Paula Fish połknie Limito

Kolejny zwrot akcji w burzliwej historii grudziądzkiej spółki. Łosoś dołączy do portfela czołowego przetwórcy szprotów i śledzi.

Robert Wijata po roku zarządzania Limito, producentem łososia z Grudziądza, odszedł z zarządu spółki — udało się nieoficjalnie ustalić „PB”. W czerwcu ubiegłego roku wieloletni wiceszef rybnego Graala ujawnił się jako właściciel prawie 51 proc. akcji Limito, kupionych od funduszu Avallon (który pozostał mniejszościowym akcjonariuszem). Ten większościowy pakiet, według naszych informacji, trafił właśnie do branżowego gracza — Pauli Fish, i to jej właściciel — Sławomir Gojdź, został nowym prezesem Limito.

Robert Wijata zrezygnował z zasiadania w zarządzie Graala w listopadzie 2014 r., a kilka miesięcy później pokazał się w rybnym Limito. Po roku przekazał spółkę nowemu szefowi i właścicielowi.
Zobacz więcej

RYBNE ROSZADY:

Robert Wijata zrezygnował z zasiadania w zarządzie Graala w listopadzie 2014 r., a kilka miesięcy później pokazał się w rybnym Limito. Po roku przekazał spółkę nowemu szefowi i właścicielowi. Marek Wiśniewski

Do czasu zamknięcia dzisiejszego wydania nie udało nam się uzyskać komentarza sprzedającego ani kupującego. O Pauli Fish wiadomo niewiele. Na swojej stronie internetowej firma określa się jako największy producent szprotów i śledzi w Polsce. W 2013 r. otworzyła drugą fabrykę pod Słupskiem. W 2014 r. (ostatnie dane Bisnode) miała ponad 181 mln zł przychodów, a na czysto zarobiła prawie 10 mln zł.

Zatrudnia około 300 osób. Bardziej otwarte w komunikowaniu swoich planów było do tej pory Limito. Przed czterema miesiącami spółka ogłosiła wizję rozwoju wespół z Zakładami Mięsnymi Nowak, a zarządzający obiema firmami przekonywali, że biznes mięsny świetnie komponuje się z rybami. W grudniu rozpoczęło się łączenie zespołów sprzedaży, a na kolejne miesiące zaplanowano połączenie działów zakupów, logistyki, finansów i księgowości.

— Będziemy budować wspólną strategię inwestycyjną. O połączeniu kapitałowym myślimy w perspektywie roku (...). Tegoroczna dynamika naszej sprzedaży wynosi 60 proc. Jesteśmy w stanie dalej rosnąć w tym tempie, ale potrzebujemy nowych mocy. Obecne wystarczą nam na przyszły rok, więc w 2017 r. powinien już stać nasz drugi zakład — mówił Robert Wijata w grudniu 2015 r.

Wraz ze Zbigniewem Nowakiem, prezesem ZM Nowak, zapowiadał, że za dwa lata mięsno-rybna grupa chce mieć 1 mld zł przychodów (w zeszłym spółki łącznie miały około 500 mln zł). Decyzję o współpracy tłumaczono m.in. tym, że Limito borykało się z problemami finansowymi, a silny spożywczy partner do zakupów mediów czy opakowań ma dla spółki spore znaczenie.

Specjalizujące się w wędzonym łososiu Limito mocno cierpiało przez ostatnie lata na drożejącym surowcu. W chwili otwierania nowoczesnej fabryki w Grudziądzu w marcu 2012 r. (zbudowanej za pieniądze pozyskane od funduszu Avallon, który kupił większościowy pakiet w 2011 r.) łosoś kosztował średnio 27 NOK, rok później — już 37 NOK, w 2014 r. — 44 NOK, w kolejnym — 40 NOK, a w tym — 60 NOK.

Fundusz przez dłuższy czas poszukiwał inwestora branżowego i w końcu pojawił się Robert Wijata. Spółka tymczasem przeżyła zawirowania związane ze sporem inwestora finansowego z założycielem Tomaszem Rytlewskim, który po wejściu funduszu zachował mniejszościowy pakiet akcji. Avallon zarzucał twórcy Limito, że rozpoczął działalność konkurencyjną wobec spółki.

Tomasz Rytlewski twierdził natomiast, że to fundusz zrezygnował z części rynku, za którą wzięła się firma jego żony (z którą zresztą ma rozdzielność majątkową). Sądowe spory zakończył po wielu miesiącach odchodzący właśnie szef spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu