do kraju pozostawionego (czasowo) nad Wisłą uzależniała wprost od wejścia w życie przepisów wczoraj ratyfikowanych.